Kamis woli odłożyć debiut na parkiecie
Rynek kapitałowy nie jest efektywnym źródłem finansowania inwestycji
CZAS NA EKSPANSJĘ: Jesteśmy już w Polsce numerem jeden. Chcemy, by w ciągu dwóch lat eksport stał się źródłem połowy naszych przychodów — mówi Robert Kamiński, prezes i właściciel spółki Kamis-Przyprawy. fot. Grzegorz Kawecki
Spółka Kamis-Przyprawy wstrzymała przygotowania do wprowadzenia akcji na giełdę do czasu aż poprawi się sytuacja na rynku kapitałowym.
Kamis zawiesił przygotowania do debiutu giełdowego, mimo że wybrał już doradcę i gwaranta emisji.
— Publiczną sprzedaż akcji traktowaliśmy przede wszystkim jako sposób zdobycia kapitału na inwestycje. Ostatecznie uznaliśmy jednak, że bardziej opłaci się sfinansowanie budowy nowej fabryki kredytem i emisją weksli inwestycyjno-komercyjnych — tłumaczy Robert Kamiński, prezes Kamisu.
Nie oznacza to, że producent przypraw w ogóle zrezygnował z giełdy. Jak zapewnia prezes Kamiński, prace nad prospektem emisyjnym rozpoczną się, gdy rynek kapitałowy stanie się bardziej efektywnym źródłem finansowania. Wtedy Kamis wykorzysta środki uzyskane ze sprzedaży akcji, aby spłacić kredyt i wykupić weksle. Szef zarządu firmy unika prognoz dotyczących przewidywanego terminu emisji.
— Od debiutu na parkiecie dzieli nas nie mniej niż 10 miesięcy. Mniej więcej tyle czasu musi upłynąć od rozpoczęcia przygotowań do pierwszego notowania. Nie wiemy jednak jeszcze, kiedy wrócimy do prac nad prospektem — mówi Robert Kamiński.
Budowa nowej fabryki Stefanowo II, która miała być sfinansowana wpływami z emisji, dobiega końca. Inwestycja kosztowała Kamis 30 mln zł.
— Rozruch zakładu potrwa około 3 miesięcy. Podwoimy dzięki niemu możliwości wytwórcze — twierdzi Maciej Niegowski, dyrektor ds. produkcji.
Zwiększenie zdolności produkcyjnych umożliwi Kamisowi ekspansję na rynki wschodnie, która jest jednym z najważniejszych elementów strategii firmy.
— Mamy już filie w Moskwie i Kijowie. Trwa rejestracja naszej spółki w Bukareszcie. Na każdym z tych rynków zamierzamy zdobyć pozycję lidera — wyjaśnia prezes Kamisu.