Karta pocztowa alternatywą dla akcji?

Ewa Kozakiewicz, "Rynek Kapitałowy"
opublikowano: 2008-10-10 12:22

Inwestycja w karty pocztowe wymaga duszy ryzykanta. Choć większość z nich z upływem czasu zyskuje na wartości, to niektóre tanieją. Kolekcjonerzy, którzy lokują w pocztówki, nigdy nie narzekają na nudę, brak doznań estetycznych czy sentymentalnych.

Karta pocztowa z Kasztanką, ulubionym koniem marszałka Józefa Piłsudskiego, namalowanym przez Wojciecha Kossaka, stała się dowodem w aferze kryminalnej. Obraz został skradziony z prywatnego mieszkania, zanim karta pocztowa pojawiła się na antykwarycznym rynku. – Nie mogłem w to uwierzyć – mówi Jerzy Zieliński, który Kasztankę odkrył w komplecie kart przesłanych przez Siedlecki Klub Kolekcjonera. – Skradziony obraz był własnością mojego brata, mieszkającego w Warszawie. Płótno, namalowane w 1927 r. przez Wojciecha Kossaka, przepadło bez wieści. Tymczasem w rękach trzymałem pocztówkę z jego reprodukcją – opowiada Zieliński, kolekcjoner pocztówek, znawca ich historii.
Pocztówkę z Kasztanką Zieliński przekazał policji, która wszczęła dochodzenie. Okazało się, że Towarzystwo Przyjaciół Mińska Mazowieckiego, zleciło Siedleckiemu Klubowi Kolekcjonerów wykonanie reprodukcji obrazu Wojciecha Kossaka na pocztówce na podstawie... oryginału obrazu, który znalazł się w Mińsku Mazowieckim. Obraz trafił tu z warszawskiego antykwariatu, w którym złodziejowi udało się go sprzedać. – Dochodzenie dzięki karcie pocztowej nabrało tempa, a mój brat, obecnie już nieżyjący, płótno Kossaka odzyskał. Obraz jest od 2003 roku własnością Towarzystwa Przyjaciół Mińska Mazowieckiego – opowiada Zieliński.
To nie jedyny przypadek, kiedy pocztówka związała się z życiem osobistym Jerzego Zielińskiego. – Na pocztówce z widokiem ulicy w Krośnie, z którego pochodzę, wydanej w latach siedemdziesiątych przez PTTK w Jaśle, widać kobietę z dzieckiem. To moja żona Anna i maleńki wtedy syn Piotr, przypadkowo sfotografowani. Pocztówka cieszyła się dużym powodzeniem i była wielokrotnie wznawiana – opowiada Zieliński.

Czar kaffeehausów
Czy wiecie, jak wyglądał Kaffeehaus Siegfrieda, La Cafe Terrasse w Paryżu? Wiemy, jak wyglądała „Kawiarnia pod namiotem” namalowana przez Poraj-Chlebowskiego. Dla krakusów szczególnie ciekawy jest widok zewnętrzny nieistniejącej już kawiarni i restauracji Drobnera przy Plantach, na miejscu której obecnie stoi Bunkier Sztuki. W dzisiejszym budynku Domów Centrum przy ul. św. Anny na pierwszym piętrze przed II wojną światową była elegancka kawiarnia Bisantza. Jej wytworne wnętrze „Salonu dla Pań” można oglądać na pocztówce Ignacego Wójcikiewicza, zawieszonej na ścianie przytulnej kawiarenki Pożegnanie z Afryką przy ul. św. Tomasza  w Krakowie. Krzysztof Drohomirecki, właściciel sieci Pożegnanie z Afryką kolekcjonuje karty pocztowe od lat, szczególnie związane z widokiem kawiarń, reklam kawy i scenek „kawowych”. Jego kolekcja zaliczana jest do największych w Europie – to około sześciu tysięcy kart pocztowych związanych z tą tematyką. – Ograniczam się tylko do poszukiwania ciekawych egzemplarzy dotyczących widoków krakowskich kawiarń – mówi Drohomirecki. – Chciałbym wzbogacić swój zbiór o kartę z widokiem kawiarni Bisantza od zewnątrz. Wiem, że autorem obrazka jest Stanisław Tondos, ale moje roczne pertraktacje z właścicielem takiej karty nie przyniosły jak dotąd skutku – mówi Drohomirecki, który w swojej kawiarence gościł przed laty na comiesięcznych spotkaniach członków Krakowskiego Klubu Miłośników Starej Pocztówki. Dzisiaj można popijać tutaj aromatyczną kawę, oglądając na ścianach stare pocztówki z kolekcji gospodarza.
Sentymentem w kupowaniu kart pocztowych kieruje się też Jan Makieła, inżynier górnik, który zbiera egzemplarze związane z tematyką wiertniczą z okolic Drohobycza i Borysławia. – Udało mi się kupić po cenie wywoławczej kartę z kopalnią nafty w Ropicy z 1899 roku. Tych kart jest mało, dlatego osiągają dość wysokie ceny. Najdroższa karta w mojej kolekcji, z widokiem szybu naftowego, kosztowała 260 złotych – wyjaśnia Makieła, i przyznaje, że kupionych okazów już z rąk nie wypuszcza, najwyżej je wymienia na szczególnie go interesujące. Do takich zalicza karty pocztowe związane z Truskawcem (jego żona Jolanta została stamtąd deportowana) i z Przemyślem. Za kartę „Pozdrowienia z Przemyśla” zapłacił 120 zł. Wylicytował ją na wrześniowej aukcji organizowanej przez Rara Avis. – To dobra cena karty w bardzo dobrym stanie, kolorowanej litografii   – opowiada o swej zdobyczy. Według Jana Makieły, stałego bywalca krakowskich aukcji pocztówkowych, można na takich „przetargach” kupić interesującą kartę taniej niż na pchlich targach u handlarzy. – Zdarzają się na aukcji okazje, kiedy można kupić coś ciekawego w cenie wywoławczej – mówi Makieła, właściciel Salonu Antykwarycznego na krakowskim Kazimierzu.
– Lokowanie w kartki ma sens – uważa. W ciągu pięciu lat niektóre z nich mogą podrożeć aż o dwieście pięćdziesiąt procent – mówi. Według jego szacunków, rocznie cena karty pocztowej wzrasta średnio o dwadzieścia procent.

Trzeba mieć „nosa”!
– Nigdy nie miałem zbyt dużego kapitału, a udało mi się stworzyć zbiory, które są teraz doceniane – mówi Marek Sosenko, wybitny kolekcjoner pocztówek i ich znawca. – Kiedy zbierałem w latach osiemdziesiątych XX wieku pocztówki żydowskie, łemkowskie, huculskie czy romskie, nikt się tym nie interesował – wspomina Sosenko. To z jego zasobów kolekcjonerskich powstał w 1997 r. rewelacyjny album „Dawna pocztówka żydowska” w opracowaniu Eugeniusza Dudy i jego własnym. Z inicjatywy kolekcjonera powstała również książeczka „Wieliczka na dawnej pocztówce”.
To charakterystyczne zachowanie kolekcjonerów – zbieranie widoków najbliższej sobie okolicy. Ryszard Kruk zbiera widoki Muszyny i publikuje je w „Almanachu Muszyny”, Jerzy Zieliński pocztówki rodzinnego Krosna.
W przedziale od kilkuset złotych do wielu tysięcy euro mieszczą się ceny pojedynczych kart pocztowych zaprojektowanych przez awangardowe stowarzyszenie artystów Wiener Werkstätte. – Tych kart zachowało się niewiele, choć wzorów było aż 1025, a sprzedawano je tylko w dwóch kioskach w Karslsbadzie (Karlowych Warach) i w Wiedniu – opowiada Marek Sosenko. Wydawnictwo Wiener Werkstätte, prezentujące zbyt awangardową jak na owe czasy sztukę, zlikwidowano, a pozostałości kart uratowały sprzątaczki, którym żal było wyrzucić ładne kartoniki – opowiada kolekcjoner. Karty wypłynęły po latach i są rarytasami. Sosenko posiada w swej kolekcji dziesięć procent kart tego wydawnictwa, m.in. ma najpiękniejszą pocztówkę świata, wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury, zaprojektowaną przez Egona Schiele z wizerunkiem dziewczynki czy kartę z logo firmy WW. Ale takie karty nie zdarzają się na krajowych aukcjach.

Socrealizm i papież
Sens zbierania kart współczesnych dostrzega Marek Sosenko. Pamięta on boom na wydawane poza krajem kartki komentujące na bieżąco stan wojenny w Polsce. – Kartki pod hasłem Jaruzelski – Pinochet, drukowane we Francji, Anglii, Belgii czy w Niemczech osiągały wówczas cenę 500 dolarów za sztukę – mówi. – Te karty były pożądane na ówczesnym rynku filokartystycznym w świecie – dodaje. W tej chwili trudno takie zainteresowanie wzbudzić, choć młodzi artyści, pragnący zaistnieć, wydają karty pocztowe ze swoimi projektami. Te okazy nie są czasem w ogóle postrzegane, podobnie jak karty, które w latach pięćdziesiątych wydawali tacy artyści jak: Maria Jarema, Jonasz Stern czy Tadeusz Kantor. – Poligraficznie kartki były mizernej jakości, ale prezentowały w biało-czarnej tonacji współczesną polską sztukę awangardową. W tej chwili są rzadkością, a ja je wszystkie mam – opowiada Sosenko. – Taką popularnością będą się cieszyć współczesne karty z czasów PRL – przewiduje kolekcjoner, który w swych zbiorach posiada karty socrealistyczne z wczesnych lat pięćdziesiątych XX wieku.
– Wysokie ceny osiągały do niedawna pocztówki z podpisem Jana Pawła II, papieża, który co roku wysyłał je na święta swoim przyjaciołom. Te karty osiągały jeszcze za życia Ojca Świętego cenę tysiąca złotych – twierdzi Jerzy Zieliński, który przyznaje, że od jakiegoś czasu na rynku takie pocztówki się nie pokazują.
Pojawiają się za to karty reklamowe, wydawane np. z okazji premier filmów. Popularne i rozchwytywane były kartki ze „Spider-Manem” wydane na kolejne premiery filmu. Ale najwyższą cenę współczesnej pocztówki w świecie uzyskała karta z tekstem J.K. Rowling, będąca częścią antologii „What’s Your Story”. Opowiadanie Rowling liczące 800 słów sprzedano na karcie pocztowej podczas aukcji za 25 tysięcy funtów szterlingów!


Najdroższe pocztówki krajowe (według notowań Jerzego Zielińskiego, znawcy tematu i kolekcjonera)

1. Najdroższą pocztówką jest karta widokowa z Mysłowic, przedstawiająca widok Trójkąta Trzech Cesarzy, czyli zbieg granic trzech zaborców na tle automobilu wydana ok. 1910 r. Sygnowana „H.L.B.O–S” uzyskała na aukcji Korporacji Polonia w Warszawie w 2004 roku cenę 3800 zł.

2. Wśród pocztówek artystycznych wydanych przez Warszawską Szkołę Sztuk Pięknych w 1905 roku wysoką cenę 2000 zł osiągnęła karta przedstawiająca kobietę w stylizowanym stroju ludowym na tle ornamentu, sygnowana: Jurgielewicz.

3. Pocztówkę Mościska – Składownia tytoniu na kresach z ok. 1910 roku na 18. Krakowskiej Aukcji Pocztówek w 2004 r. sprzedano za 1700 zł.

Więcej przeczytasz w październikowym "Rynku Kapitałowym". Zapraszamy do lektury!