Karty flotowe do wszystkiego

Marcin Bołtryk
27-10-2005, 00:00

Wielu zarządców flot nie wyobraża sobie pracy bez kart paliwowych. Mimo to nasycenie rynku tym produktem nie przekracza 35 proc.

Rachunki za paliwo do aut służbowych można oczywiście regulować gotówką lub przy użyciu kart płatniczych. Jednak tylko systemy kart paliwowych dają duże oszczędności w wydatkach na paliwo, ułatwiając jednocześnie sam proces rozliczania się z kierowcami i koncernami paliwowymi.

Fakturę proszę

Po transakcjach gotówkowych i odbiorze faktury trzeba opisany zgodnie z wymogami księgowości dokument rozliczyć i poczekać na zwrot kosztów.

— Podany przykład nie jest oderwany od rzeczywistości. Jest to najczęściej spotykana, codzienna praktyka kierowców flotowych. Mimo obecności od kilku lat na rynku flotowym kart paliwowych z produktu tego korzysta nie więcej niż 35 proc. jego potencjalnych użytkowników — opowiada Sylwester Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.

Mimo że liczba polskich stacji oferujących możliwość płacenia kartami paliwowymi przekroczy- ła już 2,5 tys. (BP, Orlen, Statoil), ciągle najbardziej popularna formą płatności za paliwo jest go- tówka.

— Tymczasem dysponując dwoma kartami różnych emitentów, można bez najmniejszego problemu poruszać się po każdym zakątku Polski, a i w Europie nie będzie większych trudności z regulowaniem rachunków — zaznacza Sylwester Pawłowski.

Jedna zamiast setki

Jedną z najważniejszych i zarazem najbardziej cenionych cech karty paliwowej jest uproszczenie pracy działu księgowości. Zamiast setek faktur gotówkowych do firmy dociera jedna — zbiorcza. Nie bez znaczenia pozostaje możliwość dokładnego kontrolowania zużycia i zakupu paliwa. Kolejną cechą kart przemawiającą na ich korzyść jest wygoda dla kierowców, którzy nie muszą mieć przy sobie gotówki ani też czekać na wypisanie faktury.

— Poza tym dane ze stacji paliw, przesyłane e-mailem do administratora, stanowią kopalnię wiedzy na temat funkcjonowania floty. Pozwalają na sporządzanie praktycznie dowolnych raportów i analiz, np. o ilości zużytego paliwa w podziale na kierowców czy też obsługiwanych przez nich rejonów operacyjnych firmy — opowiada Sylwester Pawłowski.

Poza tym podawany przy transakcji zakupu paliwa stan licznika pozwala na wyliczenie zużycia paliwa w poszczególnych samochodach lub modelach aut i prowadzenie statystyk porównujących efektywność ich wykorzystania.

Dodatkowo można kontrolować zakupy paliwa w dni wolne od pracy czy też w czasie przebywania poszczególnych kierowców na urlopach. Dzięki temu firma posiada kontrolę nad swoimi wydatkami paliwowymi i zapewnia sobie większą dyscyplinę kierowców, którzy wiedzą, że ich poczynania są rejestrowane i analizowane.

— Dzięki znajomości stanów licznika, szef floty może bez problemu przewidywać potrzeby wykonania przeglądów technicznych czy nawet prognozować etapy wymiany parku samochodowego w firmie. Znajomość przebiegów samochodów to także narzędzie do procesu budżetowania wydatków na flotę w określonych miesiącach. Budżet przygotowany z uwzględnieniem prognoz wydatków w poszczególnych miesiącach z pewnością będzie doceniony przez dyrektora finansowego — zauważa Sylwester Pawłowski.

Wdrażane na stacjach paliw procedury kontroli zgodności numeru rejestracyjnego samochodu z numerem podanym na karcie ograniczają ryzyko zakupów paliwa do samochodów nie należących do danej firmy.

Cel powstania

Karty paliwowe już niebawem powinny stać się kluczem do znacznie szerszego wachlarza usług flotowych niż ma to miejsce dziś.

— Nasze karty flotowe istnieją na rynku już od dziesięcioleci. Przez ten czas byliśmy świadkami ich ewolucji, a wraz z nią sukcesywnego wzrostu wartości dodanej oferowanej użytkownikom. Nieskomplikowane niegdyś narzędzie pozwalające jedynie na bezgotówkową zapłatę za paliwo urosło do rangi niezbędnika, bez którego współcześni szefowie zarządzający flotą nie wyobrażają sobie funkcjonowania — opowiada Bartłomiej Jórczak, dyrektor UTA Polska.

Wraz z dynamicznym rozwojem rynku transportowego rosły wymagania w stosunku do dostawców infrastruktury i środków transportu. Zaczęto poszukiwać oszczędności oraz udogodnień eliminujących rozliczenia gotówkowe związane z eksploatacją środków transportu, w szczególności w obrocie międzynarodowym.

Tak powstały dzisiejsze narzędzia — początkowo czeki, a następnie karty, za pomocą których można było dokonać bezgotówkowej płatności za paliwo. Później — wraz z rozwojem konkurencji i rosnącymi wymaganiami rynku (nowe regulacje transportowe, opłaty drogowe, graniczne, eurowiniety...) — dostawcy kart flotowych zaczęli poszukiwać kolejnych obszarów konkurencyjnych.

— Obecnie korzystając np. z UTA Full Service Card, klient może płacić praktycznie za wszystkie wydatki związane z eksploatacją pojazdu. UTA Plus Service gwarantuje z kolei bezgotówkowe opłaty drogowe, za korzystanie z tuneli, promów oraz za naprawy i usługi sieci serwisowych, myjni itp. Każda karta przypisana jest do konkretnego użytkownika oraz danego środka transportu, co dodatkowo zwiększa bezpieczeństwo w przypadku jej zgubienia bądź kradzieży — wyjaśnia Bartłomiej Jórczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Karty flotowe do wszystkiego