Mówi, że jego fundusz posiada mniej niż wynika to z reprezentacji w indeksie MSCI Emerging Markets akcji chińskich spółek, ponieważ, jego zdaniem, rządowy program stymulacyjny może doprowadzić do kryzysu bankowego w Państwie Środka.
Kaloo poinformował, że „przeważa” w portfelu akcje spółek z Meksyku, Indii i Turcji, ma „neutralne” nastawienie do walorów brazylijskich emitentów i „niedoważa” papiery rosyjskich firm.
„Rynki doczekają się korekty w tym roku. Inwestorzy przesadzają z optymizmem i mają zbyt wysokie oczekiwania odnośnie zysków spółek i wzrostu gospodarczego” – wyjaśnia Kaloo w wywiadzie cytowanym przez agencję Bloomberg.
Indeks MSCI będący barometrem dla giełd w 22 krajach rozwijających się wzrósł w 2009 r. o 75 proc. notując najlepszy wynik od 1987 r. kiedy powstał.
„Kryzys kredytowy z 2008 r. wcale nie został jeszcze rozwiązany. Nadal pozostaje kwestia ogromnych długów, które będą musiały być spłacone, zaś w światowej gospodarce występują potężne dysproporcje, które powinny zostać poddane weryfikacji” – ostrzega Kaloo.
„Z naszej perspektywy są lepsze okazje niż w Chinach. Tamtejszy rząd pompuje pieniądze do systemu finansowego, ale wkrótce może ich zabraknąć, a to negatywnie wpłynie na zyski chińskich spółek” – dodaje.
Pozytywnie wypowiada się o giełdzie brazylijskiej, ale widzi jeden ważny szkopuł.
"Plany ofert IPO mogą doprowadzić do przeceny na tamtejszym parkiecie, gdyż
inwestorzy będąc zainteresowanymi kupnem nowych akcji, wycofają część środków z
parkietu" - wyjaśnia. "Obawiamy się o wycenę akcji już notowanych
spółek".
WST, Bloomberg