W 2001 r. napłynęło do Polski 7,1 mld USD (29 mld zł) inwestycji zagranicznych, czyli dużo mniej, niż w rekordowym 2000 r. PAIZ tłumaczy to spowolnieniem sprzedaży majątku państwowego i zakończeniem dużych prywatyzacji w w naszym kraju. Ale powodów jest więcej.
Rok 2001 nie okazał się tak słaby pod względem napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI), jak można się było spodziewać po słabym pierwszym półroczu. W drugiej połowie roku inwestorzy zagraniczni zostawili w Polsce 3,9 mld USD, a w całym roku — 7,1 mld USD.
— Rząd czyni wszystko, żeby udowodnić firmom, które już zainwestowały w Polsce, że warto ten proces kontynuować. Spółkom, które wiedzą, że Polska jest dobrym miejscem do lokowania kapitału, ale jeszcze tego nie zrobiły, chcemy pokazać, że warto to zrobić. Tym, którzy nie wiedzą dużo o Polsce i dlatego nie zainwestowali, chcemy przedstawić naszą ofertę — mówi Jacek Piechota, minister gospodarki.
Liczy on bardzo na skuteczność nowych lub zmienionych ustaw z pakietu „Przede wszystkim przedsiębiorczość” oraz ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji zagranicznych, uchwalonej 20 marca.
Polsce przydałoby się wsparcie dla inwestycji zagranicznych, których wartość wyraźnie spadła w porównaniu z 2001 r., kiedy napływ FDI wyniósł 10,6 mld USD (43,4 mld zł).
— Ten spadek napływu inwestycji należy tłumaczyć spowolnieniem procesu prywatyzacji oraz realizacją dużych inwestycji w poprzednich latach. Tylko za udział w TP SA France Telecom zapłacił w 2000 r. 3,1 mld USD (12,7 mld zł) — tłumaczy Joanna Cygler z PAIZ.
Ale to nie tłumaczy wszystkiego.
— Światowa gospodarka rozwijała się wolniej, a prywatyzacja zaczęła hamować. Jednak zmieniło się coś jeszcze. Osoby podejmujące decyzje o inwestowaniu zaczęły postrzegać Polskę mniej korzystnie — uważa Peter Driscoll, prezes PricewaterhouseCoopers w Polsce.
Z badania przeprowadzonego przez czeski oddział PwC i Czechinvest, odpowiednik PAIZ, wynika, że o ile jeszcze w 2000 r. 45 proc. inwestorów jako pierwszy kraj w Europie Środkowej i Wschodniej, w którym miałoby ulokować pieniądze, wymieniało Polskę, o tyle obecnie jest to tylko 35 proc. Ponad 40 proc. najpierw myśli o Czechach. Najwięcej przedsiębiorców uważa, że należy zreformować kodeks pracy (ponad 45 proc.). Tylko niecałe 15 proc. twierdzi, że aby zwiększyć atrakcyjność polskiego rynku, należy udostępnić inwestorom wsparcie finansowe. Jednak inwestorzy mają dużo do zarzucenia sposobowi prowadzenia działalności w Polsce. Z badań PwC wynika, że prawie 30 proc. chciałoby, by Polacy lepiej przestrzegali warunków zawartych kontraktów i umów, a ponad 20 proc. — by zmniejszyć korupcję.
Najmniej trudnościami w Polsce przejęły się firmy francuskie. Zainwestowały najwięcej, co jest już tradycją — 2,4 mld USD (9,8 mld zł), czyli trzecią część wartości całkowitych inwestycji zagranicznych. Na liście największych inwestorów znalazły się Credit Agricole, który wydał na grupę Lukas 260 mln USD (1,1 mld zł), Eiffage Construction i Vetequinol. Na drugim miejscu znaleźli się inwestorzy niemieccy, którzy zostawili w Polsce 1,36 mld USD. Przedsiębiorcy z Niemiec lokowali kapitał w sektorze elektronicznym, budowlanym i finansowym, a w czołówce znalazły się Pipelife Deutschland, Dresdner Bank, Actebis Holding i Frosta. Na trzecim miejscu są firmy z USA, które zainwestowały 687 mln USD (2,8 mld zł).
Inwestycje zagraniczne to pieniądze pochodzące z reinwestycji (83 proc.), prywatyzacji (6 proc.), przejęć (8 proc.) i inwestycji typu greenfield (3 proc.). W prywatyzacji w 2001 r. wzięło udział osiem spółek, które łącznie wydały 410 mln USD (1,7 mld zł). Najwięcej zainwestowała Electricite de France — 183 mln USD, a w planach jest jeszcze 52 mln USD. Przejęcia przyniosły 560 mln USD (2,3 mld zł). Inwestycje typu greeenfield, w które zaangażowało się 29 spółek zagranicznych, były warte 210 mln USD. Dzięki tym inwestycjom powstało 8,2 tys. nowych miejsc pracy.
— Szacujemy, że jedno miejsce pracy powstałe w wyniku inwestycji generuje cztery nowe miejsca pracy w jej otoczeniu — szacuje Joanna Cygler.