Kluza: to GPW nie chce ujawnić …

opublikowano: 2009-06-17 18:21

Stanisław Kluza, szef KNF o wydarzeniach, które wstrząsnęły rynkiem: ataku na złotego, toksycznych opcjach, fixingu cudów JP Morgana, dziwnych rekomendacjach czy nieetycznych funduszach. I o tym, jak nie stracić w bessie.

Andrzej Stec, Eugeniusz Twaróg: Czy bessa dała się we znaki portfelowi przewodniczącemu nadzoru?
Stanisław Kluza, przewodniczący UKNF: W umiarkowanym stopniu.

Jak w takim razie ulokował Pan oszczędności?
Posiadam kilka nieruchomości, na użytek własny. Oszczędności ulokowałem też w funduszu inwestycyjnym instrumentów dłużnych, którego rentowność zależy od stopy procentowej.

Czy ktoś steruje kursem złotego?
KNF nie nadzoruje tego segmentu rynku finansowego.

Więc inaczej. Czy ktoś pogrywa naszą walutą? Chodzi chociażby o dziwną słabość złotego na koniec miesiąca.
Nie potrafimy zweryfikować takiej hipotezy. Jednak rynek walutowy jest duży i płynny. Prawdopodobieństwo, że wynikało to z przemyślnego działania jednego pomiotu, wydaje się niewielkie.

Czy to oznacza, że nie ma żadnego zagrożenia płynącego z rynku walutowego?
Śledząc zdarzenia z przeszłości i obserwując sytuację klientów banków oraz sytuację płynnościową instytucji finansowych oceniamy, że zmienność kursu złotego jest bardzo ważna. Kurs walutowy wpływa m. in. na poziom współczynnika wypłacalności banków, spłacanie walutowych kredytów mieszkaniowych gospodarstw domowych, negatywne wyceny z tytułu opcji walutowych, bilansowanie w bankach strony pasywnej i koszt kapitału.

Czy KNF może coś zrobić, by ta zmienność była mniejsza?
Nie jesteśmy uczestnikiem tego rynku. Nie mamy unikalnej wiedzy. Mamy małą możliwość oddziaływania na rynek walutowy poprzez komunikaty. Natomiast współpracując z ministerstwem finansów i NBP, odpowiadającymi za stabilność polskiego pieniądza, akcentujemy znaczenie kursu walutowego.

O pozostałych wydarzeniach, które wstrząsnęły inwestorami, i o tym, czego nie chce ujawnić GPW - czytaj w jutrzejszym „Pulsie Biznesu”