K2 idzie w ryzykowny biznes

KA
opublikowano: 30-09-2009, 00:00

Marketing szeptany to zajęcie nowego działu spółki K2. Ale dla klientów taki sposób reklamy może być bronią obosieczną.

Marketing szeptany to zajęcie nowego działu spółki K2. Ale dla klientów taki sposób reklamy może być bronią obosieczną.

Agencja interaktywna K2 Internet utworzyła dział, który zajmie się marketingiem szeptanym.

Ma to być coś więcej niż filmiki wirusowe, zamieszczane w serwisie YouTube, monitorowanie forów dyskusyjnych czy zakładanie profili marek w serwisach społecznościowych.

— Wychodzimy z założenia, że marketing szeptany jest wszystkim tym, co sprawia, iż konsumenci rozmawiają i rekomendują sobie marki i produkty. Taki jest cel, natomiast drogę dojścia do niego projektujemy indywidualnie dla każdej marki — podkreśla Adam Szudra, który poprowadzi dział marketingu szeptanego K2 Internet.

Zastrzega, że nie ma mowy o podszywaniu się pod przypadkowych użytkowników internetu przez pracowników K2.

— Takie działania są nieetyczne i szybko wychodzą na jaw. Nie będziemy też opłacać internautów, by wypowiadali oczekiwane przez nas poglądy — zaznacza Adam Szudra.

Marketing szeptany istnieje od zawsze, ale komercjalizuje się od stosunkowo niedawna. Szczególnie widać to w internecie, którego użytkownicy stali się zarówno celem, jak i nośnikiem reklam.

Działalność z zakresu marketingu szeptanego nie jest łatwa. Przekonały się o tym firmy Komputronik i Lenovo, które właśnie promują notebooki Lenovo poprzez uruchomione na trzy miesiące forum internetowe w serwisie społecznościowym Goldenline. Użytkowniczka Anna Grabowska otworzyła tam raczej niepożądany przez Lenovo wątek, zaczynający się od postu: "Notebook rozpadł się po pół roku w drobny mak. Działanie infolinii Lenovo i serwisu opiszę w kolejnych postach. Z takim chamstwem nie spotkałam się, jak żyję."

— Braliśmy pod uwagę, że mogą pojawić się wpisy negatywne, bo zawsze jest jakiś odsetek niezadowolonych z produktu czy serwisu. Od lat prowadzimy jednak działania marketingowe bez żadnych sztuczek i postanowiliśmy nie usuwać takich opinii — komentuje Maciej Piotrowski z firmy Komputronik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KA

Polecane