Kaczyński przestrzega przed prezydentem-liberałem

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-10-13 14:20

Kandydat PiS na prezydenta Lech Kaczyński powiedział w czwartek podczas spotkania z wyborcami z Podlasia, że "jeśli człowiek, który mówi, że jest liberałem zostanie prezydentem RP", to pewne idee, z którymi on, Kaczyński się głęboko nie zgadza, "muszą wrócić na scenę".

Kandydat PiS na prezydenta Lech Kaczyński powiedział w czwartek podczas spotkania z wyborcami z Podlasia, że "jeśli człowiek, który mówi, że jest liberałem zostanie prezydentem RP", to pewne idee, z którymi on, Kaczyński się głęboko nie zgadza, "muszą wrócić na scenę".

Zdaniem Kaczyńskiego, to "jest niezmiernie groźne" dla "interesów ludzi średniozamożnych, mniej niż średniozamożnych oraz dla ludzi, którzy utrzymują się z pracy rąk lub głów". "A takich są miliony" - ocenił.

Kaczyński przestrzegał też przed zliberalizowanym kodeksem pracy, który według niego oznacza w praktyce jedno: "większą władzę pracodawcy nad pracownikiem". 

"Mówi się, że przeciwstawiam wolność solidarności. Jak? Czy zamierzam ograniczyć swobodę wypowiedzi, czy zamierzam ograniczyć swobodę tworzenia ugrupowań politycznych, związków zawodowych (...)?" - pytał. "Niczego takiego nie ma w moim programie - ja chcę tylko walczyć z taką wolnością, która polega na czynieniu krzywdy innym" - zaznaczył.

Kaczyński zadeklarował, że jeśli zostanie wybrany na prezydenta, to jedną z pierwszych jego inicjatyw ustawodawczych będzie projekt dotyczący wzmożenia nadzoru nad stosunkami pracy, zaostrzenia kar za naruszenie przepisów warunków prac.

 L.Kaczyński przemawiał w Wasilkowie na Podlasiu, podczas Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność".

"Mam w swoich planach jako jedną z pierwszych inicjatyw, jeśli rząd nie zrobi tego pierwszy - zapowiedział Kaczyński - przygotować projekt ustawy dotyczący wzmożenia nadzoru nad stosunkami pracy, ustawowego odtworzenia urzędu ministra pracy, zaostrzenia kar za naruszenie przepisów dotyczących warunków pracy, nie tylko BHP".

I to, jak podkreślił "jest ważne, a jeszcze ważniejsze są silne związki zawodowe". "Silne, rozsądne związki zawodowe są najlepszą gwarancją praw pracownika w tym miejscu, w którym pracuje i praw pracownika w skali prawa tworzonego w Sejmie, w  polityce rządowej" - powiedział kandydat PiS.

L.Kaczyński zapowiedział też, że jeśli wygra wybory, to po to, "aby nikt nie przeprowadzał eksperymentów pod hasłem ograniczenia prawa związków zawodowych". Zaznaczył, że obecnie kieruje "dużym urzędem" (jako prezydent Warszawy-PAP). I jak dodał, nie może powiedzieć, aby odczuwał kłopoty z tego powodu, że są związki zawodowe.

Kaczyński zadeklarował w czwartek podczas spotkania ze związkowcami "Solidarności" na Podlasiu, że będzie ich sojusznikiem w walce z liberalizacją kodeksu pracy - według niego - niekorzystną dla pracowników.

"Jeśli chcę być w tym oporze skuteczny, to ja też muszę mieć sojuszników. Liczę, że będziecie jedną z podstawowych sił budujących model polski solidarnej" - podkreślił. Jak dodał, w takiej Polsce jest miejsce dla przedsiębiorców. "Ale wolność, to nie tylko wolność przedsiębiorców, ale wszystkich obywateli, w tym także pracowników" - mówił.

Według L.Kaczyńskiego, obowiązkiem tych, którym się powiodło, jest solidarność wobec tych, którym powiodło się gorzej. "To jest istota naszego programu" - dodał.

Zapowiedział też, że PiS odrzuca plany zrównoważenia budżetu w ciągu 3 lat. "To musiałoby doprowadzić do cięć socjalnych - z 800-700 złotych emerytury zostanie 600 czy 500" - mówił.