Jutrzenka wyprzedza Cadbury Wedel

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2007-09-27 00:00

Bydgoska firma cukiernicza szykuje szarżę, która ma podwoić jej sprzedaż. Rośnie nam nowy, słodki lider.

GiełdaPrezes Kolański udowodnił, że Polak potrafi. Także w starciu z gigantami

Bydgoska firma cukiernicza szykuje szarżę, która ma podwoić jej sprzedaż. Rośnie nam nowy, słodki lider.

Na wartym ponad 8 mld zł rocznie rynku cukierniczym w Polsce nie wszystkie karty zostały jeszcze rozdane. Takie wnioski można wyciągnąć, obserwując skutki roszad, których sprawcą jest giełdowa Jutrzenka. Kierującemu nią Janowi Kolańskiemu udało się zbudować wokół niej grupę, która pod względem wielkości sprzedaży słodyczy zaczyna zagrażać liderowi rynku — Cadbury Wedel.

Na trzecim biegu

— Według firmy badawczej MEMRB, nasze udziały ilościowe w rynku słodyczy rosną i po pierwszym półroczu 2007 r. sięgają już 11,7 proc., podczas gdy udziały lidera (Cadbury Wedel) wynoszą 11,4 proc. — mówi Jan Kolański, prezes Jutrzenki.

Z respektem odnosi się do Wedla, bo choć Jutrzenka, po wzmocnieniu Goplaną i Kaliszanką ostro depcze mu po piętach, to legendarna firma nadal pozostaje liderem sprzedaży pod względem wartościowym. Od maja do czerwca 2007 r. wartość sprzedaży produktów Cadbury Wedel przekroczyła 100 mln zł, podczas gdy grupy Jutrzenka 80 mln zł. O ile jednak wzrost sprzedaży Wedla wyniósł 5,2 proc., o tyle Jutrzenki — aż 15,4 proc.

Rozwijając się w takim tempie, Jutrzenka może szybko wysunąć się na prowadzenie w branży. Po drodze może prześcignąć innego giganta — Kraft Foods, który w tym samym okresie uzyskał ze sprzedaży ponad 90 mln zł (wzrost o 2,8 proc.). O dużym potencjale grupy świadczą nie tylko jej dobre wyniki po pierwszym półroczu, lecz także to, że, gdyby nie ograniczone moce produkcyjne, mogłaby ona sprzedawać znacznie więcej niż obecnie.

— Od wprowadzenia nowej linii czekoladowych produktów Goplany minął niespełna miesiąc, a już wiadomo, że był to strzał w dziesiątkę. Sprzedaż wyrobów jest oszałamiająca. Nie nadążamy z produkcją. To zresztą niejedyny „problem”. Zapotrzebowanie jest bliskie naszych zdolności produkcyjnych także w przypadku naszych wafli i żelków. Dlatego podjęliśmy decyzję o rozbudowie zakładu w Bydgoszczy, dzięki której zwiększymy moce o kilkadziesiąt procent — mówi Jan Kolański.

Miliard na celowniku

O wynikach sprzedaży i udziałach rynkowych Cadbury Wedel nie chce się na razie wypowiadać. Inne firmy z branży też z dystansem przyglądają się poczynaniom Jutrzenki.

— Nie da się ukryć, że Jutrzence udało się mocno pójść do przodu. Jednak trudno sobie wyobrazić, żeby Wedel i Kraft łatwo dali się pokonać. Z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa — ocenia anonimowo przedstawiciel jednej z dużych firm cukierniczych.

Tymczasem Jutrzenka stawia przed sobą bardzo ambitne cele.

— W ciągu 2-3 lat chcemy podwoić przychody ze sprzedaży i stworzyć kilka marek międzynarodowych — zapowiada Jan Kolański.

Biorąc pod uwagę to, że w pierwszym półroczu połączone przychody firm z grupy Jutrzenka sięgnęły 300 mln zł, widać, że na celowniku jest miliard przychodów i to z okładem. W realizacji tego celu ma pomóc m.in. wprowadzenie na rynek napojów Hellena, a także zakupy firm za granicą. Jutrzenka szykuje dużą emisję akcji za 300 mln zł, z której chce sfinansować m.in. przejęcia spółek z południowej i wschodniej Europy, budowę centrum logistycznego i rozbudowę zakładu w Bydgoszczy.

Na przełomie roku powinna się też zakończyć konsolidacja grupy: przejęcie przez Jutrzenkę Kaliszanki i Ziołopeksu.

Książę nie tylko słodyczy

Jan Kolański pierwsze kroki w biznesie stawiał wspólnie z żoną w latach 90. w handlu importowanymi przyprawami, herbatą i bakaliami. Ziołopex został z czasem czołowym importerem przypraw do Polski. Po zbudowaniu w Wykrotach pod Zgorzelcem nowoczesnego zakładu firma stała się jednym z największych graczy na rynku przypraw (ma blisko 15-procentowy udział). W 2001 r. Jan Kolański zaczął skupować akcje giełdowej Jutrzenki i wszedł do jej rady nadzorczej. W 2004 r. został jej prezesem. Cukiernicza firma zaczęła szybko rosnąć, w czym pomogło m.in. przejęcie Goplany od Nestlé, a także zakup Kaliszanki. Prezes planuje konsolidację wszystkich firm w silną grupę kapitałową, o dużym udziale w krajowym rynku słodyczy z apetytem na ekspansję zagraniczną.

okiem eksperta

Andrzej Gantner

dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności

Można wygrać

Sukcesy polskich firm w rywalizacji z dużymi międzynarodowymi koncernami wcale mnie nie dziwią. Zarządzający czują lokalną specyfikę i potrafią często bardziej elastycznie niż koncerny dostosowywać się do wymagań rynku. Gdyby tak nie było, naszym i światowym rynkiem już dawno rządziłoby kilka wielkich firm. To dowód na to, że sukcesu nie zapewnią tylko wielkie budżety na marketing.

Wiktor

Szczepaniak