Andrzej Stec, Eugeniusz Twaróg: Czy bessa dała się we znaki
portfelowi przewodniczącemu nadzoru?
Stanisław Kluza,
przewodniczący UKNF: W umiarkowanym stopniu.
Jak w takim razie ulokował Pan
oszczędności?
Posiadam kilka nieruchomości, na użytek własny.
Oszczędności ulokowałem też w funduszu inwestycyjnym instrumentów dłużnych,
którego rentowność zależy od stopy procentowej.
Czy ktoś steruje kursem złotego?
KNF nie nadzoruje tego
segmentu rynku finansowego.
Więc inaczej. Czy ktoś pogrywa naszą walutą? Chodzi chociażby o
dziwną słabość złotego na koniec miesiąca.
Nie potrafimy
zweryfikować takiej hipotezy. Jednak rynek walutowy jest duży i płynny.
Prawdopodobieństwo, że wynikało to z przemyślnego działania jednego pomiotu,
wydaje się niewielkie.
Czy to oznacza, że nie ma żadnego zagrożenia płynącego z rynku
walutowego?
Śledząc zdarzenia z przeszłości i obserwując sytuację
klientów banków oraz sytuację płynnościową instytucji finansowych oceniamy, że
zmienność kursu złotego jest bardzo ważna. Kurs walutowy wpływa m. in. na poziom
współczynnika wypłacalności banków, spłacanie walutowych kredytów mieszkaniowych
gospodarstw domowych, negatywne wyceny z tytułu opcji walutowych, bilansowanie w
bankach strony pasywnej i koszt kapitału.
Czy KNF może coś zrobić, by ta zmienność była
mniejsza?
Nie jesteśmy uczestnikiem tego rynku. Nie mamy unikalnej
wiedzy. Mamy małą możliwość oddziaływania na rynek walutowy poprzez komunikaty.
Natomiast współpracując z ministerstwem finansów i NBP, odpowiadającymi za
stabilność polskiego pieniądza, akcentujemy znaczenie kursu walutowego.
O pozostałych wydarzeniach, które wstrząsnęły inwestorami, i o tym, czego nie chce ujawnić GPW - czytaj w jutrzejszym „Pulsie Biznesu”