Karta pocztowa z Kasztanką, ulubionym koniem marszałka Józefa Piłsudskiego,
namalowanym przez Wojciecha Kossaka, stała się dowodem w aferze kryminalnej.
Obraz został skradziony z prywatnego mieszkania, zanim karta pocztowa pojawiła
się na antykwarycznym rynku. – Nie mogłem w to uwierzyć – mówi Jerzy Zieliński,
który Kasztankę odkrył w komplecie kart przesłanych przez Siedlecki Klub
Kolekcjonera. – Skradziony obraz był własnością mojego brata, mieszkającego w
Warszawie. Płótno, namalowane w 1927 r. przez Wojciecha Kossaka, przepadło bez
wieści. Tymczasem w rękach trzymałem pocztówkę z jego reprodukcją – opowiada
Zieliński, kolekcjoner pocztówek, znawca ich historii.
Pocztówkę z Kasztanką
Zieliński przekazał policji, która wszczęła dochodzenie. Okazało się, że
Towarzystwo Przyjaciół Mińska Mazowieckiego, zleciło Siedleckiemu Klubowi
Kolekcjonerów wykonanie reprodukcji obrazu Wojciecha Kossaka na pocztówce na
podstawie... oryginału obrazu, który znalazł się w Mińsku Mazowieckim. Obraz
trafił tu z warszawskiego antykwariatu, w którym złodziejowi udało się go
sprzedać. – Dochodzenie dzięki karcie pocztowej nabrało tempa, a mój brat,
obecnie już nieżyjący, płótno Kossaka odzyskał. Obraz jest od 2003 roku
własnością Towarzystwa Przyjaciół Mińska Mazowieckiego – opowiada Zieliński.
To nie jedyny przypadek, kiedy pocztówka związała się z życiem osobistym
Jerzego Zielińskiego. – Na pocztówce z widokiem ulicy w Krośnie, z którego
pochodzę, wydanej w latach siedemdziesiątych przez PTTK w Jaśle, widać kobietę z
dzieckiem. To moja żona Anna i maleńki wtedy syn Piotr, przypadkowo
sfotografowani. Pocztówka cieszyła się dużym powodzeniem i była wielokrotnie
wznawiana – opowiada Zieliński.
Czar kaffeehausów
Czy wiecie, jak wyglądał Kaffeehaus
Siegfrieda, La Cafe Terrasse w Paryżu? Wiemy, jak wyglądała „Kawiarnia pod
namiotem” namalowana przez Poraj-Chlebowskiego. Dla krakusów szczególnie ciekawy
jest widok zewnętrzny nieistniejącej już kawiarni i restauracji Drobnera przy
Plantach, na miejscu której obecnie stoi Bunkier Sztuki. W dzisiejszym budynku
Domów Centrum przy ul. św. Anny na pierwszym piętrze przed II wojną światową
była elegancka kawiarnia Bisantza. Jej wytworne wnętrze „Salonu dla Pań” można
oglądać na pocztówce Ignacego Wójcikiewicza, zawieszonej na ścianie przytulnej
kawiarenki Pożegnanie z Afryką przy ul. św. Tomasza w Krakowie. Krzysztof
Drohomirecki, właściciel sieci Pożegnanie z Afryką kolekcjonuje karty pocztowe
od lat, szczególnie związane z widokiem kawiarń, reklam kawy i scenek
„kawowych”. Jego kolekcja zaliczana jest do największych w Europie – to około
sześciu tysięcy kart pocztowych związanych z tą tematyką. – Ograniczam się tylko
do poszukiwania ciekawych egzemplarzy dotyczących widoków krakowskich kawiarń –
mówi Drohomirecki. – Chciałbym wzbogacić swój zbiór o kartę z widokiem kawiarni
Bisantza od zewnątrz. Wiem, że autorem obrazka jest Stanisław Tondos, ale moje
roczne pertraktacje z właścicielem takiej karty nie przyniosły jak dotąd skutku
– mówi Drohomirecki, który w swojej kawiarence gościł przed laty na
comiesięcznych spotkaniach członków Krakowskiego Klubu Miłośników Starej
Pocztówki. Dzisiaj można popijać tutaj aromatyczną kawę, oglądając na ścianach
stare pocztówki z kolekcji gospodarza.
Sentymentem w kupowaniu kart
pocztowych kieruje się też Jan Makieła, inżynier górnik, który zbiera
egzemplarze związane z tematyką wiertniczą z okolic Drohobycza i Borysławia. –
Udało mi się kupić po cenie wywoławczej kartę z kopalnią nafty w Ropicy z 1899
roku. Tych kart jest mało, dlatego osiągają dość wysokie ceny. Najdroższa karta
w mojej kolekcji, z widokiem szybu naftowego, kosztowała 260 złotych – wyjaśnia
Makieła, i przyznaje, że kupionych okazów już z rąk nie wypuszcza, najwyżej je
wymienia na szczególnie go interesujące. Do takich zalicza karty pocztowe
związane z Truskawcem (jego żona Jolanta została stamtąd deportowana) i z
Przemyślem. Za kartę „Pozdrowienia z Przemyśla” zapłacił 120 zł. Wylicytował ją
na wrześniowej aukcji organizowanej przez Rara Avis. – To dobra cena karty w
bardzo dobrym stanie, kolorowanej litografii – opowiada o swej
zdobyczy. Według Jana Makieły, stałego bywalca krakowskich aukcji pocztówkowych,
można na takich „przetargach” kupić interesującą kartę taniej niż na pchlich
targach u handlarzy. – Zdarzają się na aukcji okazje, kiedy można kupić coś
ciekawego w cenie wywoławczej – mówi Makieła, właściciel Salonu Antykwarycznego
na krakowskim Kazimierzu.
– Lokowanie w kartki ma sens – uważa. W ciągu
pięciu lat niektóre z nich mogą podrożeć aż o dwieście pięćdziesiąt procent –
mówi. Według jego szacunków, rocznie cena karty pocztowej wzrasta średnio o
dwadzieścia procent.
Trzeba mieć „nosa”!
– Nigdy nie miałem zbyt dużego
kapitału, a udało mi się stworzyć zbiory, które są teraz doceniane – mówi Marek
Sosenko, wybitny kolekcjoner pocztówek i ich znawca. – Kiedy zbierałem w latach
osiemdziesiątych XX wieku pocztówki żydowskie, łemkowskie, huculskie czy
romskie, nikt się tym nie interesował – wspomina Sosenko. To z jego zasobów
kolekcjonerskich powstał w 1997 r. rewelacyjny album „Dawna pocztówka żydowska”
w opracowaniu Eugeniusza Dudy i jego własnym. Z inicjatywy kolekcjonera powstała
również książeczka „Wieliczka na dawnej pocztówce”.
To charakterystyczne
zachowanie kolekcjonerów – zbieranie widoków najbliższej sobie okolicy. Ryszard
Kruk zbiera widoki Muszyny i publikuje je w „Almanachu Muszyny”, Jerzy Zieliński
pocztówki rodzinnego Krosna.
W przedziale od kilkuset złotych do wielu
tysięcy euro mieszczą się ceny pojedynczych kart pocztowych zaprojektowanych
przez awangardowe stowarzyszenie artystów Wiener Werkstätte. – Tych kart
zachowało się niewiele, choć wzorów było aż 1025, a sprzedawano je tylko w dwóch
kioskach w Karslsbadzie (Karlowych Warach) i w Wiedniu – opowiada Marek Sosenko.
Wydawnictwo Wiener Werkstätte, prezentujące zbyt awangardową jak na owe czasy
sztukę, zlikwidowano, a pozostałości kart uratowały sprzątaczki, którym żal było
wyrzucić ładne kartoniki – opowiada kolekcjoner. Karty wypłynęły po latach i są
rarytasami. Sosenko posiada w swej kolekcji dziesięć procent kart tego
wydawnictwa, m.in. ma najpiękniejszą pocztówkę świata, wpisaną na Listę
Światowego Dziedzictwa Kultury, zaprojektowaną przez Egona Schiele z wizerunkiem
dziewczynki czy kartę z logo firmy WW. Ale takie karty nie zdarzają się na
krajowych aukcjach.
Socrealizm i papież
Sens zbierania kart współczesnych
dostrzega Marek Sosenko. Pamięta on boom na wydawane poza krajem kartki
komentujące na bieżąco stan wojenny w Polsce. – Kartki pod hasłem Jaruzelski –
Pinochet, drukowane we Francji, Anglii, Belgii czy w Niemczech osiągały wówczas
cenę 500 dolarów za sztukę – mówi. – Te karty były pożądane na ówczesnym rynku
filokartystycznym w świecie – dodaje. W tej chwili trudno takie zainteresowanie
wzbudzić, choć młodzi artyści, pragnący zaistnieć, wydają karty pocztowe ze
swoimi projektami. Te okazy nie są czasem w ogóle postrzegane, podobnie jak
karty, które w latach pięćdziesiątych wydawali tacy artyści jak: Maria Jarema,
Jonasz Stern czy Tadeusz Kantor. – Poligraficznie kartki były mizernej jakości,
ale prezentowały w biało-czarnej tonacji współczesną polską sztukę awangardową.
W tej chwili są rzadkością, a ja je wszystkie mam – opowiada Sosenko. – Taką
popularnością będą się cieszyć współczesne karty z czasów PRL – przewiduje
kolekcjoner, który w swych zbiorach posiada karty socrealistyczne z wczesnych
lat pięćdziesiątych XX wieku.
– Wysokie ceny osiągały do niedawna pocztówki
z podpisem Jana Pawła II, papieża, który co roku wysyłał je na święta swoim
przyjaciołom. Te karty osiągały jeszcze za życia Ojca Świętego cenę tysiąca
złotych – twierdzi Jerzy Zieliński, który przyznaje, że od jakiegoś czasu na
rynku takie pocztówki się nie pokazują.
Pojawiają się za to karty reklamowe,
wydawane np. z okazji premier filmów. Popularne i rozchwytywane były kartki ze
„Spider-Manem” wydane na kolejne premiery filmu. Ale najwyższą cenę współczesnej
pocztówki w świecie uzyskała karta z tekstem J.K. Rowling, będąca częścią
antologii „What’s Your Story”. Opowiadanie Rowling liczące 800 słów sprzedano na
karcie pocztowej podczas aukcji za 25 tysięcy funtów szterlingów!
Najdroższe pocztówki krajowe (według notowań Jerzego
Zielińskiego, znawcy tematu i kolekcjonera)
1. Najdroższą pocztówką jest karta widokowa z Mysłowic, przedstawiająca widok Trójkąta Trzech Cesarzy, czyli zbieg granic trzech zaborców na tle automobilu wydana ok. 1910 r. Sygnowana „H.L.B.O–S” uzyskała na aukcji Korporacji Polonia w Warszawie w 2004 roku cenę 3800 zł.
2. Wśród pocztówek artystycznych wydanych przez Warszawską Szkołę Sztuk Pięknych w 1905 roku wysoką cenę 2000 zł osiągnęła karta przedstawiająca kobietę w stylizowanym stroju ludowym na tle ornamentu, sygnowana: Jurgielewicz.
3. Pocztówkę Mościska – Składownia tytoniu na kresach z ok. 1910 roku
na 18. Krakowskiej Aukcji Pocztówek w 2004 r. sprzedano za 1700 zł.
Więcej przeczytasz w październikowym "Rynku Kapitałowym". Zapraszamy
do lektury!