Zaczął od dwóch ekranów w łódzkich kinach. Teraz filmy może wyświetlać w 97 salach. Zapowiada debiut na giełdzie.
Kino Bałtyk jest dla łodzian tym, czym Relax był dla warszawiaków — miejscem kultowym. Stołeczny obiekt umiera. Łódzki jest dochodowy, wyświetla bieżący repertuar i może pochwalić się drugim co do wielkości ekranem w Polsce (200 mkw.). Palmę pierwszeństwa po wielu latach stracił na rzecz Multikina w warszawskich Złotych Tarasach. Jest oczkiem w głowie Tomasza Jagiełły, prezesa i współzałożyciela Centrum Filmowego Helios (CF Helios), bo od zarządzania nim zaczęła się jego kariera w branży.
A jednak się kręci
Tomasz Jagiełło, niewysoki czterdziestolatek w okularach. Wulkan energii i entuzjazmu, miłośnik średniowiecza. Rzeczowo mówi o planach spółki, szansach rozwoju i wyzwaniach. Prawnik z podwójnym dyplomem. Pierwszy zrobił w 1991 r. na wydziale Międzynarodowego Prawa Gospodarczego Uniwersytetu w Edynburgu. Rok później, po powrocie z Wielkiej Brytanii, obronił pracę magisterską na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego. Wtedy założył CF Helios.
— Zawsze lubiłem kino. Nadal odpoczywam, oglądając filmy science fiction. Założyłem spółkę. Zacząłem od zarządzania Bałtykiem oraz Capitolem — wspomina prezes Jagiełło.
Przez siedem lat systematycznie rozwijał sieć kin tradycyjnych. I wtedy rynek rozrywki zaczął skręcać w kierunku kin wielosalowych.
— Potraktowałem to jako szansę — mówi prezes Jagiełło.
Potrzebował kapitału. W 2000 r. właścicielom Heliosa udało się otrzymać fundusz inwestycyjny. CF Helios jest w 84 proc. własnością funduszy Nowa Polonia i holenderskiego FMO. Pozostałe aktywa mają akcjonariusze prywatni, połowa z nich należy do Jagiełły.
Małe nie znaczy gorsze
— Mamy 20 kin w 18 miastach, 97 ekranów i 23 tys. foteli. Do nas należy najlepsze kino 2006 r. w Polsce. Do dziewięciosalowego Heliosa we Wrocławiu przyszło wtedy najwięcej widzów w kraju — 1,13 mln osób. Dwa razy więcej niż mieszkańców miasta. Czekam na debiut na giełdzie — zapowiada Tomasz Jagiełło.
Jeśli wszystko pójdzie po myśli prezesa, firma pojawi się na parkiecie na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2008 r. Prospekt jest już w Komisji Nadzoru Finansowego. Byłaby to druga, po Cinema City, spółka kinowa na giełdzie.
Tomasz Jagiełło zapewnia, że koncepcja rozwoju CF Helios różni się od konkurencji.
— Sieci kin celują głównie w największe miasta Polski i najlepsze w nich centra handlowe. Dla nas najważniejsze są mniejsze miasta. Dlatego przeciętne kino Helios nie jest duże, ma średnio cztery sale. Nie gardzimy okazją otwarcia obiektu z większą liczbą ekranów w metropolii, ale nie jest to nasz główny kierunek rozwoju. Mamy podpisane umowy z deweloperami. Dzięki nim w trzy lata uruchomimy 10 placówek. Negocjujemy 15 innych lokalizacji — przedstawia plany Tomasz Jagiełło.
Strategia rozwoju wynika nie tylko z przesłanek ekonomicznych. Odpowiada również temperamentowi prezesa.
— Wynajem lokali w metropoliach i w supercentrach handlowych opanowały międzynarodowe agencje nieruchomości, a ja lubię rozmawiać osobiście z prezesami spółek czy właścicielami obiektów. Pozwala mi to wynegocjować najlepsze warunki umowy. Dlatego cenię współpracę z polskimi deweloperami jak Echo Investment, JWK Invest czy z Dariuszem Miłkiem budującym w Lubiniu galerię Cuprum Arena. Umiem porozumieć się także z zagranicznymi deweloperami. W Białymstoku otworzę kino w Galerii Białej, budowanej przez TK Development — chwali się prezes CF Helios.
Umocnić się na rynku
Jego zdaniem, najbliższe lata zadecydują o układzie sił na rynku. Dlatego postanowił iść na giełdę po pieniądze, które pozwolą mu wykorzystać szansę.
— W Polsce na ekran przypada 40 tys. osób. W Europie współczynnik ten wynosi 15 tys. osób. Teraz trzeba budować kina i rynkową pozycję sieci. Za pięć lat nowemu graczowi trudno będzie znaleźć dobre miejsce na naszym rynku — mówi Tomasz Jagiełło.
Dlaczego inwestorzy mieliby zaufać biznesowi podatnemu na kaprysy i zmienne gusta?
— Na filmie i samochodach wyrosła potęga amerykańskiej gospodarki. Wytwórnie dbają o względy publiczności. Przed nami czas przedstawiania dotychczasowych hitów w technice trójwymiarowej. Kino jest odporne. Ciągle ktoś zapowiadał jego koniec. Chociażby wtedy, gdy pojawiło się wideo. I co? Wypożyczalnie ledwo zipią. Kino jest częścią życia społecznego. I jak długo ludzie będą mieli potrzebę takiego życia, będzie istniało — przekonuje Tomasz Jagiełło. n
Liczby na ekranie
59
Tyle kin wielosalowych, czyli takich, w których są co najmniej cztery ekrany, działało w Polsce pod koniec 2007 r.
526
Tyle ekranów znajdowało się w kinach liczących co najmniej 4 sale.
176344
Tylu widzów jednocześnie mogło w 2007 r. oglądać filmy w wielosalowych kinach Polski.
Piękna Apolonia z Lipna
(1897-1987) zadebiutowała w „Niewolnicy zmysłów” w 1914 r. Wkrótce przyjęła pseudonim Pola Negri, na cześć włoskiej poetki Ady Negri. W 1917 r. wyjechała do Berlina, gdzie występowała u boku Maxa Reinhardta. W 1923 r. przybyła do Hollywood. Została gwiazdą kina niemego oraz symbolem seksu. Słynne były jej romanse z Charlie Chaplinem i Rudolphem Valentino oraz plotki o miłości do Mae West. Jej świetną karierę zakończył film dźwiękowy. Polski akcent i niski chropawy głos nie przypadły do gustu amerykańskiej publiczności. Wróciła do Niemiec, zagrała w paru filmach, by przed wojną znów osiąść w Stanach. Ostatni raz pokazała się na ekranie w 1965 r.
Agnieszka Janas
