Klienci wolą lokaty od funduszy

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 18-01-2012, 00:00

W grudniu z TFI odpłynął 1 mld zł, a w 2011 r. 3,3 mld zł. Pieniądze idą do banków

To był słaby rok dla TFI. Klienci bali się ryzyka i odwrócili od giełdy. Długo sytuację ratowały fundusze bezpieczne, do dłużnych i pieniężnych płynął, czasem całkiem wartki, strumień pieniędzy. W sumie klienci wpłacili do nich ponad 4 mld zł, podczas gdy z mieszanych wycofali 5,8 mld zł, a akcyjnych 2,9 mld zł. Ale pod koniec roku i te dwa silniki przestały działać. W grudniu z funduszy dłużnych odpłynęło pieniężnych 410 mln zł, a pieniężnych 235 mln zł. Co się stało?

— Banki agresywniej promują depozyty. Najlepsze gwarantują nawet 7,5 proc. w skali roku. Średnia stopa zwrotu funduszy dłużnych to 5 proc. Klient, mając wybór, idzie tam, gdzie więcej zarobi — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Obligacje straszą

Zdaniem Beaty Tylman, dyrektora sprzedaży produktów inwestycyjnych Ipopema TFI, ucieczka od funduszy dłużnych to konsekwencja ograniczonego zaufania inwestorów do rynku długu. Problemy strefy euro, widmo jej rozpadu i ciągłe obniżki ratingów krajów europejskich powodują, że klienci zaczęli uważać obligacje za ryzykowne.

— Lokaty antybelkowe, które gwarantują 100 proc. bezpieczeństwa kapitału i zysk nawet 7 proc. rocznie, są bardzo konkurencyjne. Ponadto banki pod koniec roku przeprowadzają akcje zbierania depozytów, gdyż potrzebują kapitału na zwiększenie akcji kredytowych — mówi Beata Tylman.

Podobnego zdania jest Michał Duniec, analityk Analiz Online, który uważa, że odpływ pieniędzy z funduszy dłużnych oraz z funduszy pieniężnych mógł być konsekwencją nerwowej sytuacji na rynku papierów dłużnych z końcówki listopada.

— W listopadzie większość funduszy dłużnych oraz kilka funduszy pieniężnych odnotowała ujemne stopy zwrotu. Wydaje się, że większość zleceń odkupienia nie załapała się jednak na listopad i została zrealizowana już w grudniu — mówi Michał Duniec.

Według danych NBP, wartość depozytów gospodarstw domowych w bankach zwiększyła się w ciągu ubiegłego roku o 56,7 mld zł, czyli o 13,5 proc. W samym grudniu na lokaty bankowe wpłynęło 13,5 mld zł.

— To stały trend. Gdy tylko na giełdzie robi się niewesoło, zwiększa się awersja do ryzyka. Klienci szukają wtedy bezpieczniejszych form inwestowania i większym sentymentem darzą depozyty bankowe — zauważa Mateusz Ogonek, ekonomista ING Banku Śląskiego.

W poszukiwaniu lokomotywy

Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych nie liczą, że silnik sprzedaży z napisem bezpie czeństwo na nowo zaskoczy. Na czym chcą jechać w 2012 r.?

— Trend ucieczki od funduszy dłużnych będzie kontynuowany. Natomiast ci, którzy chcieli zrezygnować z akcyjnych, już tego dokonali — mówi Sebastian Buczek. Inni uważają, że klienci wciąż będą kierować się w stronę wysokooprocentowanych lokat bankowych, a także produktów aktywnie zarządzanych.

— Klienci będą poszukiwać produktów ubezpieczeniowych z opcją gwarancji, programów systematycznego oszczędzania, takich jak IKE, IKZE oraz funduszy aktywnej alokacji i absolutnego zwrotu. Oczekujemy również większego zainteresowania inwestycjami alternatywnymi, jak fundusze winne — mówi Beata Tylman.

Na aktywne zarządzanie stawia również TFI Allianz. Ich rekomendacje na 2012 r. zawierają przede wszystkim fundusze absolutnego zwrotu i aktywnej alokacji, a także produktów inwestujących w dług korporacyjny.

— Rok będzie charakteryzował się dużą zmiennością na rynku. W takich warunkach klienci będą poszukiwać rozwiązań o relatywnie niewielkim ryzyku przy większym potencjale wzrostu — mówi Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz. Nieco większym optymistą jest Adam Johaniuk, dyrektora ds. sprzedaży PKO TFI, który przewiduje, ze fundusze dłużne powrócą do łask inwestorów.

— Spodziewamy się największego zainteresowania funduszami bezpiecznymi, palmę pierwszeństwa będą miały fundusze obligacyjne. W drugim kwartale oczekujemy przymiarek do obniżenia stóp procentowych, co z kolei powinno przełożyć się na obniżenie oprocentowania lokat. Otwarcie rynku na taki scenariusz stworzy potencjalne pole do dalszej poprawy wyników funduszy skarbowych, a w szczególności obligacyjnych. Ich wyniki powinny z miesiąca na miesiąc stawać się coraz bardziej konkurencyjnymi wobec ofert bankowych depozytów. Do tego pozytywna, wśród klientów, ocena wyników tych grup pozwala na optymizm w kwestii napływu kapitału — uważa Adam Johaniuk.

Klucz do sukcesu?

Czy produkty aktywnie zarządzane mają szansę stać się nowym silnikiem napędzającym sprzedaż? Zdaniem ekspertów, główną przeszkodą są słabe wyniki funduszy.

— Fundusze aktywnej alokacji czy absolute return osiągają zbliżone stopy zwrotu, do zrównoważonych czy stabilnego wzrostu, a te z kolei borykają się ze stałym odpływem klientów. Nie jestem przekonany, czy tego rodzaju fundusze staną się nową lokomotywą dla TFI.

Jestem z kolei optymistą, jeżeli chodzi o rynek akcji. Wydaje mi się, że pod koniec 2012 r. klienci powrócą do funduszy akcyjnych — mówi Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy