Komisja Nadzoru Finansowego popiera pomysły zmierzające do ograniczenia wysokości prowizji, które dostają pośrednicy za sprzedaż polis. W ocenie Lesława Gajka, wiceprzewodniczącego KNF, obecny poziom prowizji, szczególnie w takich obszarach jak ubezpieczenia życiowe są zbyt wysokie.

- Prowadzi to do misselingu. Klienci nie dostają produktów, które odpowiadają ich potrzebom - mówi wiceszef nadzoru.
Podkreśla, że przez ostatnie lata taki właśnie model sprzedaży ubezpieczeń dominował na rynku. Doprowadziło to do kryzysu zaufania klientów do branży oraz pozwów zbiorowych przeciwko niektórym towarzystwom.
Na stole leżą obecnie dwie propozycje poradzenia sobie z tym problemem. Resort finansów proponuje rozłożenie prowizji w czasie, tak by pośrednik nie dostał jej od razu w całości. To ma zmusić go do dbania o interes klientów. Natomiast Polska Izba Ubezpieczeń proponuje ograniczenie maksymalnej wysokości prowizji, które może dostać pośrednik. W przypadku polis wieloletnich ma to być maksymalnie 25 proc. pierwszorocznej składki.
Lesław Gajek opowiada się za pierwszym rozwiązaniem. Według niego, to właśnie wypłacanie od razu w całości prowizji doprowadziło do patologii na rynku. W grę wchodzi nie tylko wspomniany już misselingu, ale także wyłudzanie przez nieuczciwych pośredników prowizji.
Wiceszef KNF zastrzega, że nadzór nie chcę odgórnie ustalać wysokości prowizji. Według niego, jest to element relacji między ubezpieczycielami a pośrednikami i to branża powinna się z tym problemem zmierzyć.
W ocenie Grzegorza Bieleca, wiceprezesa Warty, propozycje resortu finansów nie naprawią problemu. Dotykają bowiem tylko obszaru płynności finansowej w relacjach między ubezpieczycielami a pośrednikami, a nie bezpośrednio wysokości prowizji. To regulują propozycję PIU, które zostały jednak odrzucone przez resort finansów.
- Głównym problemem segmentu dystrybucji ubezpieczeń jest brak zaufania. Powodem jest właśnie misseling i napędzające go zbyt wysokie prowizję. Te dwie rzeczy powinny być jak najszybciej uregulowane, co na pewno wpłynie na poprawę wizerunku branży - uważa Marcin Ślotała, członek zarządu MAK Ubezpieczenia, jednego z największych brokerów ubezpieczonych na rynku.