Niespodzianki nie było i zgodnie z naszą sugestią z komentarza poniedziałkowego, rząd Donalda Tuska na polskiego komisarza Unii Europejskiej w kadencji 2009-14 wystawia kandydaturę Janusza Lewandowskiego (patrz wektor na str. 3). Naszym celem jest oczywiście przejęcie któregoś z ważnych resortów gospodarczych. Jednak wyłonienie kandydata to dopiero początek skomplikowanej ścieżki decyzyjnej.
Kadencja obecnej Komisji Europejskiej (KE) nominalnie wygasa 31 października, ale dalej widać… prawną dziurę, związaną z nieznanymi losami traktatu z Lizbony. 1 listopada nie wejdzie on w życie na pewno, obecnie unijna klasa polityczna marzy o dacie 1 stycznia 2010 r. Traktat zmniejsza liczebność KE i już nie będzie tak, że każde państwo ma komisarza. Notabene na razie nie wiadomo także, czy José Manuel Barroso ma zapewnioną reelekcję na przewodniczącego KE. Na zaczynającym się w czwartek szczycie Rady Europejskiej frakcja chadecko-ludowa jego kandydaturę mogłaby przeforsować, ale w nowym Parlamencie Europejskim zaczynają się schody.
Wobec tylu niewiadomych, zestresowani kandydaci na rozmaite unijne funkcje mogą pozazdrościć czystej sytuacji Danucie Hübner. Gabinet komisarza w Brukseli może już sprzątać i przygotowywać się duchowo do formalnego objęcia 14 lipca mandatu europosłanki. Kandydowała, wygrała – niech się teraz męczy…