Czytasz dzięki

Kids&Co. dorosło cyfrowo

opublikowano: 23-09-2020, 22:00

Sieć przedszkoli zostawi część nowości z lockdownu, do angielskiego doda hiszpański, kupuje roboty i otworzy placówki w pobliżu mieszkań i biur

Gdy w połowie marca zaczął się lockdown, dla wielu nauczycieli z sieci Kids&Co. zaczęła się przyspieszona lekcja cyfryzacji.

W tym roku zamierzaliśmy otworzyć mniej placówek niż we
wcześniejszych latach, ale pandemia dodatkowo zweryfikowała część naszych
możliwości. W nadchodzącym roku stawiamy głównie na poszerzenie oferty i
jakość. Ambitne cele dotyczące nowych placówek będą w 2022 r. — mówi Karina Trafna,
założycielka i prezeska Kids&Co.
Zobacz więcej

ROK OSTROŻNOŚCI:

W tym roku zamierzaliśmy otworzyć mniej placówek niż we wcześniejszych latach, ale pandemia dodatkowo zweryfikowała część naszych możliwości. W nadchodzącym roku stawiamy głównie na poszerzenie oferty i jakość. Ambitne cele dotyczące nowych placówek będą w 2022 r. — mówi Karina Trafna, założycielka i prezeska Kids&Co. Fot. ARC

— Przedszkola ostatni dzień pracowały w piątek, a już w poniedziałek uruchomiliśmy przedszkole online. Naszym atutem były gotowe scenariusze zajęć, które musieliśmy jedynie dostosować do nowego kanału komunikacji. Mamy sporo placówek i personelu, więc trzeba było złożyć to w całość. Nie było łatwo, nie wszyscy nauczyciele znali środowisko cyfrowe, ale się udało — wspomina Karina Trafna, założycielka i prezeska Kids&Co.

Cyfrowy świat

Opłaciło się. Zajęcia w przedszkolu online, wirtualne pokoje czy transmitowane na żywo wykłady psychologa lub logopedy były dostępne dla podopiecznych i ich rodziców.

— Wiedzieliśmy, że nie jest to standard, więc staraliśmy się dzielić wybranymi zajęciami i materiałami ze wszystkimi chętnymi — mówi Karina Trafna.

Audycje firmy na Facebooku obejrzało przez miesiąc blisko 200 tys. osób. Liczba obserwujących jej profil urosła przez kilka miesięcy z kilkuset do 4 tys.

— Oferta online nie jest dla nas przystankiem na dwa miesiące lockdownu. Sporo rozwiązań cyfrowych uzupełnia naszą ofertę, dlatego zdecydowaliśmy się je zostawić i rozwijać. W dalszym ciągu każdy rodzic znajdzie na naszym fanpage- ’u na FB materiały do zabawy z dzieckiem w domu. Uruchamiamy również płatną usługę dla naszych absolwentów i nie tylko:także zajęcia z matematyki po polsku i angielsku, język angielski na różnych poziomach zaawansowania oraz zajęcia z mindfulness, czyli treningu uważności. Mamy już system do komunikacji, jesteśmy przygotowani na pobieranie płatności online. W tym roku uruchomimy też webinary dla rodziców. Na pierwszy, testowy, na temat adaptacji dzieci w przedszkolu i żłobku zgłosiło się 300 osób. Najbliższe będą o diecie makrobiotycznej, którą stosujemy w naszych przedszkolach. Jeszcze nie zdecydowaliśmy, czy i które webinary będą odpłatne — zapowiada Karina Trafna.

W firmie postępuje też robotyzacja — angielskiego będą uczyć także roboty.

— Robot nazywa się Emys. Uczy nie tylko słówek, ale pokazuje także emocje. Ważne dla nas jest to, że bawi i uczy. Produkuje go wrocławska firma, nasz partner w programie angielskiego. Szkolimy personel, a już wkrótce nasze dzieci będą miały pierwsze zajęcia z Emysem — mówi Karina Trafna.

Trzyjęzyczne przedszkolaki

Kolejny przełom nastąpi od przyszłego roku.

— Chcemy wprowadzić do naszych placówek drugi język obcy — hiszpański. Oprócz wychowawcy polskojęzycznego w każdej grupie będzie wychowawca mówiący tylko po angielsku oraz hiszpańskojęzyczny. Angielsko— i hiszpańskojęzyczni wychowawcy będą z dziećmi na zmianę — mówi prezeska Kids&Co.

W pilotażowym programie wielojęzyczności uczestniczył kiedyś jej młodszy syn. Gdy rodzina na rok wyjechała do Hiszpanii, okazało się, że przyswojona kilka lat wcześniej znajomość języka szybko wróciła. Sieć składa się z 16 placówek (tworzy ją sześć w Warszawie, po dwie we Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi oraz po jednej w Krakowie, Gdańsku, Ostrowi Mazowieckiej i Suwałkach).

— Na początku przyszłego roku otworzymy kolejne przedszkole we Wrocławiu. Mieści się w tzw. okolicy mixed use — są tam głównie mieszkania, ale też biurowce. To dla nas nietypowa lokalizacja, dotychczas działaliśmy głównie w biurowcach. Już w zeszłym roku podjęliśmy jednak decyzję, że chcemy być w miejscach typu mixed use. Pandemia utwierdziła nas, że to dobry kierunek, bo znajdujące się tam przedszkola, np. przy rondzie Daszyńskiego w Warszawie, mniej odczuły spadek chętnych w trakcie lockdownu — twierdzi Karina Trafna.

Bliżej mieszkań

Liczba przedszkolaków spadła w tym roku o ponad 10 proc., ale przy bardzo dużej rotacji — gdy zwalniało się miejsce, bo rodzice dziecka rezygnowali z przedszkola (w trakcie lockdownu i wakacji), na jego miejsce wchodziło to z listy oczekujących lub nowe. Trudna natomiast była rekrutacja do nowych przedszkoli.

— Ten rok na pewno będzie dla nas wyzwaniem. Nadal osiągamy dwucyfrową dynamikę przychodów — liczymy na ponad 21 mln zł wobec 18 mln zł w 2019 r., ale otwarcie tylko dwóch placówek, zniżki dla rodziców w czasie pandemii i turbulencje z rekrutacją odcisną swoje piętno. Zysku pewnie nie będzie, ale najważniejsze to zachować jakość, lojalność klientów i dalsze zasoby do wzrostu — uważa Karina Trafna. Firma zamierza bowiem rosnąć.

— Obserwujemy 2-3 lokalizacje. Robimy przegląd miejsc, które zwolniły się w biurowcach, bo deweloperzy, z którymi kiedyś rozmawialiśmy, do nas wracają. Musimy uważnie obserwować to, co się dzieje na rynku. Powrót z home office’u miał nastąpić we wrześniu, ale się przeciąga. Nie wierzę jednak w totalną pracę zdalną, szczególnie w przypadku rodziców małych dzieci. Niedawno JP Morgan zdecydował, że menedżerowie wyższego i średniego szczebla wracają do biur w Nowym Jorku od 20 września, a reszta pracowników jak najszybciej. Prezes Netfliksa stwierdził, że drastyczny home office zabrał ludziom kluczową możliwość osobistych spotkań, a zespół wróci do biur „w 12 godzin po wynalezieniu szczepionki”. Dorośli wrócą do biur, a dzieci do przedszkoli, bo to jest lepsze dla ich rozwoju — twierdzi Karina Trafna.

Rynek rośnie

W roku szkolnym 2018/19 funkcjonowało 22,2 tys. placówek wychowania przedszkolnego, o 0,2 tys. więcej niż rok wcześniej, w tym 12,5 tys. przedszkoli, z których 67,7 proc. zlokalizowane było w miastach. Wychowaniem przedszkolnym objętych było ponad 1,39 mln dzieci, o 31,7 tys. więcej niż rok wcześniej — wynika z danych GUS.

— Dziś już prawie połowa placówek przedszkolnych jest prywatna, ale do niepublicznych uczęszcza mniej dzieci. Utrzymanie przedszkolaka kosztuje około 1 tys. zł miesięcznie — zależnie od standardu, rozmiaru przedszkola i regionu. To oznacza, że rocznie rynek jest wart 16,8 mld zł. Gminy są zobowiązane pokryć 100 proc. kosztów pobytu dziecka w przedszkolu gminnym i 75 proc. w niepublicznym. Z budżetu państwa pochodzi natomiast subwencja na obowiązkowe przygotowanie do szkoły sześciolatków. Miesięcznie rodzice płacą za dzieci w przedszkolach średnio 200-1000 zł plus jedzenie. Biznes przedszkolny jest stabilny, niewiele placówek znika z rynku — twierdzi Jerzy Uniewski z portalu przedszkolak.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane