KFI Colloseum: w trosce o huty i nie tylko

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2001-07-25 00:00

KFI Colloseum: w trosce o huty i nie tylko

Na ulicach miast pojawiły się billboardy, promujące KFI Colloseum — jedną z najbardziej kontrowersyjnych śląskich spółek. Napisy na plakatach przekonują, że to właśnie polski kapitał jest panaceum na uzdrowienie naszych hut.

— Nie wiem, ile kosztuje nas ten projekt. Zapewniam, że to dopiero pierwszy etap kampanii reklamowej. Już organizujemy pikniki promocyjne, a lada dzień ruszy kampania w telewizji i radiu — mówi Józef Jędruch, przewodniczący rady nadzorczej KFI Colloseum.

Wszystkie billboardy promują spółkę jako inwestora, troszczącego się o krajowy przemysł stalowy. Ale nie tylko. Colloseum już rozgląda się za kupnem zagranicznych zakładów. Złośliwi twierdzą, że będzie to możliwe, ale... na kredyt, bo zysk netto KFI spadł z 5,5 mln zł w 1999 r. do niespełna 0,5 mln zł w 2000 r.

— Kiedyś byliśmy zainteresowani kupieniem walcowni, która dostarcza surowiec do naszych hut, a należy do struktur Huty Sendzimira. Jednak Skarb Państwa ofert krajowego kapitału nie bierze wcale pod uwagę. Nadal chcemy angażować się w hutnictwo, ale jeśli nie będziemy mieć tej możliwości w Polsce, wówczas postaramy się o uczestnictwo w prywatyzacji przedsiębiorstw zagranicznych, na przekład w Czechach, Słowacji, Turcji czy na Węgrzech — uważa Józef Jędruch.

Szef RN nie zostawia suchej nitki na resorcie skarbu.

— Jeśli MSP wybiera zagraniczny kapitał po to, by mógł zapewnić inwestycje w modernizację — to przecież taką gwarancję może dać także polski podmiot. Inwestor środki na modernizację będzie miał z kredytów, a kredyt my także możemy wziąć — twierdzi Józef Jędruch.

Colloseum jest już właścicielem stalowych zakładów. Przejęło przecież Hutę Ferrum i Hutę Pokój. A efekty? Huta Pokój znajduje się w fatalnej sytuacji, a Ferrum najbardziej zasłynęło z walki między akcjonariuszami — KFI i Izostalu. Ostatnio śląska spółka obiecała też dokapitalizowanie GCB Centrostal Bydgoszcz kwotą około 42 mln zł. Na to, by się rozmyślić, potrzebowała zaledwie dwu dni. Może więc nie należy dziwić się ostrożności MSP.

— Najtrudniejszym problemem są zobowiązania stalowej branży i nie ma się co łudzić, że jakikolwiek inwestor zechce je spłacić — twierdzi szef RN Colloseum.To prawda, ale silny, zagraniczny koncern może łatwiej przekonać wierzycieli, by wsparli finansową restrukturyzację. Tym bardziej że wierzycielom lepiej się opłaca rozwój hut niż ich bankructwo.

Niezwykle łatwo jest teraz zbijać kapitał marketingowy czy polityczny na krytyce ministerstwa skarbu. Jest łatwym celem, a na pochyłe drzewo to i koza... Tyle tylko, że nawet jeśli się uda — trzeba jeszcze ten kapitał polityczny czy marketingowy umieć zamienić na kapitał, ten zwyczajny, wyrażony np. w złotych. A to już nie jest takie proste.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface