Klienci wycofali z TFI 11 mld zł

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 07-02-2008, 00:00

Fundusz ryzykowny czy bezpieczny, inwestuje w Polsce czy za granicą, w małe czy w duże spółki? Nieważne. I tak klienci zabierali pieniądze.

W styczniu zanotowan rekordowy odpływ kapitału

Fundusz ryzykowny czy bezpieczny, inwestuje w Polsce czy za granicą, w małe czy w duże spółki? Nieważne. I tak klienci zabierali pieniądze.

Rozgrzane infolinie, przeciążone strony internetowe, oblężone oddziały banków i doradców finansowych — tak wyglądał styczeń w towarzystwach funduszy inwestycyjnych i u ich dystrybutorów. Kilkunastoprocentowe spadki wartości jednostek sprawiły, że klienci rzucili się do umarzania. Każdego dnia stycznia wycofywali z funduszy ponad 350 mln zł. W sumie z TFI odpłynęło ponad 11 mld zł — wynika z wyliczeń Analiz Online. Drugie tyle straciły TFI na przecenie akcji. W sumie aktywa zarządzane przez krajowe TFI stopniały o 24 mld zł.

— To najgorszy miesiąc w historii rynku funduszy inwestycyjnych. Skala umorzeń była ogromna. Dużo większa niż się spodziewaliśmy — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Banki odbierały

Największe kwoty odpłynęły z największych TFI. Z Pioneera Pekao klienci wycofali 1,9 mld zł, z ING 1,5 mld zł, a z PKO 1,2 mld zł. Najwięcej, bo aż 2,5 mld zł, klienci zabrali z popularnych funduszy Arka.

— Przyczyną była sytuacja na światowych giełdach. Widząc spadające indeksy, część inwestorów zdecydowała się zrealizować zyski osiągnięte wcześniej — wyjaśnia Krzysztof Samotij, prezes BZ WBK AIB TFI.

Suma robi wrażenie, ale to wcale nie BZ WBK był najbardziej poszkodowany. Wycofana kwota to 11 proc. aktywów. Większy odwrót klientów był z Legg Mason — 12 proc., z BPH — 13 proc., z Noble Funds — 16 proc. i z Millennium — 18 proc. Nie miało znaczenia, że np. wyniki funduszy akcji polskich SEB i Millennium na tle konkurencji wyglądały nieźle.

— Wyniki są ważne, gdy rynek rośnie. Przy takich spadkach klienci na to nie patrzą. Nie ma dla nich znaczenia, czy stracą 5, czy 10 proc. — twierdzi Robert Borecki, prezes Millennium TFI.

Dlaczego więc klienci tych TFI okazali się najmniej wierni? BPH od wielu miesięcy przeżywa kłopoty związane z fuzją Pekao i Banku BPH. Z kolei Millennium i Noble należały do najszybciej rosnących w 2007 r., zarówno pod względem aktywów, jak i liczby klientów. Teraz spadły z wysokiego konia.

— Nie mamy analiz, ale można przypuszczać, że wielu inwestorów, którzy umarzali jednostki, to ci, którzy wpłacali w drugiej połowie 2007 r. Dla nich spadki były najbardziej bolesne, bo na rachunku widzieli mniej, niż wpłacili — mówi Robert Borecki.

Swoje zrobiły też banki z grup, do których należą TFI. Getin (właściciel Noble Funds), BZ WBK czy Millennium agresywnie promowały bankowe depozyty. I być może tam klienci przenosili pieniądze.

— Wprowadzenie atrakcyjnie oprocentowanych depozytów nie miało istotnego wpływu na zwiększone umorzenia. Taka oferta wpływała jednak na to, że pieniądze wycofane z TFI pozostawały w tej samej grupie kapitałowej — informuje Krzysztof Samotij.

Największą cierpliwość wykazali klienci Skarbca. Wycofali niecałe 0,5 proc. aktywów (22 mln zł). Nieźle przetrzymały panikę PZU, Opera i KBC. Opierają się one na funduszach zamkniętych, z których trudno się wycofać. Jedynym TFI, do którego klienci więcej wpłacili, niż wypłacili, był Superfund.

Wyssane z giełdy

Najwięcej pieniędzy klienci wycofali z funduszy, które inwestują na GPW. Z akcji polskich i mieszanych odpłynęło po ponad 4 mld zł, a kolejne 2,5 mld ze stabilnego wzrostu. To oznacza, że spora część tej sumy musiała być wycofana z warszawskiej giełdy.

— Skala umorzeń wymuszała na TFI sprzedaż akcji, co pogłębiało spadki — wyjaśnia Tomasz Publicewicz.

Inwestorzy niechętni byli również funduszom inwestującym na giełdach zagranicznych: z akcyjnych odpłynął prawie 1 mld zł, z mieszanych 0,5 mld. Panika nie ominęła nawet funduszy z ochroną kapitału, z których wycofano 200 mln zł.

W nerwowych chwilach oczy inwestorów zwrócone były na bezpieczne fundusze. Do dłużnych polskich wpłacili 0,5 mld zł, a do pieniężnych aż 2,8 mld zł

Branża liczy, że najgorsze ma już za sobą.

— Można się spodziewać, że klienci o najsłabszej odporności już umorzyli jednostki — mówi Cezary Burzyński, prezes PKO TFI.

Co dalej?

— Klienci będą czekali. Zakładam, że zakupy jednostek będą na niższym poziomie niż w 2007 r., ale nie sądzę, by doszło do kolejnej mocnej fali umorzeń — dodaje Cezary Burzyński.

— By znów przekonać Polaków do inwestowania w fundusze, zwłaszcza w akcyjne, potrzeba dłuższego okresu uspokojenia i wzrostów. Ludzie często „kupują wyniki”, a przecena akcji wywołuje raczej strach niż ochotę na tańsze zakupy — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu