Kapryśny król kryptowalut

Bitcoin toczy się po równi pochyłej, a moment krytyczny wciąż przed nim

1,6 tys. — tyle różnych kryptowalut jest obecnie w obrocie. Największy boom mimo wszystko wciąż jest na bitcoina (BTC), który w blisko 10-letniej historii przeżywał liczne wzloty i upadki. Przeceny z 2011 r. i 2013 r., sięgające blisko 90 proc., nie budziły jednak takich emocji, jak tegoroczne.

Równia pochyła

— Na początku roku wykres bitcoina wyglądał jak klasyczna bańka spekulacyjna. W 2017 r. kryptowaluta odnotowała spektakularny wzrost, sięgający blisko 182 tys. proc. Na początku 2018 r. nastąpiła pierwsza od wielu miesięcy korekta — bitcoin został chwilowo przeceniony o blisko 50 proc. To pokazało, jak wrażliwy i niestabilny jest rynek — mówi Marek Paciorkowski, dyrektor rynków finansowych w Aforti Exchange. 

Pompowanie balona

W 2017 r. BTC znajdował się w centrum uwagi mediów i inwestorów. Rozgłos i ograniczona podaż tokenów (w obrocie jest 17,1 z 21 mln, które mogą trafić na rynek) wywołały owczy pęd kupujących.

— Spadek jest są naturalną konsekwencją gwałtownego wzrostu — zwłaszcza niepopartego przesłankami fundamentalnymi, lecz wywołanego gorączką złota. Obojętne, czy w grę wchodzą cebulki tulipanów, cukier w Biedronce czy bitcoin — ludzie co jakiś wpadają w irracjonalny szał zakupów, wywołując podwyżkę cen — zauważa Jacek Michalewski, dyrektor zarządzający w Ascot Finance.

Po zbyt mocnym i nienaturalnym wychyleniu kursu w górę nastąpił regres. Zdaniem ekspertów, o większych zwyżkach na razie można zapomnieć.

Wróżenie z fusów

— Bitcoin ma przed sobą ciężkie czasy. W zeszłym roku kryptowaluta była dla wielu osób niedostępna ze względu na cenę — dlatego inwestorzy skierowali zainteresowanie na inne instrumenty. Nie lekceważyłbym jednak ludzkiej chciwości i potrzeby szybkiego wzbogacania się — jeśli BCT zacznie dynamicznie drożeć, wzrośnie też popyt — mówi Clement Thibault z platformy Investing.com.

Zdaniem Przemysława Kwietnia, głównego analityka domu maklerskiego XTB, brakuje odpowiednich narzędzi, które pozwolą trafnie oszacować wartość coinów.

— Kryptowaluty to nowy rynek, który dopiero się kształtuje. O tym, czy się przyjmą, zdecyduje przede wszystkim podejście biznesu. Jeśli będzie rosło zainteresowanie innowacyjną technologią, a myślę, że tak się stanie, będzie można ocenić realną wartość bitcoina — podkreśla analityk. Głównym wparciem dla ceny jest okrągły poziom 6 tys. USD.

— Na początku lutego kurs dynamicznie odbił się od tej linii w dół, a w czerwcu kilkakrotnie zbliżał się do 6 tys. USD, nie dając rady ich przebić — tłumaczy Łukasz Zembik, menedżer rynków OTC w TMS Brokers.

Jego zdaniem, na podstawie analizy technicznej możemy spodziewać się długoterminowego trendu wzrostowego na bitcoinie. Świadczy o tym chociażby wyrysowana formacja trójkąta na wykresie notowań dziennych (wykres 1). Podobną opinię ma Rafał Zaorski, trader i prezes spółki Krypto Jam: BTC powtórzy schemat Amazona z lat 1998- -2000 — zniżki i odbicie. Wzrost nie będzie aż tak spektakularny, jak wcześniej, ale na tyle duży, aby na rynki finansowe powróciła nadzieja.

— Wzrost bańki może zatrzymać kryzys na rynkach finansowych albo wojna. Młode pokolenie inwestorów musi dostać lekcję życia, tak jak ja 20 lat temu podczas bańki internetowej, aby zaczęło racjonalnie podchodzić do instrumentów finansowych — mówi Rafał Zaorski.

Spencer Bogart, analityk z Wall Street, powiedział pod koniec maja w rozmowie z dziennikarzem CNN, że do końca roku główna kryptowaluta przekroczy 10 tys. USD. Z kolei Todd Gordon, założyciel TradingAnalysis.com, uważa, że BTC osiągnie ten pułap, ale do końca przyszłego roku. Przedtem jednak zaliczy spadek do 4 tys. USD. Bardziej optymistyczny w prognozach jest Julian Hops, prezes i współzałożyciel firmy Crypto Wallet i producenta kart TenX, który przewidział tegoroczny spadek wartości BTC do 6 tys. USD. Jego zdaniem, bitcoin jeszcze w tym roku ma szansę pobić rekord — 60 tys. USD. W branży musiałoby jednak wydarzyć się coś przełomowego, jak np. powstanie funduszu kryptowalutowego.

Inny scenariusz dla bitcoina kreśli Mateusz Groszek, główny analityk Admiral Markets, który uważa, że bardziej realne są krótkoterminowe zwyżki.

— Kupującym po raz kolejny udało się obronić ważny poziom 5,7 tys. USD, aczkolwiek każdy impuls powstały po przetestowaniu poziomu popytu jest coraz słabszy. Może to sugerować zmęczenie tak zmiennym aktywem finansowym — zauważa Mateusz Groszek.

O słabnącej popularności kryptowaluty świadczy przede wszystkim liczba transakcji na parze BTC/USD. W szczytowymmomencie hossy sięgała prawie 500 tys. dziennie, teraz jest to 143-213 tys. Ten trend utrzymuje się od lutego. Wnioski? Słabnie zainteresowanie traderów indywidualnych bitcoinem. Od BTC odwracają się również internauci, co widać po liczbie wyszukiwań słowa „bitcoin” w przeglądarce Google (wykres 2). Kolejną przesłanką może być pozycjonowanie się funduszy lewarowanych na rynku kontraktów terminowych.

— Od początku czerwca inwestorzy dobierają do portfeli spekulacyjnych coraz więcej długich pozycji na BTC. Czy to wystarczy do mocniejszego odbicia? Tylko krótkoterminowo, ponieważ przez najbliższe miesiące zmienność powinna być na obecnym poziomie — dodaje analityk Admiral Markets.

Pierwszy wybór

Czy któraś z kryptowalut ma szansę zdetronizować bitcoina? Zdaniem Clementa Thibaulta — nie.

— Obecnie wzrost kursu BTC pozytywnie wpływa na ceny innych kryptowalut. Ponadto bitcoin wciąż jest walutą pierwszego wyboru wśród osób, które zaczynają przygodę na tym rynku — i na razie tak zostanie — przewiduje analityk Investing.com.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Kapryśny król kryptowalut