Spółka z australijskiego Logan City wcześniej w sierpniu pobiła wewnętrzny rekord, dostarczając w ciągu tygodnia 4,5 tys. paczek.
- Jesteśmy skrajnie optymistyczni jeśli chodzi o naszą zdolność do zaoferowania w miarę upływu czasu usług po niższym koszcie niż dostawy naziemne przy większym zysku – powiedział Jonathan Bass, szef marketingu i komunikacji w Wing.

Spółka podkreśla, że w liczbie 100 tys. dostaw dronem nie ma lotów testowych, ale tylko komercyjne. Co ciekawe, jedną z najpopularniejszych przesyłek był dotychczas kubek kawy. W ubiegłym roku w Logan City drony dostarczyły ich łącznie 10 tys. Innym popularnym produktem jest pieczony kurczak.
Wing oferuje przewóz przesyłek o wadze 3 funtów (1,4 kg) do miejsc oddalonych od jego bazy o 6 mil (10 km). Zamówienia na dostawę składa się przez Internet. Wing stara się maksymalnie automatyzować dostawy. Komputery ustalają najbardziej efektywną trasę lotu. Jeden człowiek jest w stanie jednocześnie monitorować wiele dronów.
Bass przekonuje, że system i jego składniki są względnie tanie.
- To jest bardzo szybkie i łatwe do ustawienia. Zarówno koszty materiałowe jak i działalności w miarę upływu czasu będą stawały się dużo niższe niż dostaw naziemnych – twierdzi.
