Kiepski czas na sprzedaż banków

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 16-09-2011, 00:00

Podaż banków jest coraz większa. Gorzej z popytem. Gdy płonie twój dom, nie rozglądasz się za okazjami.

Unicredit zaprzecza, że chce sprzedać Pekao. Trudno byłoby zresztą o kupca

Podaż banków jest coraz większa. Gorzej z popytem. Gdy płonie twój dom, nie rozglądasz się za okazjami.

Włoska gazeta "Finanza Merkati" napisała, że Unicredit zastanawia się nad sprzedażą Pekao oraz Yapi Kredyt Bankasi w Turcji, żeby zdobyć pieniądze na wzmocnienie kapitałów. Jej zdaniem, grupa potrzebuje na dokapitalizowanie około 10 mld EUR. Z transakcji uzyskałaby 7 mld EUR, bo na tyle wycenia obydwa banki. Wartość samego Pekao szacuje na 4,6 mld EUR.

Grupa Unicredit natychmiast stanowczo zdementowała informacje, twierdząc, że nie ma tematu i wszystko to fantazje autora.

Po rynku krążą plotki

Rynek również z dystansem podszedł do tych rewelacji, aczkolwiek nikt nie uznał za nieprawdopodobny scenariusza, w którym Pekao mogłoby zostać wystawione na sprzedaż. Nie w tych czasach. W grupie Unicredit bank odgrywa bardzo ważną rolę, generując jedną piątą zysków, ale, jak podkreślają nasi rozmówcy, w przeszłości Irlandczycy z AIB mówili, że nie będą pozbywać się perły w koronie, czyli BZ WBK.

— Sytuacja jest oczywiście inna. AIB w pewnym momencie stał się bankrutem i musiał sprzedać biznes w Polsce. W przypadku Unicredit dużą rolę odgrywają akcjonariusze, włoskie fundacje, które boją się rozwodnienia akcjonariatu. Mając w perspektywie potrzebę dokapitalizowania, a nie chcąc rozwadniać kapitału, mogą wybrać inny sposób pozyskania kapitałów niż emisja akcji — mówi przedstawiciel jednego z banków inwestycyjnych.

Inny bankier przestrzega, że na rynku krąży wiele nieprawdopodobnych plotek, jak chociażby niedawno rozpowszechniana o rzekomych planach fuzji Millennium BCP z jednym z banków, żeby wzmocnić się kapitałowo. Dzięki czemu Portugalczycy nie musieliby sprzedawać Millennium w Polsce.

— W Millennium oraz dwóch innych bankach trwa audyt prowadzony przez przedstawicieli Komisji Europejskiej, MFW oraz EBC (potrwa do 8 listopada), który sprawdza jakość aktywów. Nie ma żadnych rozmów o fuzji w tym czasie — mówi nasz rozmówca.

Polskie drogie banki

Z tego też m.in. względu raczej mało prawdopodobne jest, aby bank został sprzedany w tym roku. Pod znakiem zapytania stoją też inne transakcje.

— Podaż jest duża, ale popyt ograniczony. Znamienne, że kiedy tylko pojawi się informacja, że bank X lub Y byłby zainteresowany kupnem, natychmiast pojawia się dementi z jego strony. Nikt nie chce zadzierać z lokalnym nadzorem, który uważnie pilnuje transferu kapitału za granicę. Czasy są takie, że z myśliwego można się stać zwierzyną. Bank uchodzący za bardzo mocny jutro może trafić na oddział reanimacyjny —mówi szef działu inwestycji w międzynarodowej grupie konsultingowej.

Kolejną barierą jest cena. Polskie banki wyceniane są na około 2 razy wartość księgowa, podczas gdy wycena zachodnioeuropejskich waha się między 0,5-1. Dzisiaj transakcja, jaką na początku roku Raiffeisen zrobił z Grekami z Eurobanku, płacąc za Polbank 1,8 wartości księgowej, wydaje się mało prawdopodobna.

— Trzeba mieć naprawdę mocne argumenty, żeby przekonać do inwestycji w bank akcjonariuszy, których akcje straciły w tym roku 40-50 proc. wartości. Kiedy płonie twój dom, nie rozglądasz się za kupnem kolejnej nieruchomości —mówi jeden z naszych rozmówców.

Marcin Materna, szef analiz w DM Millennium, uważa, że do czasu uspokojenia do większych transakcji na rynku bankowym nie dojdzie.

— Jeśli sytuacja w danym kraju jest niejasna i niejasna jest sytuacja samego banku, to nie sądzę, by podejmowano decyzje w sprawie sprzedaży zagranicznych aktywów — mówi Marcin Materna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy