W 2020 r. inspektorzy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) stwierdzili podczas kontroli ponad 65 tys. przypadków naruszenia ustawy o transporcie drogowym. Blisko 50 proc. dotyczyło nieprawidłowości związanych z przestrzeganiem czasu pracy, a 35 proc. błędów w używaniu urządzeń rejestrujących.
— Z rozliczeń czasu pracy, których my dokonujemy, wynika jednak, że w 2020 r. zawodowi kierowcy obsługiwani przez nas dokonali ponad 1,3 mln naruszeń, z czego ponad 1,1 mln bardzo poważnych — mówi Piotr Dajema, ekspert do spraw wdrożeń i szkoleń Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).
Preselekcja na odległość
Szanse wykrycia przez uprawnione służby często nieświadomego naruszenia norm znacznie wzrosną w 2024 r. Dostaną one nowe narzędzie — dzięki wykorzystaniu transmisji DSRC, dostępnej w smart tachografach, będą mogły dokonać kontroli preselekcyjnej na odległość. W przypadku stwierdzenia np. jazdy bez zalogowanej karty czy innych zdarzeń sygnalizujących nieprawidłową pracę tachografu pojazd będzie zatrzymany do kontroli. Według OCRK to właśnie z powodu nieprawidłowego użycia tachografów wynika wiele popełnianych przez kierowców naruszeń.
— Najczęściej są to drobne przekroczenia czasu jazdy oraz odpoczynku. Nieświadomy kierowca wychodzi z założenia, że niewielkie naruszenia do 15 minut nie niosą za sobą żadnych konsekwencji. Naruszenia wynikają także z niewłaściwej obsługi tachografu. Kierowca często z roztargnienia zapomina wprowadzić symbol kraju, w którym rozpoczyna czy kończy pracę, dlatego właśnie tak ważne jest szkolenie kierowców — twierdzi Piotr Dajema.
Choć kary finansowe wynikające z błędnej obsługi tachografu nie są dotkliwe, to w połączeniu z częstotliwością, zdaniem ekspertów wysoką, powodują poważne konsekwencje.
— Zdarza się, że kierowca na skutek błędnej obsługi tachografu dokonuje nawet kilkunastu naruszeń w okresie objętym kontrolą drogową — mówi Piotr Dajema.
Najpoważniejsze wykroczenia wynikają z różnych metod fałszowania zapisów tachografu. Najprostsze to jazda bez karty lub posługiwanie się cudzą kartą czy ingerencja w zapis tachografu. Z danych GITD wynika, że w 2020 r. wykryto ponad 2 tys. przypadków manipulowania urządzeniami pomiarowymi.
— Na podstawie danych z pojazdów ponad 26 tys. kierowców możemy stwierdzić, że liczba potencjalnych naruszeń wynosi ponad milion, ale tylko 250 przypadków klasyfikuje się jako najpoważniejsze, które mogą mieć taki sam skutek jak manipulacje — informuje Piotr Dajema.
Każdy rodzaj naruszenia ma swoją wagę. Są to: naruszenie mniejszej wagi, poważne naruszenie, bardzo poważne naruszenie i najpoważniejsze naruszenie. Od tego, które z nich zostaje popełnione, zależy, czy przedsiębiorca transportowy będzie przedmiotem postępowania.
Dobrą reputację można utracić, popełniając jedno najpoważniejsze naruszenie lub kilka poważnych. Postępowanie wobec przewoźnika może zostać wszczęte także wtedy, gdy naruszeń dopuszcza się regularnie. Jeżeli okaże się, że dowody przemawiają przeciwko przewoźnikowi, jego licencja zostaje zawieszona.
— Kary finansowe nakładane za poszczególne naruszenia mogą wydawać się niewielkie, ale zsumowane robią wrażenie. Z rozliczeń klientów OCRK wynika, że kierowcy tych przewoźników mogli popełnić błędy, które w przypadku kontroli przełożyłyby się na kary w wysokości nawet 122 mln zł — mówi Piotr Dajema.
Nowe przepisy w drodze
Komisja Europejska pracuje nad zmianą klasyfikacji naruszeń. Chodzi głównie o dodanie wynikających z nieprzestrzegania nowych zasad Pakietu Mobilności: związanych z delegowaniem, zaostrzonymi zasadami kabotażu czy też obowiązkowym powrotem do bazy. Przewoźnicy już muszą przestrzegać przepisów zmieniających organizację powrotu kierowców, reszta zmian wejdzie w życie od lutego 2022 r. Oznacza to, że za nieprzestrzeganie tych reguł będzie grozić nie tylko kara finansowa — po sklasyfikowaniu naruszeń jako bardzo poważne lub najpoważniejsze również zawieszenie licencji.