Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne rezultaty wyborów, które wskazują, że od wtorku straciło sens używanie dotychczasowego terminu „opozycja”. Wyniki potwierdziły sondażowe typy – zwycięzcą w kategorii komitetów zostało oczywiście Prawo i Sprawiedliwość, ale bez jakichkolwiek szans na zdobycie samodzielnej większości bezwzględnej, którą ta lista uzyskała w latach 2015 i 2019. We wspomnianym tekście piątkowym podałem szerokie widełki sondażowe dla PiS od 190 do 215 mandatów, osobiście obstawiałem 200, a wyszło gorzej, niż Jarosławowi Kaczyńskiemu się śniło – 194. Koalicja Obywatelska wprowadziła 157 posłów, czyli realnie tyle, ile mogła. Hitem wyborów jest wynik Trzeciej Drogi, czyli spółki Polskiego Stronnictwa Ludowego z Polską 2050 – ale nie tyle sam brązowy medal, ile zdobycie aż 65 mandatów. Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia zagrali va banque, musieli przeskoczyć poprzeczkę 8 proc., sondaże falowały także niepokojąco poniżej tego progu, potem odbiły i wygląda na to, że maksimum tej sinusoidy wypadło akurat 15 października. Bez względu na dalsze losy tego koalicyjnego komitetu – naprawdę czapki z głów. Marketingowcy podkreślają wpływ bardzo dobrego medialnie występu Szymona Hołowni w debacie wyborczej w TVP. Radykalnie zjechała Nowa Lewica, która oczywiście do Sejmu ponownie weszła, ale klub będzie liczył tylko 26 posłów – wobec choćby Trzeciej Drogi to ubogi krewny. No i wreszcie Konfederacja, która powiększyła stan do 18 posłów i zamieni koło w oficjalny sejmowy klub, który będzie raczej wolnym elektronem, bo absolutnie nie języczkiem u rządowej wagi.
Przy okazji warto także podać rozkład mandatów w Senacie, wybieranym w okręgach jednomandatowych. Druga izba całkowicie błędnie tytułowana jest wyższą (zniosła to ustawa rządowa 3 maja 1791 r.), a tak naprawdę w uprawnieniach jest znacznie niższa, bo na przykład w procedurze rządowej nie uczestniczy w ogóle. Tutaj klęska PiS jest wręcz totalna, dotychczasowi władcy kraju w odchodzącej kadencji mieli blisko połowę mandatów, a teraz zdobyli zaledwie 34. Pakt senacki zdobył aż 66, w tym udziałowcom z KO przypadło 41, Trzecia Droga ma 11, Nowa Lewica 9, zaś 5 senatorów – uczestniczących w pakcie – zarejestrowało się indywidualnie.
Tytułowa jazda po bandzie polega na tym, że Jarosław Kaczyński wydał po prostu rozkaz nieoddania władzy. Wielokrotnie potwierdzał, że dla niego historycznym wzorcem jest Władysław Gomułka, który upowszechniał doktrynę „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Rozkaz wydał przede wszystkim swojemu partyjnemu wychowankowi Andrzejowi Dudzie, aby prezydent bezwzględnie desygnował na stanowisko prezesa Rady Ministrów kandydata PiS – jeszcze nie wiadomo, czy na pewno Mateusza Morawieckiego – a następnie powołał i zaprzysiągł jego gabinet, nawet w sytuacji zerowych szans na uzyskanie w Sejmie wotum zaufania. Będzie to oznaczało sztuczne przedłużenie władzy o przynajmniej miesiąc, podczas którego można wszystko czyścić i przygotowywać spadnięcie na cztery łapy – finansowe. Rozkaz prezesa w ogóle nie uwzględnia zbiorowego werdyktu suwerena. Rozczłonkowana na trzy komitety potencjalna koalicja kończąca ośmioletnie rządy PiS ma przecież razem aż 248 mandatów. W tym kontekście już złożona przez Jarosława Kaczyńskiego kierownictwu Trzeciej Drogi oferta koalicyjna, z bardzo ulotną na razie propozycją hipotetycznego premierostwa dla Władysława Kosiniaka-Kamysza – to jednak polityczna utopia.

