Robert Shiller, profesor ekonomii z Uniwersytetu Yale napisał w komentarzu dla Project Syndicate, że zbyt wielu z najzdolniejszych absolwentów wybiera karierę w finansach. Ekonomista twierdzi, że spora część najlepiej wykształconych i najbardziej utalentowanych osób decyduje się na działalność ekonomicznie i społecznie bezużyteczną.

Profesor wskazuje na badania przeprowadzone kilka lat temu, jeszcze przed wybuchem kryzysu, na najbardziej elitarnych uczelniach w USA. Okazuje się, że w 2006 r. aż 25 proc. absolwentów Harvardu decydowało się rozpocząć swoją zawodową karierę właśnie w finansach. W przypadku uczelni Yale odsetek ten wyniósł 24 proc. Yale, a Princeton nawet 46 proc.
Później te proporcje się zmniejszyły, ale według Shillera jest to tylko efekt finansowego kryzysu.
Shiller wskazuje też na inne badania, według których w latach 1950-2006 wzrost aktywności miał miejsce w dziedzinach bardziej spekulacyjnych. Tradycyjna bankowość traciła popularność na rzecz np. bankowości inwestycyjnej, funduszy private equity czy hedgingowych.
Jak relacjonuje portal Money News, uczony z Yale podkreśla, że potrzebujemy ludzi w takich w takich działkach, bo dostarczają oni przydatne usługi, a także pomagają ocenić prawdziwą wartość firm. Dodaje jednak, że działalność na polach spekulacyjnych nakłada jednak koszty na wszystkich.
Przeczytaj tekst profesora Shiller na stronie Project Syndicate >>
