KLIENCI OSZUKUJĄ DORADCÓW
Firmy z branży human resources mają kłopoty z egzekwowaniem płatności
PLAGA ŁAPÓWKARSTWA: Często stawia nam się warunek: dostaniecie zlecenie, wybierzemy was, ale gdy dacie łapówkę —- mówi Katarzyna Korpolewska, szefowa Profesja Consulting. fot. Borys Skrzyński
Wśród firm doradztwa personalnego krążą informacje o nieetycznych zachowaniach klientów. Sami doradcy twierdzą, że istnieje wiele sposobów na ich oszukanie. Jedna z takich spraw trafiła nawet do sądu.
Nagminnie zdarzają się klienci, którzy nie płacą za świadczone usługi.
— Wyobraźmy sobie taką sytuację. Firma zleca nam znalezienie odpowiedniego kandydata na dane stanowisko. Odszukujemy właściwą osobę, lecz klient oświadcza, że wybrana osoba mu nie odpowiada i nie przyjmuje go. Wszystko byłoby w porządku, gdybyśmy kilka tygodni później nie dowiedzieli się, że jednak ten kandydat został przez naszego klienta zatrudniony. W ten sposób firma w prosty sposób wykpiła się z zapłacenia nam za usługę — twierdzi Dariusz Krzemiński z katowickiego oddziału SMG/KRC Human Resources.
Zdaniem Katarzyny Korpolewskiej, szefowej Profesja Consulting, klienci często nakłaniają kandydatów do kłamstwa. Proszą, by ten indagowany przez firmę doradczą, czy został przyjęty do pracy, zaprzeczał.
— Tymczasem za naszymi plecami po cichu spisywana jest umowa, o której my nic nie wiemy. Jednak takie kłamstwo ma krótkie nogi. W przypadku wyższych stanowisk od razu wychodzi na jaw — wyjaśnia Katarzyna Korpolewska.
Według Dariusza Krzemińskiego, sposobem na zabezpieczenie się przed podobnymi nieuczciwymi krokami klientów jest szczegółowa umowa.
— Zaznaczamy, że odrzucony przez firmę kandydat nie może być w niej zatrudniony przez co najmniej dwa lata — tłumaczy Dariusz Krzemiński.
Przyznaje, że drugim, równie często stosowanym przez klientów trikiem jest zatrudnianie kandydata na stanowisko niższe niż początkowo było ustalone. Wówczas firma płaci nawet o 50 proc. mniej za usługę. Później w szybkim czasie awansuje pracownika na stanowisko, które miał pierwotnie zajmować.
Nonszalancki klient
Przedstawiciele firm doradczych twierdzą, że równie denerwujące — co omijanie przez klientów płatności — są ich nieodpowiedzialność i nonszalancja.
— Często klient nas pospiesza. Twierdzi, że natychmiast jest mu potrzebny pracownik na konkretne stanowisko. Gdy znajdziemy już kilku kandydatów, to nie ma czasu się z nimi spotkać. W końcu nie wybiera żadnego, a my wypadamy przed kandydatami niepoważnie — twierdzi Francois Nail, prezes Naj International.
Dariusz Krzemiński uważa, że są firmy, które co prawda znajdują czas na spotkania z kandydatami, ale zwlekają z ich wyborem. Tymczasem najbardziej zainteresowani po półrocznym oczekiwaniu na decyzję często tracą cierpliwość i wycofują się.
— W takiej sytuacji firma doradztwa personalnego od nowa musi szukać kandydatów. Przez powolność klientów cały proces trzeba rozpoczynać od początku — wyjaśnia.
Test lojalności
Katarzyna Korpolewska przyznaje, że niektórzy klienci potrafią dziesięciokrotnie odrzucić kandydatów, nie decydując się na żadnego.
Doradcy narzekają też, że czasami są wykorzystywani przez firmy jedynie do zweryfikowania lojalności ich pracowników.
— Chcą, by ogłoszenie o pracę ukazało się pod naszym szyldem. Później śledzą, czy nie zgłosił się żaden z pracowników ich firmy. My mamy być narzędziem do sprawdzania ich lojalności. Na szczęście mamy sposoby, by się chronić przed podobnymi sytuacjami — wyjaśnia Katarzyna Korpolewska.
Do sądu
Doradcy personalni są zgodni: nie ma sposobu, który w stu procentach pozwalałby zabezpieczyć się przed marudnymi i nieuczciwymi klientami.
— Należy po prostu rejestrować, co dzieje się w środowisku. Wiadomości o złych klientach szybko się rozchodzą — dodaje Francois Nail.
Przyznaje, że oprócz tego za każdym razem firma stara się na własną rękę sprawdzać przyszłych klientów.
— Gdy okazuje się, że często zmieniają oni firmy doradcze, to — żartobliwie mówiąc — zapala nam się lampka kontrolna. Jest to bowiem znak, że najprawdopodobniej dzieje się tak z winy klienta, a nie obsługującej go firmy — tłumaczy Dariusz Krzemiński.