Kędzierzyńska Blachownia i długi
Wyznaczona na koniec września rozprawa na temat wniosku o ogłoszenie upadłości Zakładów Chemicznych Blachownia Holding z Kędzierzyna-Koźla może się nie odbyć. Spółka, której zadłużenie szacowane jest na około 25 mln zł, aby pokryć swoje zobowiązania, systematycznie wyzbywa się majątku. Jeżeli kędzierzyński przetwórca tworzyw sztucznych i dostawca usług dla przemysłu chemicznego wypracuje kompromis z wierzycielami, wniosek będzie mógł zostać wycofany.
Większość zobowiązań w stosunku do miasta spółka uregulowała sprzedając magistratowi udziały w spółce mieszkaniowej, biurowiec firmy oraz dom kultury i basen. Jak wynika z informacji Piotra Kaufa, dyrektora ds. restrukturyzacji Holdingu Blachownia, firma prowadzi rozmowy z wierzycielami, takimi jak banki czy Urząd Skarbowy, dotyczące rozłożenia spłat długów na raty.
— Zamierzamy pozyskać kapitał sprzedając udziały w kolejnych spółkach, których działalność nie wiąże się profilem grupy — mówi.
Sukcesywne wychodzenie z długów przez holding uspokoiło spółki zależne (12), które obawiały się, że upadłość zakładu może doprowadzić także do ich upadku. Firmy córki korzystają z majątku Blachowni, dzierżawią od niej budynki i ziemię. Wprowadzenie syndyka upadłościowego oznaczałoby szybką sprzedaż tego majątku.
— Podmiotom zależnym nie grozi niebezpieczeństwo — zapewnia Piotr Kauf. KKL