Rozwój technologii teleinformatycznych oraz ich coraz większa dostępność spowodowały znaczny wzrost zainteresowania stosowaniem kart także na stacjach paliw. Dla firm transportowych o atrakcyjności kart decyduje odroczenie terminu dokonywanych nimi płatności oraz wyeliminowanie z obrotu gotówki. Klientów indywidualnych do korzystania z kart lojalnościowych skłaniają nagrody.
Lata 90. były okresem bardzo szybkiego rozwoju kart paliwowych emitowanych przez poszczególne koncerny. Po prekursorach tego typu usług – niemieckich firmach DKV i UTA, karty zaczęły oferować wszystkie największe koncerny branży paliwowej. Karty wyemitowały m.in. Aral, BP, Esso, Shell, Statoil, przy czym ich oferta również skierowana jest przede wszystkim do odbiorców instytucjonalnych. Aby zapewnić większą sieć akceptacji Aral, BP, Statoil oraz nieznane na naszym rynku firmy IP i OMV wprowadziły wspólną kartę Routex.
W przeciwieństwie do kart oferowanych przez DKV czy UTA, karty emitowane przez producentów paliw są związane z konkretną siecią stacji benzynowych i z reguły oferują znacznie mniejsze możliwości w zakresie innych płatności bezgotówkowych, np. za usługi serwisowe. Wynika to z podstawowej funkcji, jaką spełniają te karty dla ich emitentów, tzn. zwiększenia sprzedaży we własnej sieci. Natomiast niewątpliwą przewagą jest większa skuteczność wprowadzania nowych rozwiązań w oparciu o własną sieć stacji. Karty wydawane przez koncerny paliwowe dodatkowo oferują kilka poziomów zastosowania: poczynając od kart umożliwiających wyłącznie zakup paliwa do takich, którymi można płacić za wszystkie towary i usługi dostępne na stacji łącznie ze sklepem.
Do tej grupy w ostatnim czasie dołączyła sieć JET oraz PKN Orlen, który jako jedyny emitent oferuje kartę akceptowaną wyłącznie na stacjach w Polsce. Obydwie firmy wprowadziły od razu karty mikroprocesorowe. Jest to rozwiązanie dość nowatorskie i stwarza wiele dodatkowych możliwości. Obecnie jednak ich oferta nie różni się istotnie od pozostałych.
Firmy prześcigają się w oferowaniu dodatkowych rozwiązań, zachęcają wielkością sieci akceptacji czy rabatami, natomiast podstawową funkcją, która przyciąga klientów do korzystania z kart flotowych od początku ich istnienia jest kredytowanie zakupów. Żaden z emitentów nie stawia ograniczeń w wydatkach pokrywanych tygodniowo czy miesięcznie, natomiast wszyscy oferują wydłużony termin płatności. Za zakupione produkty czy usługi właściciel firmy płaci najczęściej dwa razy w miesiącu po 14 do 30 dni od wystawienia zbiorczej faktury.
Wszyscy wystawcy starają się, w oparciu o najnowsze rozwiązania informatyczne zapewnić swoim klientom jak największą wygodę. Funkcja bezgotówkowego regulowania należności schodzi na plan dalszy, karty stały się narzędziem zarządzania własną flotą pojazdów w firmie, pozwalającym planować, redukować koszty czy rozliczać kierowców w sposób szybki i łatwy. Dlatego trudno sobie obecnie wyobrazić profesjonalnie zarządzany tabor samochodów, który nie jest wyposażony w karty flotowe. Wybór konkretnego emitenta jest podyktowany najczęściej ofertą najbardziej zbliżoną do potrzeb danej firmy. Dla jednych będzie to wielkość i dostępność sieci w poszczególnych krajach czy regionach, dla innych usługi dodatkowe lub możliwości zmniejszenia kosztów, jeszcze inni wyposażają swoich kierowców w kilka kart, tak aby wykorzystać najlepsze strony każdej z nich, zależnie od miejsca tankowania czy oferowanych udogodnień.
Przy wyborze kart, podobnie jak w przypadku innych towarów lub usług, należy bacznie prześledzić oferty. Oferowane przez emitenta wysokie rabaty w przypadku małej sieci akceptacji mogą okazać się złudne np. ze względu na koszt dojazdu do stacji, których nie można znaleźć przy wybranej trasie lub ze względu na wysokie ceny podstawowe. Bogata sieć może zaś nie być przystosowana do obsługi samochodów ciężarowych. Tak więc oceny poszczególnych kart należy dokonywać wyłącznie pod kątem własnych potrzeb.
Drugim typem kart, z którymi można spotkać się na stacjach paliw, są karty stałego klienta, zwane kartami lojalnościowymi. Są emitowane w celu związania nabywcy z konkretną siecią stacji. W przeciwieństwie do kart flotowych jest to oferta skierowana do kierowców, którzy ostatecznie decydują o miejscu tankowania. Podobnie jak karty flotowe zastąpiły talony czy vouchery, karty lojalnościowe zastąpiły mozolnie gromadzone paragony, naklejki czy stempelki, a przy okazji nie będąc bezimiennymi kuponami dają ich wydawcom informację o klientach.
Koncerny paliwowe nagradzają klientów za ich lojalność oferując nagrody. Im więcej punktów uzbieranych, tym są one cenniejsze. Punkty można wymieniać na nagrody rzeczowe, określoną ilość paliwa lub bony gotówkowe umożliwiające zakup dowolnego towaru w sklepie na stacji. Na naszym rynku konkurują pod tym względem trzy koncerny — BP ze swoją kartą Partnerclub, PKN Orlen z Vitay i Shell z kartą Smart. Pozostali poprzestają na razie na bardziej tradycyjnych formach promocji, choć zbliżone oferty można znaleźć prawie w każdej sieci.
Dodatkowo systemy te pozwalają w łatwy sposób wprowadzić promocje konkretnych produktów i usług. Właściciel stacji oferując możliwość uzyskania dodatkowych punktów może zmobilizować klientów w określonym czasie do wyboru jego oferty.
Karty lojalnościowe nie mają funkcji płatniczych. Jest to typowe rozwiązanie marketingowe i dlatego należy uważać, aby wzrost wydatków na paliwo kupowane w określonej stacji nie przekroczył wartości nagrody otrzymanej za lojalność.
Odmianą karty stałego klienta są karty rabatowe, w przypadku których katalog z nagrodami zastąpiono odpowiednim upustem na paliwo.
Innym rodzajem kart, jaki pojawił się ostatnio w tej branży w Polsce i oferowany jest na razie w sieciach PKN Orlen i Shell, są karty pre-paid, czyli tzw. karty przedpłacone. Są to karty z określonym limitem, za który płaci się z góry przy zakupie karty i można ich używać aż do jego wyczerpania. W przypadku karty oferowanej przez PKN, po wyczerpaniu limitu wykupuje się kolejną kartę, natomiast Shell oferuje możliwość odnawiania limitu bez konieczności wymiany karty. Oferta tego typy kart skierowana jest przede wszystkim do małych firm mających własne środki transportu oraz odbiorców indywidualnych.
Autor jest pełnomocnikiem zarządu ds. rozwoju kart płatniczych w firmie UTA