Plastikowa karta jako taka odchodzi do lamusa. Coraz częściej o jej wartości świadczy umiejętne wykorzystanie potencjału, który w niej drzemie. Banki dokładają do kart ubezpieczenia. Pozostałe firmy wiążą ze sobą klientów oferując karty z programami lojalnościowymi.
Uczestnictwo w programach lojalnościowych oferuje coraz więcej firm: nie tylko sieci handlowe, ale i stacje paliw, linie lotnicze, sieci hoteli czy operatorzy telefonii komórkowej.
Posiadacze kart lojalnościowych korzystają ze specjalnych rabatów, a nawet nieoprocentowanych kredytów. Procedury wydawania tego typu kart są o wiele prostsze niż w przypadku tradycyjnych „plastikowych pieniędzy”.
— Wartość programu podnosi zerowe lub minimalne oprocentowanie kredytów zaciąganych przy płatnościach kartą — tłumaczy Lidia Deja, przedstawiciel Geant w Polsce.
Konkurencyjna sieć hipermarketów Auchan wyposażyła oferowaną przez siebie kartę w PIN, który umożliwia wypłatę gotówki z bankomatu, ale jedynie do 20 proc. przyznanego limitu kredytowego.
Wdrożenie każdego programu lojalnościowego wymaga jednak opracowania unikatowego modelu funkcjonowania. Systemy kart stałego klienta zawierają tzw. schemat rabatowy i punktowy działający w oparciu o terminale płatnicze i karty z paskiem magnetycznym.
— W schemacie rabatowym uczestnik otrzymuje zniżkę po spełnieniu określonych warunków, np. gdy kupił towar powyżej określonej kwoty lub dokonał zakupów w określonym dniu tygodnia — mówi Bogusław Łatka, prezes Optimus IC.
Ważną cechą takiego schematu jest nagradzanie uczestników programu. Przy schemacie punktowym gromadzone są na karcie punkty, przydzielane w zależności np. od kwoty transakcji, kategorii zakupionych produktów lub pory zakupu. Posiadacz takiej karty otrzymuje ustalony bonus, gdy zbierze określoną liczbę punktów.
Wdrożenie jakiegokolwiek systemu lojalnościowego wymaga jednak od firmy czasu i pieniędzy. Cenę kształtuje koszt produkcji kart, pracy programistów oraz wartość udzielanych rabatów lub nagród. Opracowanie i wdrożenie programu kart lojalnościowych trwa nawet trzy miesiące.
Co pewien czas programy lojalnościowe są udoskonalane między innymi poprzez przyłączenie się do nich nowych partnerów. Zmiany dotyczą również informatycznej części systemu. Takim poddano np. program znany pod nazwą „BP partnerclub”, funkcjonujący na stacjach BP i Aral.
— Obecnie system działa on-line na zasadach pełnego outsourcingu. Dzięki systemowi klienci mają bieżące informacje o liczbie nagromadzonych punktów. Udało się również wprowadzić lepsze mechanizmy zarządzania taryfami. System zapewnia kontrolę i zabezpiecza przed nadużyciami — wyjaśnia Marcin Warwas z Comarchu, który wdrażał system.