Kęty zamierzają umocnić pozycję bez inwestora

Michał Makarczyk
opublikowano: 2002-02-13 00:00

Lider polskiego rynku aluminium przedstawił plan samodzielnej działalności bez inwestora strategicznego. Zakłada on m.in. podwojenie eksportu w trzy lata. Na dywidendy spółka przeznaczy przez dwa lata ponad 40 mln zł.

Grupa Kęty oficjalnie poinformowała o zerwaniu rozmów z potencjalnym inwestorem branżowym. Po kilkumiesięcznych negocjacjach rozmowy utknęły na problemie ceny ponad 50 proc. akcji lidera w produkcji wyrobów z aluminium.

— Na początku stycznia poprosiliśmy inwestorów, z którymi były prowadzone negocjacje, o konkretne oferty. Odzewu nie było. Zdecydowaliśmy zatem o zerwaniu rozmów. W tym czasie pracowaliśmy nad nową strategią. Mamy plan działalności bez inwestora na kilka lat. Nie rezygnujemy z prób wzmocnienia firmy takim partnerem, ale decyzje w tej sprawie nie zapadną w najbliższym czasie — wyjaśnia Jan Kryjak, prezes Grupy Kęty.

Jego zdaniem, negocjacje zostały zerwane z powodu zbyt niskiej ceny oferowanej za jedną akcje holdingu. Negocjacje nie doszły nawet do punktu premii za przejęcie kontroli nad spółką. Mimo to koszty doradcy pochłonęły 1 mln zł.

Strategia Kęt na najbliższe lata zakłada rozwój podstawowych sfer działalności, czyli produkcji profili aluminiowych, wyciskania wyrobów i wyrobu opakowań giętkich. W tych sektorach spółka jest liderem w Polsce. Plan zakłada zwiększenie sprzedaży zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. W ciągu najbliższych trzech lat eksport ma wzrastać o 30 proc. rocznie.

— Liczymy, że w trzy lata sprzedaż zagraniczna powinna się podwoić. Nasze towary trafią m.in. do Skandynawii oraz państw ościennych i krajów WNP. W ubiegłym roku na eksport trafiły wyroby o wartości nieco ponad 102 mln zł — zapowiada Dariusz Mańko, członek zarządu Kęt.

Strategia Kęt do 2004 r. przewiduje też m.in. inwestycje w technologie oraz — tu nowość — wypłatę dywidendy. Mimo że Kęty stawiane są przez analityków jako wzór do naśladowania, spółka cały czas zapowiada redukcję kosztów. W minionym roku z grupy zwolniono 200 osób (10 proc. załogi). Teraz przyszła pora na ograniczenie kosztów produkcji. Będzie to związane z pełnym rozruchem nowych linii, dzięki którym ma wzrosnąć wydajność.

— Proces inwestycyjny został praktycznie zakończony. Pochłonął około 500 mln zł. Teraz będziemy wydawać na ten cel 20 mln zł rocznie. W tych wydatkach mieści się uruchomienie nowoczesnej prasowni w Tychach. W 2001 r. inwestycje kosztowały 72,4 mln zł. W związku z tak dużymi nakładami na rozwój, nie wypłacaliśmy dywidendy. Teraz się to zmieni — zapowiada Michał Malina, członek zarządu odpowiedzialny za finanse Kęt.

Zarząd zamierza zarekomendować akcjonariuszom, aby co roku, przez najbliższe trzy lata, połowa wypracowanego zysku netto była przeznaczana na wypłatę dywidendy. Pierwsza wypłata obejmie już zysk wypracowany w 2001 r. Oznacza to, że akcjonariusze Kęt będą mieli do podziału około 20 mln zł. Tyle samo przewidziano na 2002 r.

Kęty nie zapomniały o restrukturyzacji zadłużenia. Obecnie wynosi ono 100 mln zł (kredyty bankowe), a w skali grupy kapitałowej — 130 mln zł. Zarząd spółki chce je zmniejszyć o 20 do 30 proc.

W prognozie na ten i przyszły rok uwzględniono już sprzedaż udziałów w firmie Flexpol.

— Mimo że spółka ta ma bardzo dobre wyniki, nie osiągnęliśmy satysfakcjonujących korzyści z jej zakupu — mówi Michał Malina.

Flexpol miał w 2001 r. 60 mln zł przychodów ze sprzedaży, 4-4,5 mln zł zysku netto i 9 mln zł gotówki.

— Dobrze, że firma koncentruje się na podstawowej działalności. W dobie kryzysu zwiększała udział w rynku, ma jasne plany. Wszyscy jednak liczyli na wejście inwestora i wezwanie. Strategia oraz zapowiedź dywidendy to „marchewka” dla akcjonariuszy — uważa Tomasz Ćwintal, analityk BPH PBK.

11,82 proc. akcji Kęt ma Credit Suisse First Boston, po ponad 7 proc. posiadają Polish Private Equity Fund I oraz II.