KARIERĘ TRZEBA ROBIĆ Z UMIAREM

Anna Maria Seroczyńska
11-12-1998, 00:00

KARIERĘ TRZEBA ROBIĆ Z UMIAREM

Przepracowany człowiek może być kosztowny dla firmy

PRZYKLEJENI DO KRZESEŁ: Według Wojciecha Borsuckiego, dyrektora zarządzającego Hill International, pracownicy muszą mieć czas na życie rodzinne. Co innego jednak teoria, co innego praktyka. Wystarczy spojrzeć na zapalone o godzinie dwudziestej światła w budynkach dużych firm. To pracowici yuppies nie mogą odkleić się od krzeseł. fot. Tomasz Zieliński

Błyskotliwa z początku kariera może zakończyć się katastrofą, jeśli nie spojrzy się na nią z dystansem. Trzeba znaleźć właściwą miarę w życiu zawodowym i osobistym. Wiele zależy od pracodawcy: niektórzy już wiedzą, że przepracowany człowiek jest dla firmy kosztem.

Według dr. Pawła Śpiewaka z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego obecne pokolenie młodych yuppies jest uprzywilejowane, bowiem ma szanse osiągnąć w znacznie szybszym tempie to, na co ich rodzice musieli pracować latami.

Złoty środek

— To ogólnoświatowa tendencja, żeby w młodym wieku robić szybko karierę. Powstał nawet specjalny termin: jeśli ktoś jest ,,korporacyjnyŐŐ, to znaczy, że jest nastawiony na szybki awans. Inna sprawa, że w tej chwili nie zdarzają się jednak tak szybkie kariery, jak miało to miejsce pięć lat temu, gdy ktoś popracował trzy miesiące i został dyrektorem — opowiada Wojciech Borsucki, dyrektor zarządzający Hill International.

Zdaniem prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Warszawskiego, możliwość zrobienia bardzo szybkiej kariery niesie dla młodych osób sporą dozę ryzyka.

— Ludzie ci nie wiedzą, że są pożerani przez firmy, w których są zatrudnieni. Organizacje, gdy się już nimi nasycą, to ich dosłownie „wypluwają” — mówi Janusz Czapiński.

Bardziej optymistycznie nastawieni są Małgorzata Meyer z Procter & Gamble oraz Stanisław Wojnicki, dyrektor personalny Citibank Polska.

— Staramy się zadbać, by pracownik miał możliwość długofalowej kariery w firmie. W związku z tym staramy się zadbać o różne sfery jego życia, poczynając od nauki gospodarowania czasem, a kończąc na pakiecie socjalnym — deklaruje Małgorzata Meyer. Stanisław Wojnicki twierdzi, że sytuacja opisana przez prof. Czapińskiego jest efektem tego, że firmy nie potrafią zaplanować pracownikom ścieżki kariery.

Wolny strzelec

Anonimowy rozmówca, przedstawiciel pokolenia polskich yuppies, jest u progu rozwodu. Twierdzi, że kariera robiona w szybkim tempie zaczyna rzutować na związek dwojga ludzi, gdy okazuje się, że tak naprawdę spotykają się raz w tygodniu.

— Taki układ zaczyna przypominać klasyczne randki. Jak się w pracy nic nie dzieje, to siedzę do dwudziestej, gdy mam jej więcej — do dwunastej w nocy. Wtedy, gdy moja żona pracuje osiem godzin i codziennie na mnie czeka, zaczyna być to problemem — tłumaczy.

— Negatywny wpływ robienia kariery na życie rodzinne nie jest bezpośredni i nie jest też od razu widoczny. Upłynęło pięć lat, przeskoczyłem pięć szczebli kariery i nie mogę się już wspiąć wyżej. Gdy myśl ta rodzi się w głowie sześćdziesięciolatka, to wszystko w porządku, gorzej gdy jest to dwudziestopięciolatek. Ludzie zaczynają się bać o własną przyszłość. Próbują wtedy zmienić obraną drogę, bezkutecznie jednak, gdyż nie mają innej — niż kariera — perspektywy — tłumaczy Janusz Czapiński.

— W wypadku yuppies, żona albo w ogóle nie wchodzi w grę, bo zabiera czas, albo jeśli jest, to też robi karierę i dzięki temu ludzie ci rozumieją się, bo mają ten sam cel — wnioskuje Paweł Śpiewak.

Wojciech Borsucki zauważa, że coraz częściej szefowie zaczynają zdawać sobie sprawę z rangi problemu i wprowadzają imprezy oraz wyjazdy dla rodzin pracowników.

— Rolą organizacji jest najpierw identyfikowanie pracownika z firmą, a potem dbałość o to, by nie ucierpiała jego rodzina i czuł się bezpiecznie — podkreśla Wojciech Borsucki.

Niemodny pracoholizm

Janusz Czapiński zwraca uwagę, że młode osoby, dające się porwać sukcesowi, nawet nie zauważają, jak nadmiernie się eksploatują.

— Zachowują się jak współcześni sportowcy, którzy przyjmują środki dopingujące i machają ręką na ostrzeżenia. Lekceważą je, gdyż w tej chwili są silni i młodzi — ostrzega Janusz Czapiński.

Coraz częściej pracodawcy w wielu przypadkach zmuszają pracowników, by skorzystali z urlopu i uczą ich właściwego rozłożenia zadań.

— Rolą menedżera jest ukształtowanie pracownika od strony świadomego gospodarowania swoim czasem — twierdzi Małgorzata Meyer.

Wojciech Borsucki podkreśla, że im intensywniej ktoś pracuje, tym więcej musi odpoczywać.

— Zapracowany człowiek jest przecież kosztem dla firmy — podsumowuje Wojciech Borsucki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Maria Seroczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / KARIERĘ TRZEBA ROBIĆ Z UMIAREM