Niestety, jego hodowcy, mimo ekologicznego charakteru stawów, nie mają łatwego życia — od kilku lat dostają za ryby coraz mniej. — W tym roku zaraz po październikowych odłowach pierwsi hodowcy zbyt nerwowo podeszli do negocjacji cenowych z sieciami marketów i w ten sposób pociągnęli za sobą całą branżę — wyjaśnia Zbigniew Szczepański, prezes Towarzystwa Promocji Ryb Pan Karp, które co roku analizuje sytuację na rynku naszej wigilijnej ryby. Teraz w hurcie rybacy otrzymują średnio 8,50-9,00 zł/kg, a jeszcze w 2011 r. było to 10,50-11 zł. Ponadto także cena detaliczna jest nieco niższa niż w 2011 r. Towarzystwo promuje także kupowanie żywych karpi, bo jego zdaniem w ten sposób wspieramy właśnie polskich hodowców i polskie ekosystemy, w których stawy karpiowe odgrywają dużą rolę. Karpie chłodzone mogą pochodzić z całej Europy, a mrożone z całego świata, w tym Chin — potężnego producenta karpi.
Karp się trzyma, choć tanieje
Mimo że w ciągu roku jemy głównie mintaje, śledzie i pangi, hodowany w Polsce karp jest zdecydowanym królem świątecznego stołu.
