Kilka dni temu pisaliśmy, że duży niedobór ziemniaków w Europie Zachodniej połączony z urodzajem w Polsce mógłby w końcu rozruszać sprzedaż zagraniczną. Jako jedyny kraj UE jesteśmy obłożeni specjalnymi procedurami kontrolnymi przy wywozie, bo nie wyeliminowaliśmy choroby ziemniaków — bakteriozy pierścieniowej.

Duzi producenci skarżyli się, że wraz z pierwszymi dużymi dostawami do Holandii i Belgii tamtejsze stowarzyszenia producentów ziemniaków zaczęły wydawać zalecenia, zniechęcając do zakupu ziemniaków z Polski.
Mimo to, według szacunków, eksport urośnie w tym roku o kilka tysięcy proc. Holendrzy nie dają jednak za wygraną. Portal Freshplaza.com donosi, że inspektorzy tamtejszych służb żywnościowych ruszyli na drogi.
Kontrolują ciężarówki i sprawdzają, czy towar ma certyfikaty poświadczające, że jest wolny od bakteriozy. O dokładne sprawdzanie dokumentów Holendrzy apelują też do importerów. Straszą, że bakterioza pierścieniowa to w Polsce częsty przypadek. Nasi producenci zaprzeczają. Twierdzą, że problem dotyczy małych gospodarstw, które nie korzystają z kwalifikowanych sadzeniaków.
Oni zaś kupują materiał… z Holandii. Problemem polskiego sektora ziemniaków jest m.in. jego ogromne rozdrobienie. Ich uprawą zajmują się setki tysięcy rolników, u innych europejskich producentów, jak Wielka Brytania, ziemniaki uprawia kilka tysięcy. Dlatego, zdaniem dużych gospodarstw, branży nie udało się sprofesjonalizować i wyeliminować choroby. Oprócz bakteriozy ziemniakom dokucza kurczący się krajowy rynek.
100 kg Tyle ziemniaków rocznie spożywa statystyczny Polak...
140 kg ...a tyle spożywał ich w latach 90. ubiegłego wieku.