Kandydat na ministra skarbu do weryfikacji

Agnieszka Berger
opublikowano: 2004-01-23 00:00

Przemysław Morysiak nie przepadł jako kandydat na szefa MSP. Przeciwnie — na razie jest jedyny. SLD ,,przesłucha” go w przyszłym tygodniu.

Przemysław Morysiak, dyrektor departamentu instytucji finansowych w resorcie finansów, zaproponowany przez premiera na stanowisko ministra skarbu, pozostaje na razie jedynym kandydatem. Tak zapewnia Krzysztof Janik, nowy szef klubu parlamentarnego SLD. Jednak zanim dostanie tekę, musi przejść weryfikację.

— Ponieważ Przemysław Morysiak nie jest osobą publiczną, chcemy najpierw go poznać i porozmawiać o jego zamiarach. Musimy się przekonać, czy kandydat na ministra ma odpowiednie kompetencje i czy dobrze rozumie intencje klubu SLD i rządu. W ministerstwie skarbu jest dziś więcej władzy budżetowej niż gdziekolwiek indziej — podkreśla Krzysztof Janik.

Klub przyjął już procedurę weryfikacji kandydata na szefa Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP).

— Zdecydowaliśmy, że Przemysław Morysiak zostanie przedstawiony najpierw koalicyjnej części sejmowej komisji skarbu – co powinno nastąpić w środę lub czwartek w przyszłym tygodniu, a potem, na podstawie opinii kolegów z komisji, klub sformułuje ocenę tej kandydatury i przedstawi ją premierowi — zapowiada szef klubu SLD.

Zielone światło

Krzysztof Janik zapewnia, że klub oczekuje od nowego ministra przyspieszenia prywatyzacji.

— Spodziewamy się, że prywatyzacja nabierze tempa. Powinniśmy szybko zdecydować, co i jak chcemy sprzedać. Na decyzje czeka m.in. wielka synteza chemiczna i energetyka. Trzeba też nareszcie przyspieszyć sprzedaż resztówek — mówi Krzysztof Janik.

Według szefa klubu SLD, przyjęty przez rząd ambitny program prywatyzacji giełdowych na rok 2004 i następne powinien pozostać aktualny.

Słaby i posłuszny

Wiesław Walendziak, przewodniczący sejmowej komisji skarbu, obawia się, że schedę po Piotrze Czyżewskim obejmie człowiek słaby — znacznie bardziej od poprzednika podatny na prywatyzacyjne sugestie płynące z gabinetu Leszka Millera.

— Tendencja, że kolejni ministrowie skarbu są odwoływani, bo bardziej ufają procedurom prywatyzacyjnym i rekomendacjom doradców niż telefonom z gabinetu politycznego premiera, jest bardzo niepokojąca. Podobnie jak ta, że na ich miejsce są powoływani ludzie o coraz słabszej pozycji politycznej. Obawiam się, że tak będzie i tym razem, bo wszyscy odwołani ministrowie skarbu w rozmowach ze mną twierdzili, że Leszek Miller osobiście uwikłał się w decyzje prywatyzacyjne. Efekt jest fatalny — rząd nie podejmuje żadnych rozstrzygnięć w sferze prywatyzacji — mówi Wiesław Walendziak.

Jego zdaniem, odwołanie Piotra Czyżewskiego bezpośrednio wiąże się z prywatyzacją grupy G-8 i walką o zmianę na stanowisku prezesa PKN Orlen.

— W ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie kierownictwa MSP, na którym minister oficjalnie przyjął negatywną rekomendację doradcy w sprawie sprzedaży grupy G-8 El-Dystrybucji Jana Kulczyka. To oznacza, że prawdopodobnie wkrótce podjąłby decyzję o unieważnieniu przetargu — mówi szef sejmowej komisji skarbu.

Dość posądzeń

Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu, który wprowadził Piotra Czyżewskiego do resortu na stanowisko wiceministra, unika dywagacji na temat przyczyn jego dymisji.

— Nie wiem, jaki był powód tej decyzji. Podobnie było w moim przypadku — ucina.

Były szef MSP unika też jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o związek odwołania Piotra Czyżewskiego z prywatyzacją G-8.

— Prawdą jest, że ten przetarg ma się ku końcowi, ale skąd ja mam wiedzieć, czy to był powód odwołania ministra skarbu. Nie wiem, jakie plany miał wobec G-8 Piotr Czyżewski, bo z nim o tym nie rozmawiałem. Mam już dość niekończących się posądzeń, że w resorcie skarbu nie można nic zrobić beze mnie — mówi Wiesław Kaczmarek.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface