Kaszmir zapewnia fortunę wybranym

Katarzyna ŁasicaKatarzyna Łasica
opublikowano: 2015-09-14 22:00

W najdroższych butikach świata kaszmirowe szale kosztują setki tysięcy dolarów, a himalajscy pasterze za kilogram paszminy dostają zaledwie 40 USD

Paszmina — tak nazywają się ręcznie tkane i farbowane szale z kaszmiru. Te z najlepszej jakości tego materiału sprzedawane są w superluksusowych butikach nawet za równowartość 200 tys. USD. Tymczasem hodowcy kóz, z których runa powstaje kaszmir, żyją w skrajnym ubóstwie. Babar Afzar, były analityk McKinsey Knowledge Center w Nowym Delhi, postanowił coś z tym zrobić. Dotychczas jako analityk zarabiał ponad 150 tys. USD rocznie, co pozwalało mu na dostatnie życie. Za każdym razem jednak, gdy wracał w rodzinne strony, czuł, że powinien zacząć działać.

Bloomberg

— Miałem świetną pensję, mieszkanie, jedzenie, przyjaciół, podróżowałem po całym świecie, ale ciągle coś mnie przyciągało w to miejsce. Widziałem, jak moi znajomi i rodzina walczą o przetrwanie, umierają. To było druzgocące — wyznał 39-letni Babar Afzar. Jego rodacy to pasterze — wypasają owce, z których runa dzięki pracochłonnemu wyczesywaniu spodniej warstwy sierści kóz kaszmirskich uzyskuje się paszminę. Choć cena delikatnego szala utkanego z kaszmirskiej wełny może sięgać setek tysięcy dolarów, to himalajscy pasterze za kilogram paszminy dostają zaledwie 40 USD (2700 rupii), a nawet mniej, jeśli w zamian oferuje się im materiał czy mięso.

Były analityk postanowił nauczyć nomadów przetwarzania wełny na drogocenną tkaninę i 7 proc. zysków z jej sprzedaży reinwestować w region, w którym się wychował. Seetu Kohli, jeden z jego kolegów z dzieciństwa, już zainwestował 250 tys. USD w to przedsięwzięcie i w tym miesiącu rozpoczyna sprzedaż szali z wioski Afzala w showroomie w Qutab Minar, luksusowej dzielnicy Nowego Delhi. Kolejny sklep wspólnicy planują otworzyć w Bombaju, szukają też inwestorów za granicą.

— Całe życie zajmowałem sie inwestowaniem w sektor luksusowy, szukając rzadkich klejnotów na rynku indyjskim. Doszedłem do wniosku, że nadszedł czas, by Indie z powrotem wzięły paszminowy biznes w swoje ręce — powiedział Seetu Kohli. Mieszkańcy regionu są jednak sceptyczni. Obecnie żyje w nim 17 rodzin i około 7000 kóz. Jeszcze kilka lat temu rodzin było 40, a podczas srogiej zimy 2013 r. 25 tys. kóz zamarzło lub umarło z głodu.

— Żadna ilość pieniędzy nie jest w stanie nas uratować. To po prostu zbyt skomplikowane — powiedział 29-letni pasterz Tsering Chosgali. Pogoda stała się zbyt nieprzewidywalna, a zimy jeszcze mroźniejsze. — Bycie pasterzem to nieustanna walka — dodał Tsering Chosgali. © Ⓟ

JAKOŚĆ NUMER JEDEN: W Indiach produkuje się mniej niż 1 proc. paszminy, w Chinach 70 proc., a w Mongolii 20 proc. Indyjski kaszmir słynie jednak z najlepszej jakości na świecie. Produkcja jednego szala trwa miesiące, czasem nawet lata. [FOT. BLOOMBERG]