Kiełbasiany wydatek zwrócił się sponsorowi

opublikowano: 27-05-2019, 22:00

Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego (PE) w pierwszej kolejności analizowane są w poszczególnych państwach.

Instytucje Unii Europejskiej realnie zajmą się ich następstwami, poczynając od nieformalnej kolacji Rady Europejskiej, na którą szefów państw i rządów sprosił we wtorek 28 maja przewodniczący Donald Tusk. Będzie ona początkiem zapowiadającego się ostro starcia o rozdział najważniejszych unijnych foteli.

Zobacz więcej

Daniel Dmitriew/Forum

W Polsce nie milkną echa wyraźniejszego, niż przepowiadały sondaże, zwycięstwa tzw. dobrej zmiany. Sam fakt zdobycia przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS) największej liczby głosów i mandatów był oczywistością, ale nie z taką przewagą nad wynikiem Koalicji Europejskiej (KE). Osobiście typowałem na tych łamach rozkład mandatów mniej więcej 24:22 lub może skromniejszy np. 21:19, gdyby większej liczbie małych komitetów udało się przeskoczyć przez próg 5 proc. głosów i uszczknąć z tłustego tortu po 3 mandaty. Zwycięstwo PiS nad KE aż 27:22 bezwzględnie związane jest z radykalnym zwiększeniem frekwencji w mało popularnych wyborach do PE. Pięć lat temu wyniosła 23,83 proc., w ogóle najwyższą 24,53 proc. odnotowaliśmy w 2009 r., natomiast w minioną niedzielę aż 45,68 proc. Prawie dwukrotny wzrost potwierdza, że obecnym władcom kraju udało się sięgnąć po uśpionych dotychczas wyborców na terenach wiejskich oraz emerytów i rencistów.

Te ostatnie słowa potwierdziła prowadzona przeze mnie w wyborczą niedzielę socjologiczna obserwacja uczestnicząca. Jak zawsze od obalenia 30 lat temu komuny przewodniczyłem na macierzystym osiedlu obwodowej komisji wyborczej. To obwód ustalizowany, zawsze ten sam lokal, dobrze znający się na co dzień z sąsiedzkich relacji wyborcy — jedynie urna ostatnio zmieniła się ze sklejkowej na przezroczystą z pleksi. 26 maja 2019 r. obwód osiągnął bardzo przyzwoitą, jak na wybory do PE, frekwencję 60,63 proc. Przez cały dzień widziałem „klientów”, którzy zjawili się w lokalu pierwszy raz od wielu głosowań. Dotarło wielu wyborców sędziwych, a także inwalidów przywożonych przez rodziny (lokal jest dostosowany). Podobne zjawisko niewidzianych wcześniej twarzy zapamiętałem z przyspieszonych wyborów parlamentarnych w 2007 r., gdy PO przejmowała rządy od PiS — przy czym wtedy zdecydowało się pierwszy raz przyjść wielu wyborców młodych.

Ze strzępów rozmów — przypominam stabilność terytorialną i osobową obwodu — wynikał jeden wniosek. Dawno niewidziani ludzie starsi, czasem o kulach lub na wózkach, wcale nie ukrywali, że obecnością i postawieniem „właściwego” krzyżyka na karcie rewanżują się dobrodziejom za jednorazowe świadczenie pieniężne dla emerytów i rencistów w wysokości 888,25 zł netto, które dotarło do nich w grupie 9,8 mln uprawnionych do głosowana. Potwierdza to, że przedwyborcze świadczenie kiełbasiane zostało skonsumowane zgodnie z intencją sponsora. Za ustawą głosowała taktycznie cała opozycja, ale obdarowani dobrze zapamiętali słowa prezesa PiS — to przecież pieniądze wypłacone z jego woli… Moja komisja była jedną z 27 285 i raczej typowa. Nie popełnię socjologicznego błędu, dokonując projekcji nadzwyczajnej aktywności wspomnianej, niemałej, grupy wyborców na wszystkie obwody głosowania, może poza wyjątkami utworzonymi w polskich placówkach za granicą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu