Wybór inwestora strategicznego dla Kęt przebiega w wielkich bólach, ostatnia cena zaproponowana przez jednego z trzech inwestorów zainteresowanych spółką to 55 zł za akcję. Tyle właśnie za jeden walor proponuje francuski koncern Pechiney. Jeszcze niedawno przedstawiciele zarządu największego w Polsce przetwórcy aluminium zapewniali, że inwestor pojawi się w spółce do końca roku. W piątek członkowie zarządu Kęt nie chcieli rozmawiać w tej sprawie.
— Nie można wykluczyć, że wybór inwestora nastąpi jeszcze w tym roku. Jednak cena 55 zł, to wciąż zbyt mało. Nie wiadomo, jak zdeterminowani do sprzedaży akcji są inwestorzy finansowi spółki. Poza tym Pechiney nie jest dobrym inwestorem dla Kęt — mówi Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao.
Jego zdaniem, najlepszym rozwiązaniem byłby jednak alians z inwestorem ze Wschodu. Taki patner byłby gotowiy zapłacić dużą wyższą cenę od proponowanej przez Pechineya. Firmy z tamtego regionu nie mają bowiem rynków zbytu. Kęty w obliczu polskiego wejścia w struktury Unii Europejskiej wydają się atrakcyjnym kąskiem.
— Nie zdziwi mnie, jeżeli Kęty w tym roku nie przedstawią nazwy inwestora strategicznego. Mimo że spółka ten rok może zaliczyć do udanych, to obecna sytuacja gospodarcza nie sprzyja inwestycjom. Mimo dużego nacisku na zarząd ze strony akcjonariuszy rozmowy się przedłużają. Nie wiadomo, dlaczego Kęty nie komentują sprawy. Są dwie opcje: albo finalizują transakcję, albo zawiesili rozmowy — mówi Tomasz Ćwinatal, analityk BPH.