Kara śmierci za nielegalny handel mięsem

Marcin DobrowolskiMarcin Dobrowolski
opublikowano: 2017-02-02 12:51

Gdy samolot PLL LOT wracający z Bukaresztu wylądował na lotnisku Okęcie, od razu podjechały do niego samochody Służby Bezpieczeństwa. Agenci zaaresztowali Stanisława Wawrzeckiego, dyrektora centrali handlu mięsem na warszawskiej Pradze. Był 18 kwietnia 1964 r., niecały rok później Wawrzecki został powieszony.

Problemy z zaopatrzeniem w mięso były jednymi z największych dylematów centralnie sterowanej gospodarki PRL. Powodowały one frustrację obywateli mogącą doprowadzić do dramatycznych zmian politycznych. Wszak to przez podwyżki cen m.in. mięsa robotnicy wychodzili na ulice w grudniu 1970 r. i czerwcu 1976 r. Strach przed zmianami odgórnie ustalanych cen był tak wielki, że przywódcy partii ("i narodu") woleli tworzyć równoległy legalny rynek wewnętrzny (m.in. sieć Peweksów), a nawet tolerować czarny rynek, który zaspokajał najbardziej palące potrzeby mięsożernych Polaków.

Braki zaopatrzeniowe były tak dotkliwe, że w 1964 r. władza posunęła się do znanego ze Wschodu modelu dania satysfakcji społecznym potrzebom i zorganizowała proces pokazowy, który w pamięci zapisał się jako 'Afera mięsna'.

20 listopada 1964 r. rozpoczął się proces, w którym oprócz Stanisława Wawrzeckiego oskarżonych czterech kierowników sklepów oraz właściciel prywatnej masarni. Prokuratorzy zarzucali im stworzenie systemu łapówkarskiego, który wpływał na niesprawiedliwą dystrybucję towarów mięsnych. Proces, wbrew przepisom konstytucji, odbywał się w trybie doraźnym, co umożliwiło nadzwyczajne zaostrzenie wyroku.

Przewodniczący składu sędziowskiego, Roman Kryże, zgodnie z żądaniem prokuratora skazał Wawrzeckiego na karę śmierci. Rada Państwa, czyli kolegialny organ najwyższej władzy w państwie, nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano przez powieszenie w dniu 19 marca 1965 r. w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. 

Pozostałym oskarżonym zasądzono wyroki dożywotniego lub wieloletniego więzienia oraz wysokie grzywny i przepadek mienia. Podobno jeden z sędziów z trzyosobowego składu nie zgadzał się na najwyższy wymiar kary wobec Wawrzeckiego, lecz przekonano go prewencyjnym charakterem kary i obietnicą łaski ze strony Rady Państwa. 

Po czterdziestu latach, 27 lipca 2004 roku Sąd Najwyższy uchylił wyroki stwierdzając, że zapadły one z rażącym naruszeniem prawa. Nie rehabilitował jednak oskarżonych wskazując na niemożność określenia ich winy po czterech dekadach. 

Afera mięsna stała się w komunistycznej Polsce wygodną wymówką wobec społeczeństwa. Wskazywano na ludzką słabość i przestępczy proceder jako źródło braków. Faktycznie, wkrótce po zatrzymaniu Wawrzeckiego poprawiło się zaopatrzenie w niektórych sklepach, jednak było to działanie krótkotrwałe, nakazane odgórnie i nastawione raczej na efekt propagandowy.