Kęty jesienią mogą pozyskać inwestora

Michał Makarczyk, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2001-07-27 00:00

Kęty jesienią mogą pozyskać inwestora

Grupa kapitałowa Kęty, krajowy lider w branży aluminiowej, jest spokojna o realizację tegorocznej prognozy zysku netto. Ponadto zdaniem przedstawicieli spółki, negocjacje z inwestorem strategicznym powinny się zakończyć jesienią tego roku. Gdyby tak się nie stało, aluminiowa grupa ma plan rozwoju bez współpracy z inwestorem.

Prognozy zarządu zakładają, że spółka wypracuje w tym roku 41,8 mln zł zysku netto. Zdaniem wicedyrektora generalnego i członka zarządu Kęt Dariusza Mańko, wynik ze sprzedaży może nieco odbiegać od założeń, z powodu słabszej koniunktury.

Zarząd spółki prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z kilkoma potencjalnymi inwestorami branżowymi, m.in. z USA, Francji i Norwegii. Nieoficjalnie mówi się o spółkach: Alcan, Alcoa, SAPA i Pechiney.

— Zainteresowanych jest i było wielu. Jednak rozmowy, które mogą zakończyć się pozyskaniem inwestora, prowadzimy z kilkoma firmami. Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, nowego właściciela poznamy na jesieni. Gdyby tak się nie stało, tzn. gdyby np. negocjacje się nie udały, mam plan samodzielnego rozwoju. Jesteśmy spółką w bardzo dobrej kondycji — wyjaśnia Dariusz Mańko.

Wejście kapitałowe do grupy Kęt będzie wiązało się z ogłoszeniem wezwania. Nowy partner nabędzie liczbę walorów, która da mu samodzielną kontrolę nad spółką.

W pierwszym półroczu Kęty zarobiły na czysto 16,7 mln zł przy 203,3 mln zł wpływów ze sprzedaży. Prognoza sprzedaży na ten rok dla grupy kapitałowej zakłada osiągnięcie (wraz z zakładem przewidzianym do sprzedaży) — 846,6 mln zł.

— Przychody ze sprzedaży nieco spadły, jednak jak mówiłem wcześniej braliśmy to pod uwagę i przewidzieliśmy, że ten rok będzie słabszy od lat ubiegłych. Zysk netto jest natomiast wyższy, jest to efekt restrukturyzacji, obejmującej koszty. Dzięki temu zarabiamy więcej przy mniejszej sprzedaży. Na plus możemy również zaliczyć mocną pozycję złotego. Jesteśmy dużym importerem — twierdzi członek zarządu grupy Kęty.

Potencjalny inwestor strategiczny wraz z zakupem grupy Kęt przejmie około 50-proc. udział w polskim rynku profili aluminiowych. Konkurencje grupy SAPA Poland i Hydro Chrzanów kontrolują łącznie niespełna 35 proc. tego segmentu. Firma Final należąca do giełdowego Yawalu posiada 5 proc. udziału.

Pod względem inwestycyjnym Kety są nadal atrakcyjnym papierem. Według większości analityków, walory spółki są przez rynek niedoszacowane. Kurs Kęt od końca kwietnia nieznacznie spada. W kwietniu, jedną akcję aluminiowej grupy trzeba było zapłacić 46 zł. Teraz wartość jednego papieru spadła do 41,30 zł. Tegoroczne maksimum kursowe wyniosło 47 zł, a najniższa wycena to 35,50 zł. Oznacza to, że rynek bardzo spokojnie przyjmuje rekomendacje analityków. Większego wpływu na kurs nie miała również informacja, że wezwanie, które może ogłosić potencjalny inwestor strategiczny, może opiewać na 60 zł za jedną akcję Kęt.

Jedynym konkurentem Kęt obecnym na GPW jest Yawal, który poprzez spółkę Final działa w branży aluminiowej. Tegoroczne zachowanie notowań Yawalu wyraźnie sugeruje, że inwestorzy giełdowi odwrócili swoją uwagę od tego papieru.

Jeszcze w styczniu rynek wyceniał akcje częstochowskiego Yawalu na blisko 19 zł za sztukę. Natomiast maksymalny kurs z ostatnich 52 sesji był nawet o 2 zł wyższy. Teraz papiery są warte niewiele ponad 7,5 zł. Tak duża skala spadku notowań może świadczyć o podatności walorów spółki na załamania koniunktury. Przecena spowodowała, że walory Yawalu są notowane poniżej wartości księgowej. Wskaźnik określający stosunek ceny do wartości księgowej dla częstochowskiego emitenta waha się na poziomie 0,43. Również na niskim poziomie kształtuje się inny giełdowy wskaźnik, informujący, jaka jest relacja ceny do zysku. Po ostatniej przecenie P/E nieznacznie przekracza 2.