Kiruna pakuje walizki

Najmocniej wysunięte na północ miasto w Szwecji musi w całości przesunąć się o kilka kilometrów, by… nie zapaść się pod ziemię

23 tys. mieszkańców Kiruny nie ma łatwego życia. Nie dość, że żyją 145 km za kołem podbiegunowym, gdzie noc trwa kilka miesięcy, a średnia temperatura w najcieplejszym miesiącu roku wynosi 12 stopni — to stałym źródłem ich zagrożenia jest jednocześnie ich żyła złota. Dokładniej — ruda żelaza, powodująca sławną na cały świat anomalię magnetyczną i dostarczająca aż 90 proc. całego żelaza produkowanego w Europie.

PEŁZNĄCE MIASTO:
Zobacz więcej

PEŁZNĄCE MIASTO:

Lapońska Kiruna przenosi się w nowe miejsce powoli niczym gąsiennica sunąca wzdłuż nowej głównej ulicy. Niektóre budynki uda się odtworzyć w poprzednim kształcie, inne — powstaną od zera. [FOT. BLOOMBERG]

— To tragiczny wybór. Albo kopalnia przestanie kopać i większość mieszkańców straci pracę i środki do życia, albo przetrwa, ale miasto zapadnie się pod ziemię — mówi w rozmowie z brytyjskim „The Guardian” architekt Krister Lindstedt z White Architects, który dostał zadanie zaprojektowania nowej Kiruny i nadzorowania jej przenosin.

Miasto założono w 1900 r. równolegle z utworzeniem kopalni. Na fali epoki przemysłowej złoża żelaza natychmiast przyniosły mieszkańcom bogactwo, więc chętnych do życia za kołem podbiegunowym nie brakowało.

Jednak równo 10 lat temu okazało się, że dni miasta są policzone, bo wydobywanie żelaza powoduje zjawisko subsydencji, czyli stopniowego obniżania się pewnych warstw skorupy ziemskiej. Kolejne ulice Kiruny zapadałyby się do środka.

Władze miasta zaczęły więc rozpaczliwie szukać sposobu jego przeniesienia. Wymyślono, że będzie się to działo systematycznie, ulica po ulicy, budynek po budynku.

— Wyobraź to sobie jako powoli pełznącą gąsienicę — wyjaśnia obrazowo Krister Lindstedt, pokazując plan nowej głównej ulicy, przy której będą budowane od nowa lub przenoszone z poprzednich miejsc domy, szpitale, szkoły, sklepy i instytucje, łącznie z miejskim ratuszem. Operacja ma się zakończyć w 2033 r., kosztować 3,74 mld koron (około 1,6 mld zł) i zaowocować przeniesieniem Kiruny o 3 km na wschód. Za wszystko płaci zarząd kopalni, czyli firma Luossavaara-Kiirunavaara, dokładając po 25 proc. rekompensaty do wartości każdego prywatnego budynku przeniesionego w nowe miejsce.

— Nie obejdzie się bez pretensji, bo nie wszystko da się odtworzyć w poprzednim kształcie i ludziom będzie brakowało niektórych darzonych sentymentami miejsc, jak choćby szpitala, w którym urodziły się ich dzieci — mówi Viktoria Walldin, antropolożka współpracująca z architektami.

Aby wspomóc proces zmiany miejsca, wymyślono tzw. portal Kiruna — rodzaj miejskiego złomowiska, na które mają trafiać elementy poprzednich budynków, nieprzenoszonych w całości, celem wykorzystania w nowy sposób. Obserwatorzy zwracają jednak uwagę, że nowe miasto będzie miało niewielki związek ze swoim starym odpowiednikiem.

Obecnie Kiruna to sieć szerokich ulic i luźno stojących domów. Nowa będzie bardziej zwarta, z dominacją wielorodzinnych bloków ciasno stojących obok siebie. — To szansa dla miasta na ponowne odkrycie samego siebie i na przyciągnięcie nowych, młodszych mieszkańców, skuszonych wizją miejsca budowanego w bardziej ekologiczny sposób — uważają architekci.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kiruna pakuje walizki