Temperatura wokół propozycji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) obniżenia wycen medycznych, m.in. w kardiologii, sięga zenitu. Tym razem sprawy w swoje ręce postanowiło wziąć 10 profesorów, którzy w liście otwartym do Konstantego Radziwiłła, ministra zdrowia, oraz Wojciecha Matusewicza, prezesa AOTMiT, apelują o wstrzymanie się z cięciami, które — ich zdaniem— zaszkodzą nie tylko lekarzom, ale przede wszystkim pacjentom. „Spowodują, że to bodźce ekonomiczne, a nie dobro pacjenta i aktualny stan wiedzy medycznej będą miały decydujące znaczenie w doborze metody leczenia. Stosowane będą przestarzałe metody leczenia, których wycena pozostała na niezmienionym poziomie lub została obniżona nieznacznie, kosztem metod nowoczesnych i efektywnych, których cenę zmniejszono nawet o 60 proc. […] Szczególnie bulwersuje zastosowanie przez autorów projektu tzw. metody popytowo podażowej, co jest całkowicie nieadekwatne do wyceny wysokospecjalistycznych procedur ratujących zdrowie i życie” — czytamy w liście profesorów.

Krok do tyłu
Prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg, jeden z lekarzy, który podpisał się pod listem, alarmuje, że proponowane obniżki spowodują, że polska kardiologia zrobi kilka kroków do tyłu.
— Dzięki zabiegom profesora Zbigniewa Religii udało się nam stworzyć system interwencyjnego leczenia kardiologicznego, którego zazdrości nam cała Europa i dzięki któremu mogę powiedzieć, że jeśli miałbym mieć chore serce, chciałbym być leczony właśnie w Polsce. Tymczasem propozycje obniżek cofną nas o kilkadziesiąt lat do tyłu, czyli czasów, które, miałem nadzieję, mamy już za sobą — podsumowuje prof. Andrzej Bochenek.
Wypowiedzi przedstawiciela AOTMiT nie udało się nam zdobyć.W odpowiedzi na powstałe larum agencja przywołuje argument, że obniżki, które w kardiologii wynoszą 30-60 proc., są na razie propozycjami i podlegają negocjacji. Te jednak nie będą takie proste. O obniżkach w kardiologii mówi się od kilku lat — częściowo już się zresztą odbyły.
Wszyscy stracą
W zeszłym roku AOTMiT zapowiadała kolejne cięcia. Zaoszczędzone pieniądze miały jednak zostać w kardiologii i poprawić jakość rehabilitacji kardiologicznej, która dzisiaj kuleje. Plany popierali również nowi rządzący, którzy w wystąpieniach medialnych przekonywaliponadto, że wysokie zyski w publicznym sektorze ochrony zdrowia są nieetyczne i nie powinno do nich dochodzić. Tymczasem kardiologia obok radioterapii jest wymieniana jako jedna z bardziej zyskownych medycznych specjalizacji. Kliniki kardiologiczne oraz szpitale z oddziałami kardiologicznymi alarmują, że na tak drastycznych cięciach stracą pacjenci oraz same placówki, które zostaną zmuszone do obniżenia wynagrodzeń lekarzy, co może skończyć się wyjazdem części z nich za granicę. Obniżki mogą pogorszyć ogólną sytuację szpitali, które nadwyżkami z kardiologii łatały budżet całego szpitala.