Kalejdoskop w LOT

aktualizacja: 27-04-2018, 23:57

Strajk 1 maja – związkowcy twierdzą, że będzie, choć zarząd powtarza, że jest nielegalny.

Związkowcy ogłosili strajk w czwartek rano. Po południu zarząd LOT stwierdził, że referendum i strajk są nielegalne. W piątek rano związki podtrzymały zamiar wyjścia na ulicę, a po południu szefostwo spółki pokazało decyzję sądu zabraniającą strajku. 

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

„Sąd przychylił się do wniosku zarządu Polskich Linii Lotniczych LOT i zakazał przeprowadzania strajku na podstawie referendum Związków Zawodowych. Oznacza to, że strajku w majówkę nie będzie i jest to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich naszych pasażerów” - brzmi oświadczenie LOT. 

Zdaniem spółki, postanowienie oznacza, że sąd uznał argumenty LOT mówiące o nielegalności referendum i strajku za prawdopodobne. Teraz będzie badał to w postępowaniu.

Późnym wieczorem związkowcy ponownie potwierdzili plany na 1 maja.

- Strajk się odbędzie – mówi Monika Żelazik, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL), która jest stewardessą. 

Związki zawodowe będą interweniowały u Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie orzeczenia sądu. Postanowienie sędziego sądu okręgowego uważają za nieprawomocne – zakazuje rozpoczęcie ogólnokrajowej akcji strajkowej, a akcja zakładowa ma się odbyć w Warszawie (więcej w załączonym oświadczeniu). 

W referendum strajkowym wzięło udział 885 zatrudnionych na etat pracowników LOT, wśród nich ponad 90 proc. z działów operacyjnych, czyli pilotów lub załóg pokładowych. 807 osób, czyli ponad 90 proc., opowiedziało się za strajkiem. 

Sedno sporu

Aby referendum było wiążące, musiało w nim wziąć udział co najmniej 50 proc. z 1600 zatrudnionych na etat pracowników LOT. W spółkach LOT, LOT Crew i LOT Team pracuje dziś prawie 2,8 tys. osób. 

- Pod pismem wspierającym akcję strajkową podpisało się dodatkowo 140 osób zatrudnionych na kontraktach. Mam nadzieję, że i ci pracownicy będą się zrzeszać, liczę, że poprą strajk – mówi Monika Żelazik. 

Związkowcy żądają powrotu do systemu wynagrodzeń z 2010 r. Są również przeciwni zatrudnianiu pilotów i personelu pokładowego na kontrakty. Uważają, że ze względu na bezpieczeństwo pasażerów tych stanowisk nie powinny zajmować osoby, które zarabiają tylko wtedy, gdy pracują, bez względu na stan zdrowia. 

Zielone papiery

Prezes Rafał Milczarski sądzi, że strajk ma „przykryć” zbliżające się decyzje sądu okręgowego, niekorzystne dla pracowników, którzy wytoczyli spółce sprawy w związku z brakiem regulaminu wynagrodzeń. Choć wygrali w drugiej instancji, to Sąd Najwyższy wydał orzeczenie korzystne dla LOT. 

- Gdy rozpoczęliśmy referendum, prezes Milczarski powiedział, że ogłosiło je kilku związkowców, nikt w nim nie weźmie udziału, bo pracownicy chcą pracować, a okazało się, że uczestników było prawie 900. Mówił też, że referendum było nielegalne, bo już wcześniej jedno się odbyło. Rzeczywiście, chcieliśmy wcześniej przeprowadzić referendum, ale nie otrzymaliśmy od pracodawcy imiennej listy pracowników. Musieliśmy się upewnić, że możemy działać na podstawie numerów ewidencyjnych - stąd opóźnienie. Prezes mówił także, że urna nielegalnie była przestawiana podczas referendum. Nie czytał regulaminu, ale też nie złożył skargi do komisji referendalnej. Twierdził też, że strajk będzie nielegalny, bo pod dokumentem o nim informującym podpisały się tylko dwa z sześciu związków. Zarząd otrzymał dokument z podpisami wszystkich organizacji. Jutro pewnie się dowiemy, że referendum było nielegalne, bo pracownicy oddali głosy na kartkach koloru białego, a nie zielonego – podsumowuje Piotr Gołąbek, wiceprzewodniczący ZZPPiL. 

Czas się opamiętać

Związkowcy liczą, że w negocjacje z zarządem włączy się przedstawiciel rządu. 

 - Kilkakrotnie komunikowaliśmy się z kancelarią premiera, ale nie mamy pewności, że wie o sytuacji w LOT. Przez ostatnie dwa lata negocjacji, ilekroć dochodziliśmy do porozumienia z zarządem, pojawiał się powód, by je zawiesić. Mam nadzieję, że wreszcie nadejdzie opamiętanie - ktoś, komu zależy na firmie, zacznie rozmowy i wreszcie skończymy to szaleństwo. Wiele lat pracuję w tej firmie, znałem wielu prezesów, ale nigdy nie byłem w tak trudnej sytuacji – mówi Adam Rzeszot, przewodniczący Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych i kapitan. 

Zobacz Apel związkowców>>Apel1Apel2

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Kalejdoskop w LOT