W najbliższych latach można spodziewać się większej liczby przejęć na rynku logistycznym niż kiedykolwiek.
Zniknięcie z rynku małych dostawców usług TSL jest niemożliwe, bo najpierw musieliby pewnie zniknąć ich klienci, równie mali jak oni sami. Duży operator nie wyjdzie z inicjatywą wykonywania usługi dla takiego klienta. Będzie wolał spożytkować ten czas na zdobycie innego, większego zleceniodawcy.
Sposób na przetrwanie
Tam gdzie w grę wchodzi nie tylko mały klient, ale i ten ze specyficznymi wymaganiami, mały operator czy przewoźnik może okazać się najlepszy. Zatem specjalizacja jest rozwiązaniem umożliwiającym współdziałanie gigantów i niewielkich, kilkuosobowych firm.
— Należy jednak pamiętać, że aby wykonywać operacje logistyczne, niezbędne jest odpowiednie zaplecze — magazyny, systemy informatyczne, sprzęt (czasem dość specjalistyczny) i oczywiście rozległa fachowa wiedza. A więc nie da się realizować operacji logistycznych w trzyosobowym zespole i na 100 metrach kwadratowych powierzchni — przekonuje Krzysztof Trześniewski, prezes spółki Frans Maas Polska.
Dodaje jednak, że bardzo wąsko wyspecjalizowane firmy, dzięki odpowiedniej skali przedsięwzięcia, mogą odnosić rynkowe (choć ciągle niszowe) sukcesy.
— Dobrym przykładem jest tu logistyka prasy, paliw płynnych czy odzieży, szczególnie transportowanej „na wisząco” — wylicza Krzysztof Trześniewski.
Współpraca
O atrakcyjności jakiejś branży dla większych operatorów decydują oczywiście pieniądze. Jeśli sektor dobrze rokuje i rozwija się prężnie, odczuwa wówczas wzrost zainteresowania ze strony większych graczy. Za przykład może posłużyć branża spożywcza, w przypadku której, mimo rosnących wymagań i standardów obsługi, widać coraz ostrzejszą konkurencję między operatorami logistycznymi, gotowymi dla niej pracować.
Dlatego specjalizacja jest jednym z głównych celów, do których powinni zmierzać wszyscy operatorzy logistyczni działający w Polsce. Stanowi ona szansę na utrzymanie i pozyskanie nowych zleceń oraz stałe podnoszenie jakości usług. Ponadto pozwala zmniejszać koszty stałe poprzez konsolidację portfela klientów z tej samej branży lub o tej samej specyfice.
— Mali operatorzy, którzy szybko znajdą kierunki specjalizacji, utrzymają swoją pozycję na rynku szczelnie wypełniając lukę, która nie będzie przedmiotem zainteresowania gigantów. Mam tu na myśli np.: logistykę towarów niebezpiecznych, farmaceutycznych, usług skierowanych do specyficznych sektorów przemysłu (przemysł ciężki) — wyjaśnia Jarosław Bartczak, dyrektor operacyjny Network Gefco Polska.
Dodaje jednocześnie, że w najbliższym czasie znacznie częściej niż dotychczas spotykać się będziemy ze zjawiskiem „wchłonięcia” mniejszych firm przez branżowe giganty.
— Wydaje mi się jednak, że pod pojęciem „wchłonięcie” kryć się będzie współpraca między małymi i dużymi operatorami. Bez niej nie widzę szans na sprawne funkcjonowanie tych drugich — dodaje Jarosław Bartczak.
Zmasowany atak
Dzisiaj większość dużych operatorów na rynku polskim koncentruje się jeszcze na dostosowaniu się do realiów Unii Europejskiej, reorganizacji swoich struktur, a także przygotowaniu nowych propozycji rynkowych.
— Jednak już przyszły rok może przynieść próbę zmasowanego ataku dużych przedsiębiorstw na rynki niszowe, do tej pory zarezerwowane dla mniejszych graczy. Dotyczy to także rynków istniejących od wielu lat. Na przykładzie Gefco mogę zaobserwować, iż obecnie segment motoryzacyjny, który od wielu lat jest naszą domeną, staje się obiektem zainteresowania firm, które nigdy nie przejawiały żadnych ambicji, aby na nim zaistnieć — opowiada Jarosław Bartczak.
Bez wątpienia nie możemy generalizować, że niewielcy operatorzy skazani są na pracę dla klientów niszowych, ale rzeczywiście ich szanse zbudowania swojej pozycji w tym sektorze są wysokie. Elastyczność i szybkość reakcji w podejmowaniu decyzji strategicznych to niewątpliwe atuty małych operatorów. Po drugiej stronie mamy siłę gigantów, których atutami są: zabezpieczenie finansowe, zaawansowanie informatyczne i know-how.
— Lecz z drugiej strony takie segmenty logistyki, jak: dystrybucja prasy, logistyka przemysłu hutniczego czy przemysłu rybackiego nie będą domeną dużych operatorów, ponieważ koszty przygotowania infrastruktury do obsługi takich projektów są zbyt wysokie, a ich specyfika zupełnie nie jest zbieżna z serwisem oferowanym dotychczas — wyjaśnia Jarosław Bartczak.
Samodzielność
Zdaniem Rafała Nawłoki, dyrektora sprzedaży w Masterlink Express, samodzielne działanie małego operatora na rynku TSL ma sens jeśli usługa, którą oferuje, jest unikalna i specyficzna.
— Natomiast nie ma sensu oferowanie przez małą firmę kurierską np. serwisu krajowego, bowiem wymaga to ogromnych nakładów finansowych i rozbudowanej infrastruktury. Istnieją jednak nisze, w których mniejszy operator ma szanse przetrwać, np. sektor usług miejskich, przewóz organów do przeszczepów, krwi oraz zwierząt. Dla dużych operatorów załatwianie wszelkich formalności i pozwoleń związanych ze specjalistycznym transportem może być dość kłopotliwe, a ostatecznie nie musi przynieść dość wysokich zysków — opowiada Rafał Nawłoka.
Grzegorz Bielowicki, prezes Vos Logistics Polska, dodaje, że każda duża firma była kiedyś mała.
— Chociaż wierzę w konsolidację, to wiem także, że małe firmy są bardziej wydajne i bardziej innowacyjne niż duże — podsumowuje Grzegorz Bielowicki.