Kasy budowlane mogą rozruszać małe firmy

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2001-07-05 00:00

Kasy budowlane mogą rozruszać małe firmy

Budownictwo to jedno z najważniejszych kół zamachowych gospodarki. Jednak aby mogło ono ruszyć z miejsca, należy wyłożyć odpowiednie środki. Jednym ze sposobów na ich zgromadzenie mogą być kasy oszczędnościowo-budowlane.

Kasy oszczędnościowo-budowlane od czterech lat starają się zaistnieć na naszym rynku. Jednak ten system wspomagania budownictwa nie uzyskał poparcia rządu. Obawa przed nadmiernym obciążeniem budżetu, dopłatami do kredytów udzielanych przez kasy sprawia, że ministrowie finansów nie chcą się zgodzić na tę metodę wspierania budownictwa. Sposób funkcjonowania systemu kas budowlanych polega na tym, że osoby biorące w nim udział najpierw przez kilka lat odkładają środki, aby w przyszłości otrzymać nisko oprocentowany kredyt na zakup lub remont mieszkania. Odsetki od takiego kredytu są w znacznym stopniu wykupywane przez państwo.

— To nie tylko system dla bogatych państw. Działa on także w Czechach, na Słowacji i w Chorwacji – podkreśla Andreas Zehnder, dyrektor generalny Europejskiego Stowarzyszenia Kas Oszczędnościowo-Budowlanych.

Według przedstawicieli kas budowlanych taki system ma również pozytywny wpływ na rozwój całej gospodarki, a szczególnie małych i średnich przedsiębiorstw, na których w dużej mierze opiera się rynek usług budowlanych.

Większe wpływy

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową dokonał symulacji skutków wprowadzenia takiego systemu na rynku polskim. Symulacja została przeprowadzona dla okresu 12 lat od ewentualnego wprowadzenia systemu kas budowlanych. Według IBnGR po ośmiu latach od uruchomienia kas, budżet państwa osiągnie większe zyski niż wysokość przekazanych dopłat do premii oszczędnościowych. Wpłynie to też na wzrost produktu krajowego brutto. Symulacje wykazują, że może być on większy o 0,9 proc.

— Najszybciej skorzystają na tym systemie firmy budowlane i te działające w otoczeniu budownictwa. Wartość dodana w tym sektorze może być wyższa o 2 proc. niż to jest przewidziane w symulacjach nie uwzględniających finansowania poprzez kasy budowlane — mówi Tomasz Kaczor z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Według Instytutu, ożywienie to przyczyni się do powstania 59 tys. nowych miejsc pracy, co stanowi 0,3 proc. wszystkich pracujących. W analizach IBnGR zwiększą się również dochody ludności. Najwięcej w budownictwie, średnio o jakieś 0,8 proc., oraz o blisko 0,3 proc. w innych dziedzinach gospodarki.

Ten pozytywny trend wpłynie na ogólny wzrost ilości małych i średnich przedsiębiorstw.

— Liczba małych podmiotów, związanych z budownictwem byłaby większa o 2 proc. Firm nie związanych z branżą budowlaną mielibyśmy o 0,2 proc. więcej — przewiduje Tomasz Kaczor.

Chodzi o pieniądze

System kas oszczędnościowo-budowlanych wydaje się być dobrym sposobem na rozruszanie nie tylko budownictwa, ale i całej gospodarki. Jednak stwarza zasadniczy problem — wymaga dużego zaangażowania pieniędzy państwowych. Przy obecnych problemach budżetowych nie należy się spodziewać, by resort finansów poparł, w najbliższym czasie, ten sposób finansowania budownictwa mieszkaniowego, licząc na zyski, które mają się pojawić za kilka lat.

— Według naszych analiz, koszty dla budżetu nie byłyby rujnujące. W najgorszym przypadku wyniosłyby około 560 mln zł — uważa Tomasz Kaczor.

Grzegorz Zięba

[email protected] tel. (22) 611-62-17