Każdy absurd da się uzasadnić

opublikowano: 30-11-2017, 22:00

Prezydent wyznaczył granice zmian dopuszczalnych podczas sejmowej obróbki jego projektów ustaw.

Dwa dni temu komentarz po przyjęciu przez sejmową komisję PiS-owskiej wersji nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS) zatytułowałem „Andrzej czy Adrian — oto jest pytanie…”. Zakładając, że wersja przeforsowana przez kierującego komisją PRL-owskiego prokuratora Stanisława Piotrowicza jest tą, która trafi do podpisu (a w 95 proc. praktycznie już jest) — prezydent rzeczywiście będzie miał hamletowską rozterkę. Przyjęty tryb wyboru sędziowskiej części KRS większością niby 3/5 poselskich głosów to czysta kpina z idei uzasadniającej lipcowe weto. Andrzej Duda już skomentował prace Sejmu z dalekiego Hanoi, stwierdzając, że wyznaczył granice zmian dopuszczalnych podczas obróbki jego wyjściowego projektu i jeżeli zostaną przekroczone — ponownie ustawę o KRS zawetuje.

Izba Dyscyplinarna SN własnej tabliczki się nie doczeka, ale władzę ma mieć absolutną.
Zobacz więcej

Izba Dyscyplinarna SN własnej tabliczki się nie doczeka, ale władzę ma mieć absolutną. Fot. Andrzej Bogacz - FORUM

To samo odnosi się do drugiej ustawy, o Sądzie Najwyższym (SN). Jest ona aktem nowym, obszernym, zatem zajmującym komisję znacznie dłużej. Przyjęto zdumiewającą metodę szybkiego skoku PiS na SN. Otóż obsadzona w specjalnym trybie „swojakami” nowa Izba Dyscyplinarna, postrach nie tylko dla polskich sędziów, lecz wszystkich innych zawodów prawniczych — adwokatów, radców, notariuszy oraz prokuratorów — w praktyce ma stać się pozakonstytucyjnym Sądem Najnajwyższym, niezależnym od władz SN. W każdej zdrowej strukturze zarządzania sytuacja, że nominalny szef instytucji staje się petentem u niezależnego kierownika ważnej komórki teoretycznie mu podległej jest niewyobrażalna. Ale tzw. dobra zmiana w sądownictwie prowadzi do wynaturzeń, których w akademickich podręcznikach prawa — również tych, z których kiedyś w PRL uczył się Jarosław Kaczyński — nikt ze wstydu nie śmiałby zaproponować. Jednak hasło „taka jest wola suwerena” ma moc zdefiniowaną w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Każdy absurd da się uzasadnić