Pol-Miedź Trans przegrał duże przetargi dla macierzystego koncernu i wpadł w straty. Pożegna więc około 100 pracowników.
Pol-Miedź Trans (PMT), transportowa spółka z grupy Polskiej Miedzi, jest w tarapatach. Po pięciu miesiącach 2010 r. ma 2,5 mln zł straty netto. Bierze się więc do odchudzania zespołu.
— Zdecydowaliśmy się na program dobrowolnych odejść, który obejmie najprawdopodobniej około 100 osób — mówi Marek Danysz, rzecznik prasowy PMT.
Załoga PMT liczy dziś 1150 osób. Program zakłada, że zgłaszający się pracownik otrzyma równowartość sześciu pensji oraz dodatkowo 20 tys. zł. Program powinien zostać zamknięty do końca września 2010 r.
— Łącznie będzie nas to kosztować 4,5-5 mln zł — szacuje Marek Danysz.
Skąd problemy transportowej spółki? Po pierwsze, zaszkodził jej kryzys, który przyniósł poważne kłopoty całej branży logistycznej. Po drugie, PMT utraciło ważne zlecenia od spółki matki.
— W zeszłym roku przegraliśmy dwa duże przetargi ogłoszone przez właściciela. Głównym kryterium była cena, a kontrakty zdobył kto inny — wyjaśnia Marek Danysz.
Firma mocno odczuła przegrane przetargi. Finansową dziurę zarząd próbował łatać za pomocą zwolnień grupowych. Ale napotkał opór.
— Ówczesny zarząd planował zwolnienie 250-300 osób. W reakcji związki zawodowe zdecydowały się na spór zbiorowy — tłumaczy Adam Januchta z Solidarności.
Tymczasem w pierwszym kwartale doszło do zmian w zarządzie. Skończyła się kadencja, a na nową powołano nowe osoby.
— Z nowym zarządem doszliśmy do porozumienia i wywalczyliśmy dla pracowników dodatkowe pieniądze — objaśnia z zadowoleniem Adam Januchta.
Zmniejszenie zatrudnienia to nie jedyne działania naprawcze, po które sięgnął nowy zarząd. Trwa restrukturyzacja, obejmująca m.in. wymianę sprzętu. Reorganizowane są też działy wewnątrz firmy.