Kapitału wystarczy dla wszystkich

Kamil Zatoński
opublikowano: 2004-04-15 00:00

Tak dobrej koniunktury na rynku pierwotnym nie było od lat. Specjaliści uważają, że utrzyma się ona przynajmniej do końca roku.

Spółki planujące giełdowy debiut nie muszą się spieszyć. Specjaliści uważają, że dobre spółki nie będą miały w tym roku żadnych problemów z pozyskaniem kapitału na giełdzie. O tym, jak ważna jest koniunktura, przekonały się już raz GTC i Techmex, które mają za sobą nieudaną próbę debiutu. Teraz, gdy indeksy biją rekordy, GTC i Techmex wymieniane są jako spółki godne uwagi.

— Nic dziwnego. Duże emisje z reguły cieszą się powodzeniem wśród największych inwestorów — mówi Jarosław Lis, zarządzający funduszami SEB.

Prywatyzacja stoi

Łączna wartość emisji GTC i Techmexu to blisko 500 mln zł. To sporo, jeśli weźmie się pod uwagę, że łączna wartość emisji ośmiu najświeższych nowicjuszy nie przekroczyła 360 mln zł. Nie oznacza to jednak, że kapitału na rynku zabraknie.

— Popyt jest ogromny, a do funduszy napływa coraz więcej oszczędności. Nawet głębsza korekta na rynku wtórnym, która może nadejść na początku 2005 r., jeszcze przynajmniej przez kolejny kwartał nie powinna dotknąć rynku pierwotnego — mówi Wojciech Szymon Kowalski, analityk giełdowy.

Jego zdaniem, popyt będą napędzały fundusze inwestycyjne i emerytalne, skazane na zakupy akcji nowych spółek.

— Nie wierzę w duże prywatyzacje. Ich brak pomoże innym spółkom, bo duzi gracze z konieczności będą kupować to, co jest — twierdzi Wojciech Szymon Kowalski.

Szukanie okazji

Konrad Łapiński, zarządzający funduszami Skarbca TFI, uważa jednak, że większość spółek wchodzących na giełdę może pochwalić się solidnymi fundamentami, więc inwestycja w nie powinna przynieść godziwą stopę zwrotu.

— Ceny na rynku wtórnym są dość wysokie. Inwestorzy szukają więc godziwych zysków na rynku pierwotnym — mówi Konrad Łapiński.

Redukcje zapisów na akcje ostatnich debiutantów sięgały nawet 90 proc. Czy podobnie będzie w przypadku pozostałych spółek?

— Na razie nie widać żadnych zewnętrznych zagrożeń dla koniunktury — twierdzi Jarosław Lis.