Jura Krakowsko-Częstochowska Piotra Ciżkowicza

WYSŁUCHAŁA DANUTA HERNIK
opublikowano: 2014-11-28 00:00

WEEKEND W... Wspinaczka skałkowa nie lubi rutyny ani upału. Woli spokój i rozwagę. Wspinający się w Polsce lubią Jurę Krakowsko-Częstochowską. Tam mniejsze i większe skały spotyka się właściwie co krok. I malownicze widoki.

Najczęściej jeżdżę wspinać się do Jury Krakowsko-Częstochowskiej między innymi dlatego, że jest blisko i wypad na weekend nie stanowi problemu. Na nieco dłuższe wyjazdy można kierować się bardziej na południe, czyli w krakowską część Jury lub w Tatry. Ale Tatry to już inny rodzaj wspinania, inna wysokość, specyfika skały... i inny poziom trudności.

Rodzime skały. Nasza Jura Krakowsko-Częstochowska jest dobrym i popularnym rejonem wspinaczkowym. Nie polecam jej jednak np. w weekend majowy, bo będzie zatłoczona. Oczywiście, na trudnych trasach jest luźniej i tam nie grozi nam tłok, ale łatwiejsze drogi są dość mocno oblegane. Jura to wapień, bardzo śliski, choć ma również charakterystyczne mostki i otwory ułatwiające wspinanie. Można w nich również mocować zabezpieczenie. W granicie wspina się inaczej — dużo tam tzw. wspinania po płycie. Idzie się w pozycji pochylonej do przodu, jest niewiele chwytów, do wspinania wykorzystuje się tarcie rąk i nóg. Do tego rodzaju wspinania trzeba dużej wprawy i dobrej kondycji.

Miejsca w Jurze. Jest ich bardzo dużo — ponad 6500 dróg wspinaczkowych. Polecam szczególnie okolice Podlesic i Rzędkowic. Świetne warunki wspinaczkowe są również w rejonie Ogrodzieńca — Góra Zborów z trzydziestometrowymi drogami, jednymi z najdłuższych w Jurze. Tuż obok znajdują się Góra Kołoczek i Jastrzębnik — druga pod względem wysokości góra Jury (dla bardziej doświadczonych wspinaczy).

Coraz wyżej, coraz trudniej. Według kryterium wysokości, najpierw jest tzw. bouldering albo wspinanie się po boulderach, czyli po zazwyczaj wolnostojących, kilkumetrowych blokach skalnych bez asekuracji liną. Zabezpieczeniem jest crashpad, czyli gruby materac, ułożony pod skałą. Do tego rodzaju wspinaczki przeznaczone są również sztuczne obiekty, na których uprawia się ten sport poza sezonem. Drugi rodzaj to wspinanie się po drogach obitych, czyli mających już zainstalowane w skale tzw. przeloty, do których wpina się swój sprzęt. Tych dróg jest bardzo dużo. W Jurze znam około 25 lokalizacji, a w każdej z nich jest od kilkunastu do kilkudziesięciu dróg. Jest więc w czym wybierać. W większości są to drogi jednowyciągowe, do tzw. topu jest do 30 m. Tu wspinacze posługują się liną 60-metrową. Trzeci rodzaj wspinania to drogi obite wielowyciągowe. Tam przejście składa się z wielu odcinków. W takim przypadku po dojściu do topu schodzi się do ścieżki albo, jeśli jej nie ma, zjeżdża się na linie. Jest też wspinanie po drogach nieobitych, które wymaga wykorzystania własnego sprzętu asekuracyjnego — haków, friendów, kości, taśm itp. Tu potrzeba już wprawy, wiedzy i doświadczenia, ponieważ nieodpowiednie osadzenie w skale powoduje, że zabezpieczenie jest niestabilne, a w razie odpadnięcia może nie wytrzymać. Wspinanie z własną asekuracją polega głównie na wykorzystaniu rys mostków do osadzenia sprzętu. Są takie miejsca, jak w Czechach, piaskowe Adršpašskoteplické Skály, gdzie drogi są nieubezpieczone lub ubezpieczone bardzo rzadko (tzn. między przelotami odległość jest bardzo duża) i obowiązuje zakaz osadzania własnego sprzętu. Można tam wspinać się z wykorzystaniem węzełków z liny. To wspinaczka dla ryzykantów, polegająca na tym, że na linie zawiązuje się węzły i osadza je w skale.

Na ścianie i pod nią. Najlepszy czas na wspinanie w Polsce ze względu na pogodę i temperatury to kwiecień, początek maja i wrzesień. Wspinanie to kontakt z naturą, oglądanie przyrody w miejscach trudno dostępnych, wysoko, gdzie człowiek nie ingeruje. Na pewnej wysokości można zobaczyć panoramy zapierające dech w piersiach. To niezapomniane przeżycia. Wspinanie to w znacznej mierze sport towarzyski. Wymaga wzajemnej pomocy i wsparcia. Pod skałą wymieniamy opinie, doświadczenia — szybko nawiązuje się kontakt.

Na dłuższy weekend. Jeśli ktoś chce się wspinać w Europie, to warto odwiedzić Arco w północnych Włoszech — tam niemal wszystkie skały zbudowane są z wapienia, choć niestety często są wyślizgane. W samym Arco godne polecenia rejony to Crosano (dobry dla początkujących) i Nago — z fantastycznym widokiem na jezioro Garda. Poza tym Massone i Colodri — monumentalna skała gwarantująca prawdziwą przygodę. We Włoszech sposób wspinania jest inny niż w Polsce, ponieważ tam są ściany tzw. wielowyciągowe. Wspinaczka trwa długo, najpierw jeden fragment, później drugi i kolejne. W Jurze dochodzi się zwykle na wysokość około 30 m, by potem zjechać na linie. We Włoszech szlaki wspinaczkowe osiągają nawet 800 m. Najwyższy, na jaki się wspinałem, miał 400 m. To już wielogodzinna wspinaczka. Zaletą Arco jest też dość szybki dojazd — około czternastu godzin samochodem. To dobre miejsce na przedłużony weekend. Dość blisko jest też Frankenjura w okolicy Norymbergi w Niemczech — skałkowy rejon wapienny dla tych, którzy lubią różnorodność. Tamtejsze drogi wspinaczkowe są zaopatrzone w dużą liczbę klamer, mają dużo dziur, można się wspinać w kilka osób jednocześnie. Wiele ciekawych miejsc wspinaczkowych znajduje się też w Czechach, np. Adršpach — wysokie, trudno dostępne skały — i Teplice nad Metują, stolica wspinaczy piaskowcowych. Chorwacja to również doskonałe miejsce dla amatorów wspinaczki. Dojazd zajmuje kilkanaście godzin, więc to dobry pomysł na spędzenie długiego weekendu. Bardzo znana jest Paklenica (m.in. Anica Kuk i Debeli Kuk). Trzeba jednak pamiętać, że na terenie tamtejszego parku narodowego wspinanie jest w wielu miejscach zabronione, a tam, gdzie wspinaczka jest możliwa, obłożono ją ścisłymi restrykcjami związanymi z ochroną środowiska. Paklenica to jedno z najpiękniejszych miejsc wspinaczkowych i krajobrazowych. Również w Chorwacji, np. na wyspie Hvar, wspina się bezpośrednio nad wodą, często bez asekuracji i ewentualne odpadnięcie od ściany kończy się kąpielą w morzu.

Dalej i całkiem daleko. Na wschodzie atrakcyjna jest Turcja — ze względu na niskie koszty i jakość wspinania. Tylko że to są miejsca, w których można się wspinać wczesną wiosną albo późną jesienią, chyba że ktoś lubi wisieć na skale w czterdziestostopniowym upale. Ciekawym, choć najdalej od nas położonym miejscem do wspinaczki są skały w Stanach Zjednoczonych, np. w Red Rocks. Ale to już dłuższa i bardziej absorbująca wyprawa. Nawet tydzień może zająć wejście na El Capitan, granitową skałę o ponad kilometrowej wysokości położoną w dolinie Yosemite w środkowej Kalifornii. To jeden z najbardziej cenionych celów wspinaczkowych, na który prowadzi ponad 70 wielowyciągowych dróg, w tym jedna z najsłynniejszych na świecie — The Nose. Tam wspina się z całym sprzętem i jedzeniem na plecach, a śpi na ścianie.

Piotr Ciżkowicz
Członek zarządu PKP. Doktor nauk ekonomicznych, absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i adiunkt w Katedrze Międzynarodowych Studiów Porównawczych SGH. W latach 2002-08 związany z NBP. Później pracował jako ekspert przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. W latach 2007-09 był wiceprezesem Towarzystwa Ekonomistów Polskich. W 2008 r. związał się z firmą doradczą Ernst&Young, gdzie pełnił funkcję m.in. dyrektora programu Sprawne Państwo i głównego ekonomisty. Pracował też w Raiffeisen Banku i Kredyt Banku.