Pod koniec kwietnia zawieszone było 95 proc. lotów w Europie, 80 proc. lotów w USA, a w Azji ruch w czerwcu był na poziomie 70 proc. stanu sprzed kryzysu. IATA, Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych, prognozuje, że w tym roku ruch spadnie o 40 proc. Eksperci firmy doradczej Kearney przewidują, że przychody linii lotniczych wrócą do dawnych poziomów w 2024 r. Firmy w ramach cięcia kosztów na trwałe zredukują podróże służbowe. Tylko ten segment spowoduje spadek globalnego ruchu lotniczego o 10-20 proc. po 2020 r. W przypadku podróży turystycznych powrót do poziomu sprzed kryzysu spodziewany jest już w 2022 r., choć wiele będzie zależało od dalszego rozwoju pandemii i otwierania granic. Globalne wyrównanie popytu Kearney przewiduje w 2024 r.

Przez ostatnie dwie dekady liczba lotów na świecie prawie się potroiła. Poprzednie kryzysy: zamach z 11 września 2001 r., epidemia SARS czy kryzys finansowy spowodowały niewielki spadek rynku i następowało po nich dynamiczne odbicie. Od 2010 r. lotnictwo rośnie o ponad 6 proc. rocznie. Wyjątkiem był 2019 r., gdy „Piątki dla klimatu” (a w dosłownym tłumaczeniu „Piątki dla przyszłości”), czyli ruch zapoczątkowany przez Gretę Thunberg, szwedzką aktywistkę, spowodowały spowolnienie tempa wzrostu.