Ministerstwo Środowiska przedstawiło projekt zmian w prawie geologicznym i górniczym. Nie jest to pierwsze jego podejście do ich modyfikacji — w ciągu ostatnich trzech lat propozycja nowych regulacji dla bursztynu pojawiała się kilkakrotnie. W toku prac wypadała jednak z dokumentów.

Upaństwowienie zasobów
Proponowane obecnie przepisy przewidują przede wszystkim upaństwowienie zasobów bursztynu — staną się własnością skarbu państwa, a nie właściciela nieruchomości. Ponadto wprowadzają wyższą opłatę eksploatacyjną, tzn. zamiast 10 zł za kilogram przedsiębiorca miałby płacić 200. Resort środowiska przekonuje, że nowe przepisy mają uregulować branżę, w której nasila się „zjawisko nielegalnego wydobywania bursztynu ze złóż”, a jego ceny są wysokie. Oburza to Michała Kosiora, dyrektora biura Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników (MSB).
— Z naszych obserwacji wynika, że zjawisko nielegalnego wydobycia spadło. Wynika to m.in. ze spadku cen bursztynu, za co odpowiada dekoniunktura w Chinach [Chiny to od lat znaczący rynek zbytu bałtyckiego bursztynu — red.] — tłumaczy Michał Kosior.
Ministerialne szacunki dotyczące cen także nie odzwierciedlają rzeczywistości.
— W bursztynie trudno operować średnią ceną, skoro najdrobniejsze kamienie są niemal bezwartościowe, najwyższą cenę osiągają kamienie największe. Nie spotkałem się jednak z ceną 130 tys. zł za kilogram [taki przykład podaje resort środowiska — red.] — podkreśla Michał Kosiora.
MSB popiera jednak propozycję zwiększenia opłat eksploatacyjnych.
— Ale nie do 200 zł. Przecież cena bursztynu nie wzrosła dwudziestokrotnie. Obawiam się zresztą, że przedsiębiorcy nie poradzą sobie z kosztami tych koncesji, więc przychody państwa nie będą tak wysokie, jak przewiduje resort — uważa Michał Kosior.
Jeśli zaś chodzi o upaństwowienie złóż bursztynu, dotychczas należących do właścicieli gruntów, to MSB ma wątpliwości.
— Może to skutkować wnioskami o odszkodowanie — mówi Michał Kosiora.
Bursztyn w kanale
Resort środowiska proponuje również zmiany w specustawie — autorstwa Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) — określającej zasady budowy kanału przez Mierzeję Wiślaną.
Okazało się bowiem, że na terenie, przez który ma przebiegać inwestycja, występują złoża bursztynu. Proponuje więc zmiany służące „uregulowaniu spraw związanych z pozyskiwaniem kopaliny w toku prac budowlanych” i pozwalające skrócić czas budowy kanału.
„Wykonanie dokumentacji geologicznej w kategorii upoważniającej do ubiegania się o koncesję w trybie p.g.g. [prawo geologiczne i górnicze — red.] wiązałoby się z wydłużeniem czasu realizacji inwestycji i dodatkowymi kosztami” — napisał resort w uzasadnieniu zmiany przepisów.
MGMiŻŚ twierdzi natomiast, że proponowana zmiana oznacza doprecyzowanie przepisu, na podstawie którego resort środowiska może wydać koncesję na wydobycie, ale jej celem nie jest usprawnienie realizacji inwestycji w budowę kanału. Podkreśla też, że Urząd Morski w Gdyni, inwestor kanału, nie musi — zgodnie z przepisami — wystąpić o koncesję, jeżeli wydobycie okaże się ekonomicznie nieuzasadnione, czyli wtedy, kiedy kwota wzrostu kosztów robót budowlanych wynikających z uruchomienia wydobycia będzie wyższa niż zysk możliwy do uzyskania z kopaliny. Wartość bursztynu na Mierzei Wiślanej jest wyceniana zaledwie na kilka milionów złotych. Koszty wydobycia nie są jeszcze ocenione. Przedstawiciele firm budowlanych podkreślają natomiast, że nie mają doświadczenia w prowadzeniu tego typu prac wydobywczych, więc mogą wysoko wycenić ich ryzyko podczas budowy kanału. Są też zaniepokojeni zaproponowaną zmianą przepisów, która może utrudnić przygotowanie i rzetelne porównanie ofert.
— Jedni wykonawcy mogą uznać, że projekt zmiany przepisów wejdzie w życie i — zgodnie z deklaracją resortu środowiska — ułatwi budowę i skróci czas jej realizacji, dzięki czemu taniej wycenią prace. Zdaniem innych projekt może się zmienić lub nie zostanie w najbliższym czasie uchwalony, więc wysoko wycenią ryzyko związane z wydobyciem oraz realizacją inwestycji. Takie oferty trudno będzie porównać — mówi pracownik firmy budowlanej, mającej doświadczenie na rynku hydrotechnicznym.
Część wykonawców może też uznać, że skoro wstępne dane mówią zaledwie o kilku milionach złotych wartości złóż bursztynu, to nikomu nie będzie opłacało się go wydobywać i nie uwzględnią związanych z tym kosztów w ofercie. Czasu na decyzję i wycenę mają niewiele. Na 8 maja wyznaczono bowiem termin składania ofert.
Bursztyn jest, koncesji nie ma
Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników Polska jest największym na świecie producentem biżuterii z bursztynu bałtyckiego i trzecim w Europie, po Włoszech i Niemczech, producentem biżuterii srebrnej, często zdobionej bursztynem. Wbrew powszechnym przekonaniom bursztyn w Polsce występuje nie tylko w pasie Wybrzeża, lecz także na terenach znacznie oddalonych od Bałtyku. Państwowy Instytut Geologiczny oszacował jego bilansowe zasoby geologiczne na 1160 ton, a przemysłowe na 16 ton. Z danych instytutu wynika też, że nikt nie ma dziś koncesji na eksploatację bursztynu w Polsce. Jedyna koncesja, wydana firmie Baltex Minerały, wygasła z końcem 2017 r.