Klasyczna analiza polskiego przemysłu IT

dr inż. Wacław Iszkowski
opublikowano: 12-03-2008, 00:00

Polski przemysł informatyczny stanowi śladową część wartości PKB, ale ma coraz większy wpływ na rozwój pozostałych sektorów, unowocześnianie administracji oraz jakość życia społeczeństwa. Siłą napędową sektora jest funkcjonowanie kilkuset firm informatycznych z polskim kapitałem. Wiele z nich powstało jeszcze w latach 80., kapitalizując środki z importu pecetów z Azji. Dzisiaj kilka z nich znajduje się na giełdzie i dobrze sobie radzi na rynku, pomimo konkurencji ze strony koncernów zagranicznych. Ich istnienie oraz status finansowy jest ewenementem w skali unijnej, gdzie większość lokalnych firm zostało już wchłoniętych przez firmy amerykańskie.

W tym pozytywnym obrazie jest kilka niepokojących rys. Firmy z polskim kapitałem są przeważnie zarządzane bezpośrednio przez ich właścicieli, co daje nadzór i staranność w podejmowaniu decyzji, ale też blokuje inwencję zatrudnionej kadry. Długoletnia działalność w takim reżimie oznacza stabilność funkcjonowania firmy, ale też prowadzi do konserwatyzmu i unikania ryzyka zmian stylu czy modelu zarządzania. Zawsze też istnieje ryzyko „upadku”, gdy nagle braknie właściciela.

Pozytywnym czynnikiem rozwoju przemysłu informatycznego jest dobry rozwój gospodarki. Stale rośnie zapotrzebowanie na nowe systemy teleinformatyczne, głównie z sektora telekomunikacyjnego, medialnego, energetycznego oraz finansowego.

Jest wiele potrzeb informatycznych, często jeszcze nie uświadamianych, w małych i średnich przedsiębiorstwach. Także sektor publiczny ma wiele potrzeb, a co istotne, dysponuje funduszami, które musi wydać w najbliższym czasie.

W Polsce mamy dobrą kadrę specjalistów, a polscy programiści na międzynarodowych konkursach odnoszą sukcesy.

Podstawowym zagrożeniem dla rozwoju przemysłu informatycznego jest biurokracja — finansowa i administracyjna — mogąca zniszczyć nawet największą firmę. Dzisiejsza wartość rynku — rzędu 5 mld euro — powinna wraz z rozwojem gospodarki wzrosnąć co najmniej 4-5-krotnie. Jest to poważne wyzwanie, ale też bez takiego wzrostu czy inaczej mówiąc, zwiększenia nakładów na informatyzację — ze 150 euro na mieszkańca przynajmniej do średniej unijnej rzędu 700 euro — nie mamy co marzyć o nowoczesnym państwie ze społeczeństwem informacyjnym.

dr inż. Wacław Iszkowski

prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dr inż. Wacław Iszkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu