KNF powątpiewa w Chińczyków w Bumechu

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2017-03-27 22:00
zaktualizowano: 2017-03-27 19:32

Urząd Komisji Nadzoru Finansowego poinformował, że nie otrzymał zawiadomienia od China Coal Energy Company o kupnie akcji Bumechu.

W ubiegłym tygodniu Bumech przekazał informację o tym, że China Coal Energy, chiński potentat rynku węglowego, zwiększył do prawie 10 proc. udział w akcjonariacie spółki. KNF szybko zażądała od GPW zawieszenia notowań spółki, ponieważ nabrano wątpliwości, czy rzeczywiście do zakupu akcji doszło. W poniedziałek 27 marca nadzorca ujawnił, że zawiadomienie o nabyciu akcji do urzędu nie wpłynęło, a ponadto informacje uzyskane w trybie nadzorczym „podają w wątpliwość prawdziwość treści domniemanego zawiadomienia spółki China Coal, przekazanego do publicznej wiadomości przez spółkę Bumech”. Jak podkreślono, UKNF prowadzi obecnie czynności wyjaśniające i sprawdzające w zakresie ustalenia stanu faktycznego. „Po zakończeniu prac w tym zakresie UKNF wyda stosowny komunikat, a wznowienie obrotu akcjami spółki Bumech nastąpi po przekazaniu tego komunikatu do publicznej wiadomości” — dodano.

W piątek 24 marca Bumech podał, że w ocenie zarządu sytuacja z ostatnich dni „wskazuje na prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń sprzecznych z przepisami prawa oraz zmierzających do możliwego wrogiego przejęcia spółki”. Jak się okazało, dzień wcześniej Fundacja Przystań, z którą związani są Marcin Sutkowski (prezes Bumechu) i Dorota Giżewska (członek rady nadzorczej), dzień po informacji o inwestorze z Chin sprzedała w transakcjach sesyjnych prawie 76 tys. akcji po średniej cenie 1,31 zł.

Francuski numer na giełdzie

Takiego przekrętu paryski parkiet nigdy wcześniej nie widział. Zaczęło się od perfekcyjnie przygotowanego, ale fałszywego komunikatu prasowego, który 22 listopada 2016 r. o godz. 16.05 trafił do skrzynek dziennikarzy. Firma Vinci, światowy gigant budowlany, informowała, że z powodu poważnych nieprawidłowości księgowych rozstała się z dyrektorem finansowym. W komunikacie był m.in. link do fałszywej strony internetowej Vinci, spreparowanej na tę okazję. Był też fałszywy numer telefonu do osoby, która udawała rzecznika prasowego. Po dwóch minutach informację puściły w świat agencje Bloomberg i Dow Jones. W 10 minut akcje Vinci potaniały o 19 proc., a kapitalizacja stopniała o 7 mld EUR. W kolejnych minutach firma zaczęła reagować i dementować fałszywe informacje, a kurs się podniósł. Śledztwo w tej sprawie trwa. Wiadomo m.in., że nie doszło do żadnego włamania do systemów firmy Vinci. Francuska Komisja ds. Rynków Finansowych pracuje nad wzmocnieniem dobrych praktyk obowiązujących emitentów, instytucje i dziennikarzy. [GRA]

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 23.03.2017 r.

KTO ZACZ: Bumech przekazał zawiadomienie, sygnowane nazwą chińskiego potentata węglowego, ale są wątpliwości, czy pismo nie jest fałszywką.