- Firmie opłaca się doszkalać swoich kierowców. Mniejsze ryzyko wypadku to niższe koszty floty.
Choć z danych opracowanych przez Komendę Główną Policji wynika, że od kilku lat liczba wypadków się zmniejsza, spada też liczba zabitych i rannych, dane za 2005 r. nadal są zastraszające. Odnotowano 48,1 tys. wypadków drogowych, zginęło w nich 5444 osób, a 61 191 zostało rannych. Do jednostek policji zgłoszono również 401,4 tys. kolizji drogowych.
A jak wyglądają na tym tle samochody firmowe? Niestety — nieciekawie. Firmy nie weryfikują umiejętności kierowców flotowych i nie motywują do doskonalenia umiejętności prowadzenia samochodu.
Bezpieczna flota
Jak wynika z danych na 2005 r., opracowanych przez Fleet Management Institute Central-Eastern Europe (FMI CEE) dla magazynu „Flota”, 49 proc. firm w ogóle nie sprawdza umiejętności kandydatów do pracy jako kierowcy, 45 proc. zatrudnia po rozmowie kwalifikacyjnej, a 6 proc. przeprowadza testy psychologiczne. A jak się szkoli już zatrudnionych kierowców? W 64 proc. firm wcale się nie szkoli, 18 proc. organizuje dla swoich pracowników ćwiczenia teoretyczne, 18 proc. — ćwiczenia na autodromie.
Szkolenie może kosztować od kilku do kilkunastu tysięcy — cena zależy od liczby kursantów i zapoziomu awansowania.
— Samo prawo jazdy absolutnie nie wystarczy, by umieć się odpowiednio zachować w każdej sytuacji na drodze. To jest tylko dokument, aby go otrzymać, wcale nie trzeba mieć dużego pojęcia o jeżdżeniu — zapewnia Norbert Szwarc, szef komisji promowania idei bezpiecznej i kulturalnej jazdy w Polskim Stowarzyszeniu Motorowym.
Dlatego zawodowi kierowcy — dotyczy to także flotowych — powinni podnosić swoje kwalifikacje.
Prawo jazdy to za mało
— Między kursem na prawo jazdy a szkoleniem doskonalącym technikę jazdy samochodem jest diametralna różnica. Na kursie na prawo jazdy przyszli kierowcy uczą się manewrów, które umożliwiają im prowadzenie i manewrowanie samochodem. Po otrzymaniu prawa jazdy lepiej lub gorzej kierują samochodami, ale większość z nich nie potrafi prawidłowo zachowywać się w trudnych sytuacjach drogowych. Aby nauczyć się właściwych zachowań w ekstremalnych warunkach drogowych, trzeba zapisać się na kurs doskonalenia techniki jazdy, podczas którego na specjalnych płytach poślizgowych i kręgach poślizgowych wywoływane są rozliczne trudne sytuacje drogowe, takie jak np. poślizgi przedniej czy tylnej osi samochodu — opowiada Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
Kierowca się uczy
Szkolenie kierowców flotowych składa się z kilku elementów. Przede wszystkim są to kursy teoretyczne, wykłady obejmujące tematykę pierwszej pomocy medycznej, psychologii ruchu drogowego, analiza najczęstszych zdarzeń na drodze. Poza tym przeprowadza się testy psychologiczne. Są też ćwiczenia praktyczne.
— Najpierw wyłapujemy błędy popełniane przez kierowców. Jest ich zazwyczaj sporo, od tak zasadniczych, jak nieprawidłowa pozycja za kierownicą, po nieodpowiednie trzymanie rąk na kierownicy lub manewrowanie kierownicą tylko jedną ręką. Te błędy uniemożliwiają prawidłowe reakcje obronne w chwili pojawienia się zagrożenia na drodze. W następnym kroku uświadamiamy kierowcom, jakie zagrożenia mogą spotkać ich na drogach. W tym celu na nawadnianych matach poślizgowych doprowadzamy samochody na przykład do poślizgów. Kiedy kierowca już wie, co mu grozi i jak zachowuje się samochód w ekstremalnych sytuacjach drogowych, przechodzimy do kolejnego etapu, czyli uczymy prawidłowych reakcji w obliczu zagrożenia — opowiada Zbigniew Weseli.
Uświadomienie sobie przez kierowcę skali niebezpieczeństwa w ruchu drogowym jest niezbędne, by podszedł krytycznie do swoich umiejętności i mógł je poprawić.
— Trzeba pamiętać, że im bardziej kierowca ma świadomość braku swoich umiejętności, z tym większym prawdopodobieństwem dostosuje prędkość i swoje zachowania do panujących warunków drogowych. Szkolenie uważamy za udane, jeśli po jego ukończeniu kierowca, prowadząc samochód, nie tylko nie przekracza granicy swoich możliwości, ale nawet się do niej nie zbliża. Na koniec szkolenia rozmawiamy z uczestnikami o tym, co się wydarzyło i jakie z kursu wynieśli wnioski. 99 procent z nich mówi tak: „Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że w trudnych sytuacjach będę miał tak duże kłopoty z zapanowaniem nad samochodem”. Pytamy więc o wnioski. Najczęstsza odpowiedź brzmi: „Gdy warunki drogowe zaczną się zmieniać na gorsze, będę jechał wolniej”. I to jest jeden z najistotniejszych rezultatów szkolenia — dodaje Weseli.
Inwestycja w kierowcę
— Ponad 90 proc. kursów doskonalenia jazdy to szkolenia kierowców flotowych — mówi Norbert Szwarc.
Jednak nie wszystkie firmy, nawet takie, którym sprawna flota jest niezbędna, widzą potrzebę szkolenia kierowców.
— Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, jeżeli chodzi o uświadomienie potrzeby uczestniczenia w takich szkoleniach kierowców — zarówno tych prywatnych, jak i kierujących pojazdami służbowymi. Naszym zdaniem, firmy powinny traktować doszkalanie kierowców flotowych jako inwestycję. Zdobywając podczas kursu większe umiejętności, będą powodowali mniej kolizji i zmniejszy się szkodowość w firmie. Wtedy może ona przystąpić do negocjowania niższych stawek ubezpieczeniowych. Wówczas poprawi się bezpieczeństwo pracowników, a pracodawca będzie miał na przykład mniej wydatków związanych z leczeniem rannego w wypadku pracownika. Wreszcie nie będzie musiał zatrudniać kogoś innego na jego stanowisko — tłumaczy Zbigniew Weseli.